Nie mam pojęcia, w jaki sposób umknęła mi informacja, że nowym Doktorem w serialu Doctor Who zostanie Peter Capaldi. Wiadomość ta pojawiła się na początku sierpnia, a ja dowiedziałam się o tym przedwczoraj. Przypadkiem. Odkąd w świat poszła informacja, że poprzedni odtwórca – Matt Smith, zrezygnował ze swej roli, wszyscy fani łamali sobie głowy nad tym, kim będzie następca. Czy będzie rudy (co jest marzeniem Doktora)? Czy może ktoś nas zaskoczy i będzie kobietą? Sprawdzałam to codziennie wieczorem, ale w pewnym momencie przestałam. Jakiś czas temu wyłączyłam powiadomienia z fanpage’a serialu na facebooku, więc nawet stąd się nie dowiedziałam.

Przedwczoraj przypomniało mi się, że kilka dni wcześniej widziałam na youtube krótki filmik stworzony przez fanów. Przedstawiał on faceta klnącego jak szewc w roli doktora. Postanowiłam więc sprawdzić, co nowego w Whoniverse. Okazało się, że nowy Doktor już dawno został ogłoszony. Moim pierwszym słowem było: “cholera”, w domyśle “cholera jasna! czemu nie sprawdziłam tego szybciej, teraz jestem do tyłu, ale kiepska ze mnie fanka”. Później jednak sprawdziłam samego aktora i muszę powiedzieć, że jestem zadowolona.

Moim pierwszym Doktorem był Christopher Eccleston, który grał swoje dziewiąte wcielenie. Jego postać miała dziwny stosunek do ludzi – często poniżał ich nieświadomie i niespecjalnie ich rozumiał. Działał jednak na nich pozytywnie – praktycznie każdy człowiek wychodził z tej znajomości odmieniony.

Kolejnego Doktora grał David Tennant, na którego cześć mogłabym pisać peany i śpiewać pieśni. Nie mam pojęcia, dlaczego tak głęboko dziesiąte wcielenie zadomowiło się w moim sercu. Być może był to fakt, że zakochał się w człowieku, co stało się dramatem jego życia (w sumie to tylko wcielenia). W końcu jednak i ta historia się skończyła.

Przyszła pora na wcielenie, które było mi ciężko polubić. Zaczynając od dziwacznego ubioru Matta Smitha, kończąc na pajacowatości tej postaci. Wraz z regeneracją dziesiątego, zmienił się producent i cała obsada. Zarazem zmienił się tez serial – można powiedzieć, że sposób kręcenia stał się bardziej amerykański, a Doktor Who, to brytyjska produkcja, która poza typowym akcentem postaci charakteryzowała się specyficznym prowadzeniem kamery. Jak dla mnie było to zbyt dużo zmian i z trudem zdołałam się przestawić. Matta Smitha w głównej roli polubiłam po dwóch sezonach. A po trzecim już odchodzi.

A co myślę o Capaldim? Jak sam wyznał w wywiadzie, jest długoletnim fanem serialu. Plus dla niego. Ma 55 lat, więc w porównaniu do młodziutkiego Smitha wypada odrobinę staro. Wydaje mi się jednak, że jego wiek wniesie dużo do fabuły. Poza tym nie wygląda wcale tak staro. Powiedziałabym nawet, że ten wiek dodaje mu uroku.

Jakim będzie Doktorem? To się dopiero okaże. Ale myślę, że da sobie radę i zatrzyma młodą publiczność. W końcu w przeszłości Doktora grali nawet starsi aktorzy…

 

Doktor Who jest moim ulubionym serialem. Jest specyficzny, więc nie każdemu przypadnie do gustu. Tutaj mój poprzedni wpis o serialu.

 

Pozdrawiam serdecznie,

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail