Almond Ten który nie czuł Sohn Won-Pyung wydawnictwo MOVA recenzja

Zazwyczaj nie czytam książek, które przemawiają do mnie tylko swoją wrażliwością. Wolę, kiedy coś się dzieje a fabuła biegnie do przodu. Wrażliwość może być przyprawą, ale nie głównym składnikiem. Jedynym wyjątkiem do tej pory były książki Jakuba Małeckiego, które w dużym stopniu są opowieścią o życiu wewnętrznym bohaterów osadzoną jedynie w realiach świata. Powieść Almond. Ten który nie czuł zainteresowała mnie mimo tego, że nie miała w opisie elementów, które zazwyczaj mnie przyciągają. Na przykład tajemnicy. Miała za to coś innego – naprawdę ciekawego bohatera.

Almond. Ten który nie czuł – Sohn Won-Pyung

Fabuła

Nastoletni Yunjae nie czuje emocji. Cierpi na aleksytymię, zaburzenie emocjonalne. Z każdym rokiem jego funkcjonowanie w społeczeństwie staje się coraz bardziej skomplikowane. Jego mama i babcia uczą go reagowania na sytuacje, na które człowiek bez zaburzeń emocjonalnych reaguje instynktownie. Jednak pewnego dnia z życia Yunjae znikają te kobiety, a niedługo później pojawia się Gon…

Gon poniekąd jest całkowitym przeciwieństwem Yunjae – czuje wszystkie emocje i nie do końca potrafi je kontrolować. Między chłopcami nawiązuje się burzliwa relacja.

Pozbawiony rodzinnej miłości, wystawiony na świat, który uważa go za chłodnego odmieńca, Yunjae znajduje innego mentora i żyje dalej. Nie ma w jego życiu smutku, ale nie ma też radości. Odnajduje też świat książek, które choć nie dają mu przeżyć emocjonalnych, pokazują mu inny świat.

O książce

Almond. Ten który nie czuł to książka, w którą się wsiąka nawet nie wiadomo kiedy. Nie spodziewałam się, że mąż nagle wyrwie mnie z koreańskiego świata pytaniem o herbatę. Naprawdę musiał mnie wyrwać. Sama odkleiłabym się od książki dopiero z zamknięciem ostatniej strony. A takie coś naprawdę rzadko mi się zdarza.

Almond Ten który nie czuł Sohn Won-Pyung wydawnictwo MOVA recenzja

Jest to pierwsza koreańska książka, jaką czytałam. Do tej pory mało książek z tamtego zakątka świata znajdowało swoją drogę na europejski rynek, a na polski to już w ogóle. Może to też kwestia tego, że lubimy sięgać po coś, co już znamy, w czym czujemy się komfortowo. Dobrze było przeczytać coś innego niż zazwyczaj i narobić sobie apetytu na sięgnięcie po inne książki azjatyckie.

Emocje, wszędzie emocje

Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo odczuwanie i rozumienie emocji jest istotne w codziennym funkcjonowaniu. I jak bardzo odpowiednie reakcje na wydarzenia i zachowanie innych wpływają na ich opinię o nas. Oczywiście szczególnie w tak ekstremalnym przypadku, jak Yunjae.

W recenzjach zazwyczaj widzę jedno zdanie: książka, choć opowiada o braku emocji, wywołała u mnie całą gamę emocji. U mnie nie było inaczej. Prostota narracji sprawiła, że brak emocji głównego bohatera rezonował dużo bardziej w sytuacjach, kiedy czytelnik w miejscu Yunjae czułby cokolwiek. Ale jest coś wyjątkowego w prostocie języka, co dodatkowo zwiększa moje odczuwanie. Gdyby książka została napisana barwnym i poetyckim językiem, z pewnością nie byłabym w stanie tak bardzo zagłębić się w tej historii.

Czy było warto?

Lektura Almonda była wspaniałym spojrzeniem w świat ludzkich emocji. Dobrze było nieco zwolnić i zagłębić się w bardziej emocjonalnej książce.


Czytaliście książkę Almond. Ten który nie czuł?

Jakie ciekawe książki czytaliście ostatnio?

 

Akredytacja 14/05/2020

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail