Nocna msza Midnight mass Netflix Flanagan recenzja

Mike Flanagan ponownie zdołał mnie wzruszyć i wystraszyć jednocześnie. Mając w pamięci świetny Nawiedzony dom na wzgórzu włączyłam pierwszy odcinek Nocnej mszy.

Nocna msza

Fabuła

Na wyspę Crockett po kilkuletniej odsiadce za spowodowanie śmierci młodej dziewczyny wraca Riley Flynn (Zach Gilford). Bynajmniej nie zostaje przywitany zbyt ciepło. W tym samym czasie na wyspie pojawia się tajemniczy młody ksiądz, który ma zastąpić podupadającego na zdrowiu prałata Pruitta, który nie wrócił z podróży do Jerozolimy.

W miasteczku zaczynają dziać się dziwne rzeczy, głównie związane ze zdrowiem mieszkańców uczestniczących w mszach prowadzonych przez księdza Paula (Hamish Linklater). Wraz z przybyciem młodego księdza i „cudami” rośnie zaangażowanie mieszkańców w życie kościelne. Na mszach pojawia się coraz więcej osób, a zapał wiernych zyskuje na sile. W końcu każdy chce na własne oczy zobaczyć ten cud.

Nocna msza to serial z gatunku grozy. Choć ciekawe jest to, że nadprzyrodzony wątek wcale nie jest najstraszniejszy w tym serialu. Jest on tylko środkiem do wyolbrzymienia czegoś bardziej przerażającego, czego można doświadczyć samemu. Fanatyzm religijny.

Wiara

W ogóle Nocna msza eksploruje wiarę jako taką. Mamy tu człowieka, który stracił wiarę, kobietę, która ją odzyskała, mnóstwo ludzi, którzy przez całe życie nie kwestionują przynależności do kościoła, mamy dwójkę muzułmanów żyjących wśród katolików i całe spektrum innych postaci. Najbardziej wyróżnia się Bev Keane – fanatyczna katoliczka, która udziela się w lokalnym kościele, rzuca cytatami z Biblii i wszystko przypisuje bogu. Jednocześnie jest okrutna i chciwa, a jej chciwość niemal doprowadziła społeczność Crockett do ruiny. Myślę, że bez niej fabuła potoczyłaby się inaczej.

Akcja serialu toczy się przez około dwa miesiące, rozpoczynając się tuż przed początkiem Wielkiego Postu, a kończąc na Wielkanoc. Myślę, że zwieńczenie serialu o religijnym fanatyzmie najważniejszą mszą (Rezurekcją, „nocną mszą”) było doskonałym ruchem ze strony Mike’a Flanagana. Ponadto okres religijnego umartwiania się i spoglądania w głąb siebie doskonale pasuje do klimatu serialu.

Serial

Serial rozkręca się powoli. W pierwszym odcinku motyw grozy pojawia się jedynie w formie jednej małej sceny. Twórca najpierw skupił się na przedstawieniu najważniejszych bohaterów i społeczności, w której już za chwilę rozegrają się dziwne wydarzenia. Mimo to już w pierwszym odcinku czuć, że coś zdecydowanie wisi w powietrzu.

Piąty odcinek przeciągnął mnie po podłodze, przygniótł kolanem i wymusił łzy. A po nim były jeszcze dwa kolejne. Już po gatunku można się domyślić, że nie jest to historia, która kończy się happy endem – nie ma tu na końcu ślubu, dzieci i „żyli długo i szczęśliwie”. Za to zakończenie jest doskonale dopasowane klimatem do historii i zamyka praktycznie wszystkie historie. Każda z postaci dochodzi na końcu do innego punktu, innych wniosków i robi coś zgodnie z własnym charakterem. I to jest właśnie rodzaj zakończenia, które naprawdę lubię. Ni musi być szczęśliwe, ale musi być dobre.

Z góry muszę ostrzec, że w Nocnej mszy pojawiają się co najmniej dwa motywy, które mogą kogoś striggerować – kwestie związane z ciążą oraz śmiercią zwierząt (konkretnie kotów).

Czy polecam? – Nocna msza

Nocna msza to specyficzny serial. Ze względu na tematykę, klimat i gatunek. Miłośnikom grozy z pewnością może się spodobać. Tak samo krytykom religii i fanatyzmu religijnego. W serialu doskonale odnajdą się wielbiciele historii w małych społecznościach, odizolowanych od reszty świata. Osobiście polecam dać mu szansę.


Skusiliście się już na Nocną mszę?

Jakie straszne seriale w małych społecznościach polecacie?

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail