Kilkanaście lat temu, kiedy byłam na granicy przedszkola i podstawówki, oglądałam na niemieckich kanałach bajkę pod tytułem “Geschichten aus der Gruft”. Wiem, że w polskiej telewizji można było oglądać serial o spolszczonym tytule: “Opowieści z krypty”. Był to filmowy odpowiednik bajki.

Każdy odcinek składał się z osobnej historyjki, czasem z dwóch. Na początku i na końcu wypowiadał się zielony trup.

Wprowadzał nas on w klimat danego opowiadania, posługiwał się bardzo ciekawą grą słów. Wiele przykładów jest idiomami, więc bardzo trudno przetłumaczyć n nasz język ojczysty. Znajdował się też zawsze w miejscu nawiązującym do danej historii, na przykład w odcinku o łowieniu ryb pływał sobie łódką po swoim podziemnym jeziorku.

Same opowieści były różnorakie, od takich czysto “potworowych”, gdzie całość opierała się o jakąś istotę, która gdzieś tam się pojawiła i robiła raban, przez prawie psychologiczne, w których piętnowane były ludzkie wady, aż po parafrazy znanych wszystkim opowiadań.

Na początku podstawówki zawsze bardzo spieszyłam się po szkole do domu, bo akurat zaczynały się “Opowieści”.

 

A jakie bajki Wam najbardziej się kojarzą z dzieciństwem?

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail