Karuzela samobójczyń, czyli dziwna seria samobójstw w Cambridge

Karuzela samobójczyń, czyli dziwna seria samobójstw w Cambridge

Sharon Bolton raz wciągnęła mnie w swoje fabularne szpony, a raz nieco zawiodła. Karuzela samobójczyń to drugi tom serii o Lacey Flint, policjantce zafascynowanej seryjnymi morderstwami. Jak autorka wypadła tym razem?

Sharon Bolton – Karuzela samobójczyń

Fabuła

Lacey Flint po kilku miesiącach od sprawy brutalnych morderstw dostaje zlecenie, aby na trzy miesiące wcielić się w studentkę psychologii na uniwersytecie Cambridge. Jej celem jest przyjrzenie się środowisku studenckiemu i dziwnemu wzrostowi liczby samobójstw w ostatnim czasie. Wraz z Evi Oliver, niepełnosprawną panią psycholog i wykładowczynią, gromadzą teorie i próbują od ofiary, która przeżyła próbę samobójczą, dowiedzieć się czegoś więcej. W tym czasie na uniwersytecie ginie kolejna studentka, a Lacey zaczyna miewać koszmary, które ponoć spędzały sen z powiek ofiar.

Lacey mimo instrukcji, aby nie prowadziła śledztwa, a jedynie się przyglądała, zaczyna zdobywać informacje. Szczególnie, że już pierwszej nocy na kampusie zostaje potraktowana brutalnie przez grupę zamaskowanych mężczyzn. Choć dobrze ukrywa się pod fałszywym nazwiskiem, ktoś kieruje jej akcjami i robi z niej kolejną ofiarę.

Im więcej Lacey dowiaduje się o samobójcach z kampusu, tym mniej sensu ma dla niej cała sprawa. Kawałki układanki po prostu nie chcą złożyć się w spójną całość. Evi od dłuższego czasu czuje się obserwowana i znajduje w swoim domu rzeczy, które mrożą jej krew w żyłach. Ktoś z niej drwi. A może to jej własny umysł świruje?

Intryga

Motyw tajemniczej serii samobójstw nie jest mi całkiem obcy. Nie mogę niestety przypomnieć sobie, czy czytałam o tym w książce, czy oglądałam film lub serial. W każdym razie nie był dla mnie nowością. Lacey wraz z Evi powoli odkrywały kolejne elementy, które coraz bardziej utwierdzały je, że samobójstwa nie są przypadkiem. Najważniejszą kwestią powieści Karuzela samobójczyń było odkrycie, jak sprawca zmusza dziewczyny do odebrania sobie życia. I czy sprawca w ogóle istnieje, a jeśli tak, to jaki ma w tym cel.

Pod względem intrygi książka okazała się naprawdę świetna. Autorka do samego końca trzymała w niepewności i jedynie wprawiony czytelnik mógł rozszyfrować zagadkę przed główną bohaterką. Mnie udało się rozwikłać niewielką część zagadki na wczesnym etapie i jeszcze trochę większy kawałek pod koniec. Ale większość dotarła do mnie, kiedy autorka postanowiła uchylić rąbka tajemnicy.

Przy okazji Sharon Bolton musi bardzo lubić motyw fałszywej tożsamości, ponieważ w trzech na trzy książki, które czytałam, w mniejszy lub większym stopniu pojawia się taki wątek.

Styl

Karuzela samobójczyń, mimo ciężkostrawnego tematu, została napisana w sposób przystępny. Sama czytałam książkę przeważnie wieczorami, po czym kładłam się spać. Śniłam o elementach tej powieści, ale sny nie były na tyle straszne, żebym nazwała je koszmarami. Sharon Bolton ma talent do wplatania w fabułę niezwykle ciekawych informacji, którymi możemy zabłysnąć w towarzystwie. Dlatego nigdy nie wychodzi się z lektury jej książek z pustymi rękoma.

Początkowo wystraszyłam się, że autorka postanowiła Karuzelę samobójczyń napisać w czasie teraźniejszym, ale na szczęście jedynie pierwszy i ostatni fragment książki zostały w ten sposób napisane. Nie ukrywam, że zdecydowanie preferuję czas przeszły w powieściach i od lat nie zmieniłam w tej materii zdania.

Są też i minusy

Niestety, nie wszystko musi być kolorowe. Tym razem autorka nie przyłożyła się do profilu psychologicznego sprawcy. Jego motywacje mimo jakiegoś wyjaśnienia, nie były do końca jasne. Zakończenie książki nie pozwoliło na pochylenie się nad jego postacią, w związku z czym jedyną informacją na temat jego psychiki są fragmenty z jego przeszłości. A to za mało, ponieważ sprawa serii samobójstw to bardzo kompleksowy wątek. Myślę jednak, że dopisanie jakiejkolwiek formy wyjaśnienia jego profilu po zakończeniu, jakie zaserwowała Sharon Bolton, zmniejszyłoby efekt samego rozwiązania akcji.

Zabrakło mi w książce głębszego wprowadzenia w życie akademickie na Uniwersytecie Cambridge. Pewne elementy zostały wprowadzone, jak współdzielenie mieszkania w akademiku, wspólne posiłki i studenckie życie, ale jak na jeden z najlepiej kojarzonych uniwersytetów, było tego po prostu za mało. Gdyby nie umiejscowienie akcji w Cambridge, nie odczułabym klimatu tego miejsca.

Czy warto?

Karuzela samobójczyń to nadal świetny kryminał z dreszczykiem. Trzyma w napięciu i nie pozwala o sobie zapomnieć. Gdybym miała w tygodniu więcej czasu, to przeczytałabym tę powieść w jeden długi wieczór. Z pewnością przeczytam pozostałe książki z serii o Lacey Flint, ponieważ mimo mrocznej tematyki, doskonale relaksuję się przy literaturze Sharon Bolton.

Wcześniej (dużo wcześniej) sięgnęłam po książkę Ulubione rzeczy Sharon Bolton. I ilekroć ktoś pyta mnie o zaskakujące zakończenie, wspominam właśnie o niej. Karuzela samobójczyń jest godnym następcą Ulubionych rzeczy, ale utrzymanym w nieco innym tonie.


O Ulubionych rzeczach przeczytasz w starym wpisie. Nie oceniaj proszę, wtedy recenzje pisałam niezwykle rzadko.

Ulubione rzeczy Karuzela samobójczyń Sharon Bolton

Czytałam także powieść autorki spoza serii o Lacey Flint, Stokrotkę w kajdanach.

Stokrotka w kajdanach

 

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa