Randki od święta film świąteczny film na święta Netflix

Kiedyś świąteczne filmy zbywałam machnięciem ręki. Jakoś mnie nie bawiły i wydawały mi się stratą czasu. Z wiekiem przychodziła mi jednak coraz większa ochota na świąteczne zatracenie. Może wynika to z tego, że okres świąteczny z roku na rok mimo starań, wyciszenia i celebrowania traci na klimacie. I choć wizja świąt Bożego Narodzenia przedstawiona na ekranie jest cukierkowa i przyprawiona cynamonem i jemiołą, zawsze jest to jakaś namiastka…

Z tego powodu sięgnęłam po film Randki od święta, który od kilku dni dostępny jest na Netflixie. I tak oto zaczęłam świąteczny maraton już w pierwszej połowie listopada. Jaki ze mnie lamus. Haha!

Randki od święta

Sloane (Emma Roberts) ma już dość świąt. Szczególnie odkąd rozstała się ze swoim chłopakiem Luciem. Jej rodzina męczy ją o jej życie prywatne, co szczególnie daje jej w kość podczas świątecznych obiadów. Jackson (Luke Bracey) ma za sobą równie nieprzyjemne świąteczne spotkanie, podczas którego dziewczyna, z którą był w dość luźnym związku, pokazuje swoją prawdziwą twarz.

Sloane i Jackson spotykają się w sklepie, próbując zwrócić niepasujące prezenty. Nawiązują rozmowę i w jej wyniku wpadają na pomysł, jak zaradzić nieprzyjemnym aspektom świąt wszelkiego rodzaju. Postanawiają wziąć przykład z ciotki Sloane, Susan (Kristen Chenoweth), która znajduje sobie chłopaków na jeden wieczór, tylko po to, by rodzina nie męczyła jej dupy. Sloane i Jackson umawiają się, że odtąd wszystkie święta będą spędzać razem, jako znajomi, a w międzyczasie nie będą utrzymywać kontaktów.

Tylko od święta

Chyba zarysowałam mniej więcej fabułę. Randki od święta składają się ze krótkich wycinków jednego roku, kiedy to z różnej okazji Sloane i Jackson spędzają razem czas. Jeśli chodzi o wybór świąt, jestem miło zaskoczona, ale też częściowo w ogóle nie zaskoczona. Obok bardzo oczywistych świąt, takich jak Sylwester, Walentynki, Wielkanoc, 4 lipca, Halloween czy Święto Dziękczynienia, pojawiły się tu również te mniej oczywiste, takie jak święto świętego Patryka czy Cinco de Mayo. Poza Bożym Narodzeniem naliczyłam osiem okazji do spotkań. To mało w skali roku, ale dużo w skali półtoragodzinnego filmu. Przez to film wydawał się napchany do granic możliwości.

Właściwie nie jest to film stricte świąteczny, mając na myśli tylko Boże Narodzenie. Natomiast marketing, plakat oraz tytuł właśnie to sugerują.

Patrząc na ten film z perspektywy kilku dni, szkoda mi, że nie pokazano trochę więcej obchodów tych mniej znanych świąt. Zarówno święto świętego Patryka, jak i Cinco de Mayo sprowadzono do krótkiej scenki mocno zakrapianej imprezy z pewnymi charakterystycznymi elementami w tle. Ktoś tu nie wykorzystał potencjału przybliżenia innych kultur, niż tej typowej amerykańskiej.

Czasoumilacz

Obejrzenie Randek od święta z typowo rozrywkowym nastawieniem to całkiem dobry pomysł. Szczególnie, jeśli lubisz kiczowate filmy w klimatach Hallmarku (które w ukryciu przed mężem namiętnie oglądam). W odróżnieniu od filmów Hallmarku, tutaj można znaleźć trochę przekleństw (także z ust dzieci) oraz relacje wykraczające poza całowanie.

Randki od święta film netflix świąteczny na święta

Na ekranie relacja Sloane i Jacksona sprawdziła się bardzo dobrze. Choć momentami miałam wrażenie, że bohaterów dzieli ładnych kilka lat. Emma Roberts wygląda na nieco młodszą niż na swój wiek, a Luke Bracey na starszego. Przez to czasem wizualnie dzieli ich dobre 10 lat a w rzeczywistości dzieli ich niemal dokładnie rok. Ale muszę przyznać, że chemia między postaciami bardzo się udała. Momentami aż iskrzyło.

Bohaterowie powoli budują swoją relację, ale żadne z nich nie jest gotowe na związek ani też nawet zaufanie drugiej osobie. Z drugiej strony jest rodzina, która chcąc dobrze, zadaje niewygodne pytania, co zamiast zachęcić, zniechęca do nawiązania bliższej relacji.

Romantyczne stereotypy

Randki od święta, jak na komedię romantyczną przystaje, zawiera całkiem sporą garść stereotypów (tropów). Na szczęście nie ma tu instant love, czyli zakochania się w zaledwie kilka dni. Bardzo rzadko to się sprawdza. W tym przypadku uczucia rozwijają się w bohaterach przez jakiś czas, co jest bardziej zbliżone do tego, jak dzieje się to w rzeczywistości.

Bohaterowie nie mają przyjaciół. Jackson ma jednego przyjaciela, który z nim pracuje, więc trudno stwierdzić, czy to nie bardziej taki kumpel z pracy niż życiowy. W każdym razie brak grona przyjaciół, czy też po prostu znajomych, moim zdaniem doprowadza bohaterów do sytuacji, w której muszą wchodzić ze sobą w układ. Bo większość „świąt” w tym filmie to jednak typowe imprezy, gdzie najlepiej spędza się czas w gronie znajomych.

Wielki gest. Komedia romantyczna bez wielkiej przemowy na końcu (lub innego dużego gestu jednego głównego bohatera wobec drugiego głównego bohatera), nie byłaby pełnym filmem. Gdyby w tym przypadku twórcy zrezygnowali z zastosowania tego tropu na końcu, byłabym im bardzo wdzięczna.

Warto?

Nie wiem. Z pewnością jest to czysta rozrywka, gdy pojawia się potrzeba obejrzenia czegoś bez większej głębi. Osobom wrażliwym na stereotypy w filmach romantycznych odradzam.


Obejrzałeś Randki od święta albo zamierzasz?

Jakie są twoje świąteczne guilty pleasures?

Podziel się w komentarzu!

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail