Wszyscy patrzyli, nikt nie widział, czyli moja pierwsza powieść o szulerach

Wszyscy patrzyli, nikt nie widział, czyli moja pierwsza powieść o szulerach

Ostatnio mam dużo pierwszych spotkań. Jakoś trafiam na wiele debiutów, które przy okazji są pierwszymi dziełami danego autora czytanymi przeze mnie. Bywają lepsze i gorsze. A kilka dni temu sięgnęłam po Wszyscy patrzyli, nikt nie widział Tomasza Marchewki.

Wszyscy patrzyli, nikt nie widział – Tomasz Marchewka

Fabuła

W ogarniętym niepewnością i niebezpieczeństwem mieście Hausenberg młody szuler Slava próbuje udowodnić swoją wartość, ogrywając sztuczkami bogatszych od siebie. To miasto, jak i jego finansowa elita, nie ma litości dla słabych.

Szczęście trzeba umieć sobie zorganizować.

Nieszczęśliwie się składa, że w Hausenbergu pojawia się ktoś, kto ma znacznie szerzej zakrojone plany. I nie omieszka się pozbawić kogoś życia, aby te plany zrealizować.

Temperatura się podnosi. Zapowiada się niebezpieczna gra o wszystko.

Bohaterowie

Wszyscy patrzyli, nikt nie widział to powieść łącząca w sobie cechy thrillera (pod względem napięcia) z historią o łotrach, oszustach i bezwzględnych zabójcach. Mnóstwo w niej gierek psychologicznych i rad, jak oszukać przeciwnika. Przelewa się tu mnóstwo krwi. Przez ilość trupów nie do końca odczuwa się wartość ludzkiego życia. Kolejne ciało? Przecież mi przeszkadzał.

Zasadniczo jest tu trójka głównych bohaterów. Slava to młody i gniewny szuler, który niemal do perfekcji opanował sztuczki karciane. Mając zaledwie dwadzieścia lat ogrywa najlepszych, chętnie przygarniając ich fortuny. Niestety nie zawsze postępuje rozsądnie, jak na młodego przystało. Petr, znany jako król złodziei, wielokrotnie ratuje Slavę z opresji. Mistrzowsko posługuje się nożem. Nino zabija za pieniądze. To płatny zabójca, który na swoim koncie ma niejedną ofiarę.

W powieści pojawia się także Profesor, którego wychowankiem jest Slava. Jego postać została owiana dużą dawką tajemniczości. Tak naprawdę w znacznej części pojawia się on jedynie we wspomnieniach, dialogach. Jako bohater akcji, praktycznie w ogóle. Dzięki temu jawi się jako żywa legenda, cień…

Świat przedstawiony

Świat Wszyscy patrzyli, nikt nie widział bardzo mocno kojarzy mi się z początkiem XX wieku. Pojawiają się tutaj dorożki, ulice pokryte są kocimi łbami, brakuje postępu technologicznego. Nie jest to jednak nasz świat. Na niebie widnieją dwa księżyce, a ulice oświetlone są astralitowymi latarniami. Alchemia ściera się z inżynierią.

Odniosłam wrażenie, że gdyby umieścić postaci z książki w naszym świecie, byliby oni Rosjanami. Być może jednym z powodów są wschodnio-brzmiące imiona. Dodatkowo rzuca się w oczy ich bezwzględność i zadziorność.

Język i stylistyka

Z Rosją kojarzy mi się także przekleństwo, które pojawiało się w powieści. Dzięki niemu autor uniknął popularnych wulgaryzmów, pozostawiając jednocześnie klimat wulgarnej społeczności. To przekleństwo generalnie znaczy dokładnie to samo, co najbardziej kojarzony z Polakami wulgaryzm, ale przez brak soczystego “r” wydaje się bardziej naturalne w książce.

Stary szuler zawsze powtarzał, że najlepszym sposobem sprawowania kontroli nad drugim człowiekiem jest doprowadzenie do tego, by w coś wierzył. Człowiek zawsze na pierwszym miejscu wierzy, dopiero potem wie lub pragnie.

Tomasz Marchewka posługuje się bardzo plastycznym językiem. Opisy lokalizacji są dość oszczędne i wplecione w fabułę, choć zdarzają się też całe akapity, w których dowiadujemy się o danym miejscu. Akcja momentami mocno zwalnia, ale nie pozwala się nudzić.

Podsumowanie

Nie spodziewałam się, że książka o szulerach i zabójcach może mnie do tego stopnia wciągnąć. Historię śledziłam z zapałem, nawet w pewnym momencie zostałam kompletnie zbita z tropu.

Wszyscy patrzyli, nikt nie widział potrafi wciągnąć i zaskoczyć. Ma niesamowity klimat i pachnie świeżością. To także pierwszy tom serii Miasto szulerów, którą z pewnością będę chciała kontynuować. Ta powieść to naprawdę udany debiut.

Tomasz Marchewka jest scenarzystą w studiu CD PROJEKT RED i pracował przy grze Wiedźmin 3: Dziki Gon, w którą to namiętnie grał mój narzeczony, dając mi całe godziny na czytanie książek.


Czytałeś Wszyscy patrzyli, nikt nie widział? A może jakąś inną książkę z motywem szulerów?

Lubisz literaturę z szulerami, gangsterami i zabójcami w rolach głównych?

Podziel się w komentarzu.


Książkę przeczytałam we współpracy z portalem czytampierwszy.pl


Ostatnio trafiam na debiuty. Zapraszam więc na inne recenzje.

warkotmiasteczko kłamców

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa