W niedzielę wybrałam się z rodzicami do Czech, a konkretnie do Teplic nad Metują. Miejsce to znam już dość dobrze, bo byłam tam już chyba pięć razy. Tamtejszą atrakcją jest Skalne Miasto, czyli stosunkowo duży obszar pokryty lasem i bogaty w różnego kształtu skałki, skały i wzniesienia.

My zazwyczaj zaczynamy naszą wycieczkę w Teplicach. Teplickie Skały są bowiem bardziej wymagającym terenem od Adrszpaskich. Nie do końca wiem, w którym miejscu przebiega granica pomiędzy nimi, ale myślę, że tam, gdzie teren zaczyna być trochę bardziej płaski. W każdym razie, szliśmy tym razem najmniej uczęszczaną trasą. Po drodze nieźle się nagimnastykowaliśmy na drewnianych kładkach, po których widać już było upływ czasu. Dla mnie najpiękniejszym miejscem jest bagno, przez które przechodzi się centralnie. Można sobie wyobrazić wielki podłużny garnek, w którym ściany są skałami a dno bagnem. Tak to mniej więcej wygląda.

Niektóre odcinki są bardzo wymagające, ponieważ miejscami zdarzają się skalne stopnie, które zostały wykute z myślą o wielkoludach. Dla mnie jest to tym większym wyzwaniem, bo mój metr pięćdziesiąt dziewięć zalicza mnie raczej do karzełków. Na szczęście mam swoją determinację.

Niezaprzeczalnie atrakcją tego miejsca jest jeziorko. Za kilka koron można popłynąć z przewodnikiem łodzią. Z tego, co przewodnik opowiada, raczej nie dowiadujemy się niczego z historii Skalnego Miasta, ani nawet żadnych geologicznych ciekawostek. Na brzegu miejscami możemy dostrzec jakieś postaci i figurki, o których się dowiadujemy podczas tych kilkunastu minut. Zdradzę tylko, że jest przy tym niemało śmiechu!

Wchodząc w Adrszpaskie Skały możemy zobaczyć tabliczki z nazwami poszczególnych skałek. Jeżeli ktoś był na Szczelińcu Wielkim to będzie wiedział, o co chodzi. Tamten teren jest raczej płaski i taki… spacerowy. Tam też znajduje się przepiękne jezioro, które powstało w dawnej piaskowni. Na poniższym zdjęciu widać jego kolor. Dodam tylko, że woda w nim jest niesamowicie czysta.

Szkoda tylko, że na jeziorku można pływać wypożyczonym sprzętem. Przez te łódki całość traci część swojego uroku.

Tradycyjnie wyszliśmy ze Skalnego miasta w Adrszpach, gdzie zjedliśmy obiad. Stamtąd pociągiem pojechaliśmy do Teplic. To, co lubię w Czechach, to sprawne pociągi. Otóż godzinę jedzie taki, którym można się dostać do swojego samochodu w sąsiednim miasteczku. Dodatkowo bilety są śmiesznie tanie w porównaniu do Polski. A składy są nowe i błyszczące. Kosmos.

Jeśli ktoś lubi takie wycieczki, to myślę, że warto zobaczyć to miejsce. Dla każdego coś miłego. Byłam tam już kilka razy i za każdym razem udało mi się iść trochę inną trasą.

 

Pozdrawiam,

zielonamalpa

 

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail