Recenzje Kwaśne pomarańcze Oskar Eden

Zabierając się za lekturę Kwaśnych pomarańczy, byłam bardzo pozytywnie nastawiona. Podbudowana bardzo przychylnymi recenzjami rozpoczęłam lekturę tego zbioru opowiadań.

Kwaśne pomarańcze – Oskar Eden

Rzadko sięgam po zbiory krótkich form literackich. Opowiadania nie są moim ulubionym gatunkiem literackim, aczkolwiek jestem w stanie docenić ich fabułę, klimat czy też przekaz. Czasem lubię też po nie sięgnąć w ramach odpoczynku od zaangażowania, które towarzyszy czytaniu długich powieści. Lub krótkimi historiami przerywać sobie te dłuższe.

Kwaśne pomarańcze nie są jednak zwykłym zbiorem opowiadań. Przez całą książkę miałam wrażenie, że książce jako całości przyświeca pewna koncepcja. Jakby podmiot w każdym z opowiadań mógł być dokładnie tą samą osobą, a poszczególne historie urywkami jego życia. Więc tak naprawdę książki nie czytało się jak zbioru, ale jak powieść lub wspomnienia. Tym bardziej, że niezależnie od opowiadania, narracja jest praktycznie identyczna, można powiedzieć, że spójna.

Recenzje Kwaśne pomarańcze Oskar Eden

Ponieważ książka ta jest zbiorem opowiadań, nie da się za bardzo opisać jej fabuły, gdyż każda historia ma swoją własną. Gdybym jednak miała komuś opisać, o czym jest ta książka, stwierdziłabym, że o smutkach męskiego istnienia. W opowiadaniach przebija się cała gama negatywnych emocji, uświadamiająca, że mężczyźni także mają uczucia, tak samo jak kobiety stają przed dylematami i tak samo czasem czują się bezradni.

Odniosłam wrażenie, że perspektywa autora jest w tej książce bardzo osobista. Autor mieszka w pobliżu Wrocławia i bardzo często wspomina to miasto w opowiadaniach. Czasem są to dzielnice, innym razem ulice, a w jeszcze innych przypadkach jakieś charakterystyczne miejsca.

Wieczorowa pora pod koniec listopada to zwykle czas słoty. Istotną sprawą jest to, aby odpowiednio się ubrać, by nie zmarznąć i się nie przeziębić. Jednocześnie pokutuje myśl taka, żeby nie zabierać ze sobą zbędnych rzeczy. Zastanawiam się chwilę. Karta kredytowa, karta MPK, papierosy, telefon i na wszelki wypadek: prezerwatywy.

Oskar Eden - Kwaśne pomarańcze

Podczas czytania zastanawiałam się dość intensywnie, czy Oskar Eden w opowiadaniach pisze o sobie i swoich doświadczeniach. Uznałam jednak, że w tej sytuacji życie autora byłoby zbyt przygnębiające. Dużo w tej książce bezradności, nieporadności, niezdecydowania, wewnętrznego smutku i samotności. Nie wiem, czy jeden człowiek potrafiłby tyle udźwignąć i jeszcze napisać o tym książkę. Na okładce znalazłam informację, że Oskar Eden zajmuje się quasi-terapią osób w trudnej sytuacji życiowej. Stawiam, że to właśnie ludzie, z którymi miał on do czynienia, stali się inspiracją do stworzenia tego zbioru opowiadań.

Niektóre z opowiadań kończą się dość nagle. Podmiot wchodzi w dialog z samym sobą, zastanawia się dogłębnie nad tematem. Po czym rozprasza się, gdy przyjeżdża jego autobus, zostaje wezwany do odprawy na lotnisku itp. Często myślom bohatera brakuje konkluzji lub jest ona pobieżna. Mam jednak wrażenie, że to specjalny zabieg autora. Nie podaje on nam odpowiedzi na tacy, ale wręcz zmusza do dokończenia myśli, do wejścia w dialog z samym sobą i dokończenia tego, na co bohaterowi zabrakło czasu, uwagi lub wewnętrznego zaangażowania.

Recenzje Kwaśne pomarańcze Oskar Eden

Podmiot w niektórych opowiadaniach był bardzo irytujący. Za dużo się zastanawiał, a za mało działał, albo wręcz przeciwnie – działał naiwnie i bez przemyślenia. W kontaktach z mężczyznami brakowało mu szczerości w stylu: „chłopie, wkurzasz mnie”. W tych sytuacjach bohater pozostawał bierny, przypominał mi liść na wietrze. Ale jednocześnie wydawał się człowiekiem z krwi i kości. Stworzonym nie tylko na potrzeby opowiadania, ale wręcz zdającym się mieć całe życie poza kartkami książki.

Wracając powoli piechotą do domu, myślałem sobie o sile ludzkiej psychiki. Jak wiele człowiek może znieść, mając odpowiednie wsparcie. Wiadomą sprawą jest, że życie będzie mnie doświadczać w różny sposób, czasem pewnie też przykry lub niesprawiedliwy. Lecz jeśli nie wypracuję w sobie wewnętrznej siły, pancerza, to nie będę zdolny do tego, aby funkcjonować w życiu na normalnych, satysfakcjonujących dla siebie zasadach. Przy pierwszej lepszej okazji załamię się i uwierzę, że jestem do niczego, że nie można na mnie polegać i że nic mi się w życiu nie uda.

Oskar Eden - Kwaśne pomarańcze

W kontaktach z kobietami wychodziła jego bezradność, naiwność i brak stanowczości. W prawie każdym opowiadaniu bohater jest człowiekiem samotnym lub będącym w krótkotrwałym związku. Brak umiejętności nawiązania trwałych relacji z płcią przeciwną stanowi ogromny problem dla bohatera. Jednocześnie wciąż dąży on do nawiązania tych relacji, przez co wchodzi w nowe bliskie znajomości zbyt łatwo, zbyt naiwnie i bez dobrych fundamentów. W życiu bohatera są więc kobiety, ale nie ma związków.

Lektura Kwaśnych pomarańczy była przygnębiająca. Książka ta jest chyba debiutem autora, a w każdym razie nie znalazłam informacji o innych jego książkach. I jak na debiut (ale też w świetle innych doświadczonych pisarzy) książka ta udała się znakomicie. Zdziwiłam się, że Oskar Eden nie jest starym literackim wyjadaczem. Życzę autorowi dużo inspiracji literackich, także takich, które przygnębią czytelnika trochę mniej.


Sięgasz czasem po zbiory opowiadań? Co lubisz w krótkich formach literackich?

Czytałeś Kwaśne pomarańcze? Podziel się wrażeniami.


Książkę przeczytałam dzięki portalowi CzytamPierwszy.pl

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail