Podsumowanie listopada, czyli miesiąc seriali

Podsumowanie listopada, czyli miesiąc seriali

Listopad co roku jest dla mnie ciężkim miesiącem. Zawsze spada mi samopoczucie, łapie mnie niemoc twórcza i nadużywam wtedy kawy, żeby w ciągu dnia nie zamykały mi się oczy. Zawsze w listopadzie oddaję się przyjemnościom kulturalnym w postaci książek, seriali i filmów. W tym roku wyszło jak wyszło.

FILMY

Totem

totem 2017Ten film obejrzałam w sumie bez przekonania i konkretnego powodu. Naszła mnie ochota na coś strasznego i Totem sam się napatoczył.

Kellie (Kerris Dorsey) mieszka z młodszą siostrą i ojcem (James Tupper), który po śmierci żony spotyka się z Robin (Ahna O’Reilly). Kiedy dziewczyna ojca wprowadza się do jego domu, zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Młodsza siostra rozmawia z powietrzem, nocą zapalają się czujniki ruchu. Kellie próbuje na własną rękę rozwikłać zagadkę i pomóc rodzinie.

Film ten okazał się dość nijaki. Ani specjalnie straszny, ani nawet nie jakiś wybitnie dobry fabularnie. Ot, film na wieczór, kiedy nic innego nie jest w stanie przyciągnąć naszej uwagi.

Mroczna wieża

Mroczna Wieża 2017Pamiętam, jak po obejrzeniu trailera ekranizacji Mrocznej Wieży Stephena Kinga bardzo chciałam iść na nią do kina. Ostatecznie zabrakło mi jednak chęci ruszenia tyłka z domu i zastrzyku gotówki. Kiedy jednak pojawiła się okazja obejrzenia Mrocznej Wieży, postanowiłam dać filmowi szansę mimo dość kiepskich opinii ogółu.

Rewolwerowiec Roland (Idris Elba) szuka w swoim świecie Mrocznej Wieży, aby chronić ją przed Walterem (Matthew McConaughey). Tymczasem w alternatywnym wszechświecie zaczynają pojawiać się nieoczekiwane trzęsienia ziemi. Jake (Tom Taylor) miewa sny o świecie pełnym potworów, mężczyźnie z rewolwerem i mężczyźnie w czerni.

Co tu dużo mówić. Nie zachwycił mnie ten film w żadnym stopniu. Fabuła wlokła się jak maluch na autostradzie. Efekty były przejedzone, aktorzy nie całkiem przekonani do swoich ról. Spodobała mi się za to mantra rewolwerowców:

I do not aim with my hand; he who aims with his hand has forgotten the face of his father.
I aim with my eye.

I do not shoot with my hand; he who shoots with his hand has forgotten the face of his father.
I shoot with my mind.

I do not kill with my gun; he who kills with his gun has forgotten the face of his father.
I kill with my heart.

 

SERIALE

Czarodziejki

Kontynuowałam oglądanie Czarodziejek. W dobie wymuskanych seriali telewizyjnych i produkcji na poziomie filmów kinowych naprawdę przyjemnie ogląda się typowe procedurale z lat 90. Odrobina świeżości pozwoliła mi rozkoszować się współczesnymi produkcjami. Polecam seriale lat 90., ponieważ są świetne.

Wataha 2

O drugim sezonie Watahy z pewnością będzie osobny wpis. Ogólnie jednak jestem zachwycona. Po raz kolejny zanurzyłam się w surowości Bieszczad, rozważyłam kwestię tolerancji i imigrantów i dałam sobie namieszać w głowie.

Riverdale 2

Ponieważ bardzo lubię wątek seryjnego mordercy, naprawdę świetnie ogląda mi się drugi sezon Riverdale. Niektóre odcinki średnio przypadły mi do gustu, ponieważ akcja zwolniła w nich do granic możliwości. Główny watek intryguje, a bohaterowie pokazują swoje najgorsze cechy. Nie mogę doczekać się rozwiązania zagadki.

Mindhunter

Zaczęłam oglądać serial Mindhunter. Jak już wspomniałam wyżej, uwielbiam wątek seryjnego mordercy w filmach, książkach i serialach. Jednak interesuję się także psychologią prawdziwych seryjnych morderców. Z tego też powodu sięgnęłam pod koniec listopada po serial, w którym pokazany jest kawałek historii, badania psychologiczne i początki analizy behawioralnej osób, które zabijały bez wyraźnego motywu. Wypożyczyłam także książkę na podstawie której powstał szkielet serialu. W grudniu na pewno pojawi się wpis zarówno o książce, jak i o serialu.

Stranger Things 2

Obejrzałam też drugi sezon serialu Stranger Things.

Rok po wydarzeniach z pierwszego sezonu ponownie znajdujemy się w Hawkins, gdzie zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Will ma wizje z Drugiej Strony, a mieszkańcy zgłaszają, że ktoś zatruwa im uprawy niezidentyfikowaną substancją. Do miasteczka wprowadza się także Max i jej starszy brat Billy.

O wrażeniach z drugiego sezonu Stranger Things pisałam już na blogu.

 

KSIĄŻKI

Zachar Prilepin – Czarna małpa

Czarna małpa Zachara Prilepina przyciągnęła moją uwagę na bibliotecznej półce. Ze względu na moje zamiłowanie do naczelnych postanowiłam dać szansę absolutnie nieznanej mi literaturze.

Dziennikarz odkrywa w pewnym laboratorium grupę morderczych dzieci. W tym samym czasie w niedalekiej miejscowości ma miejsce brutalne morderstwo. Dziennikarz rozpoczyna więc własne śledztwo w celu odkrycia połączenia między zbrodnią a zobaczoną grupą młodzieży.

Czarna małpa okazała najbardziej chaotyczną książką, jaką w tym roku przeczytałam. Zabrakło w niej wyraźnego wątku głównego i zakończenia, które spinałoby cały chaos w logiczną całość. Po niezbyt udanej lekturze musiałam odpocząć czytelniczo, dlatego sięgnęłam po dwie młodzieżówki.

O Czarnej małpie pisałam już na blogu.

Alwyn Hamilton – Zdrajca tronu

zdrajca tronu alwyn hamiltonJedną z młodzieżówek, które przeczytałam, był Zdrajca tronu Alwyn Hamilton, czyli kontynuacja Buntowniczki z pustyni, o której już pisałam.

Amani wraz z grupą buntowników prowadzi działania mające na celu zdobycie informacji o najbliższych działaniach Sułtana i zgromadzenie armii. Buntowniczka trafia jednak wprost do sułtańskiego pałacu, gdzie zostaje wbrew swojej woli przetrzymana. Jak może teraz pomóc grupie buntowników? Czy uda jej się wydostać?

Po przeczytaniu Czarnej małpy każda lektura wydałaby mi się przyjemna. W Zdrajcy tronu Alwyn Hamilton po raz kolejny udowodniła, że pisane jej jest bycie pisarką. To bardzo przyjemna i klimatyczna książka z autorskimi legendami arabskimi w tle. Wręcz idealna na chłodne wieczory.

Więcej o Zdrajcy tronu pisałam już na blogu.

 

Kasie West – Szczęście w miłości

Pod koniec listopada nie miałam już ochoty na nic ambitnego. W moje ręce wpadła książka Szczęście w miłości Kasie West. Pisarkę tę lubię za jej proste i niewymagające uwagi opowieści o miłości wśród nastolatków. Tym razem trochę się zawiodłam.

Maddie pochodzi z rodziny, dla której każdy grosz ostatnio ma znaczenie. W dniu osiemnastych urodzin, chcąc pocieszyć się po nieudanej imprezie, kupuje los na loterię. Wkrótce dowiaduje się, że wygrała 50 milionów dolarów. Jak wykorzysta pieniądze? I czy nagły przypływ gigantycznej gotówki ją zmieni?

Tym razem książka Kasie West niespecjalnie przypadła mi do gustu. Nie lubię, kiedy mądra i inteligentna osoba zaczyna zachowywać się w sposób co najmniej głupi i zbyt późno reflektuje się, że coś jest nie tak. A Maddie niewiele brakowało, żeby nieźle pokręcić sobie w życiu. I w życiach bliskich.

Plus za pokazanie, że pieniądze nie rozwiązują żadnych poważniejszych problemów. To zawsze cenię.


Ten listopad upłynął mi zdecydowanie pod znakiem refleksji. Miałam kilka życiowych spraw do przemyślenia i priorytetów do ustawienia. Miesiąc zaczął się od cichych dni, skończył na szczerej rozmowie nie tylko z samą sobą. Co roku przeżywam małe załamanie nerwowe na przełomie października i listopada i tym razem także bez tego się nie obyło. Na szczęście powoli uczę się, jak radzić sobie z tymi dniami.

Zostałam także jednym z patronów medialnych Dni Doktora, co niezwykle cieszy mnie właśnie przez moje zamiłowanie do serialu Doctor Who. Jeszcze nie wiem, w jaki sposób będę promować wydarzenie, ale na pewno to rozpracuję.

W listopadzie mój blog skończył 5 lat. Napisałam już coś o mojej blogerskiej historii, ale pewnie pojawi się też wpis o przemyśleniach z tak długiego blogowania. Jestem z siebie dumna, bo jest to mój najdłuższy projekt, do którego nikt mnie nie przymuszał i musiałam motywować się sama. Ale więcej już niedługo.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail
  • Gdybym chciała nadrobić coś z Twojej listy, musiałabym nadrobić wszystko 😉 Najbliżej mi chyba do Mrocznej wieży i Watahy. Są jednak ale: staram się nie wkręcać w seriale, bo czasu i tak już mało 😉 No i chciałabym zapoznać się też z książkową wersją mrocznej wieży, a tu jest co poczytać… 😉

  • A ja w seriale wkręcam się albo w ciągu trzech odcinków na zabój, albo wcale 😛
    Po książkową wersję Mrocznej wieży kiedyś sięgnę. W ogóle, to mam zaległości w Kingu, ale też w życiu, więc ja tu wszystko pogodzić? 😛

  • naczytane.blogspot.com

    Z tych seriali oglądałam tylko “Stranger…” i powiem Ci, że mi do końca nie podszedł 🙂 chyba nie rozumiem tych klimatów 🙂

  • Pierwszy sezon Riverdale obejrzeliśmy w 4 dni 😉 2 natomiast rzeczywiście zwolnił i podobno będzie miał aż 22 odcinki.

    Mroczna Wieża natomiast mnie urzekła – był to dobrze spędzony wieczór.

  • Ja znów nie wkręciłam się w Grę o Tron czy Westworld. Ale nie żałuję, że próbowałam 🙂

  • Drugi sezon jest póki co bardzo nierówny. Są tu świetne odcinki i takie dość kiepskie, dopracowane i jakieś takie zrobione na kolanie. Werdykt wydam po obejrzeniu całości 🙂

  • jotka

    Mam zaległości i w oglądaniu i w czytaniu, bo choroba spowodowała ogólną niemoc, nawet intelektualną…

Comments are closed.

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa