dark

Jakiś czas temu na stronie Serialowa.pl przeczytałam informację, że na Netflixie niedługo ma pojawić się serial niemieckiej produkcji. W dodatku zapowiadano go jako produkcję w klimacie Stranger Things. Cud, miód i orzeszki. Jako osoba wręcz łaknąca kontaktu z językiem niemieckim, jak mogłam nie sięgnąć po Dark?

Dark

Fabuła

Jest rok 2019. W małym miasteczku gdzieś w Niemczech bez śladu zaginął nastolatek. Wkrótce znika także inny chłopak. W Winden zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a wszystko ma jakiś związek z jaskinią w lesie i pobliską elektrownią atomową.

Na wstępie muszę powiedzieć, że Dark nie ma nic wspólnego ze Stranger Things poza gatunkiem. I nawiązaniami do lat 80. To całkiem inna historia, w której wątek sci-fi nie opiera się o światy równoległe, ale o to, co małpy lubią najbardziej, czyli o podróże w czasie. W tym przypadku koncepcja podróży w czasie została opracowana dość ciekawie. Na szczęście nie obyło się bez ograniczeń, bo nic nie denerwuje mnie w sci-fi tak bardzo jak nieograniczone możliwości. I tu jedynym serialem, któremu to wybaczam, jest Doctor Who, choć i w nim pojawiają się ograniczenia.

Paradoks dziadka w nowym wydaniu

W serialu pojawia się wariacja na temat paradoksu dziadka. Jest to jeden z moich ulubionych paradoksów. W skrócie brzmi on mniej więcej tak: jeśli cofniesz się w przeszłość w czasy młodości swojego dziadka i przypadkiem (lub nie) go zabijesz, zanim spłodzi on twojego ojca, a tym samym ty nigdy się nie urodzisz, jak cofniesz się w czasie i zabijesz swojego dziadka? Z tego, co kojarzę, jest to najczęściej wykorzystywany motyw w przypadku właśnie podróżowania w czasie. Zmienia się jedynie otoczenie i tożsamość bohaterów.

Klimat, muzyka i zdjęcia

Dark zdecydowanie różni się od typowych produkcji amerykańskich. Przede wszystkim bohaterowie mówią po niemiecku (choć możliwe jest też oglądanie po angielsku), co już samo w sobie niektórym pozwala odczuć specyficzny smaczek znienawidzonego języka. W końcu każdy, kto mieszka bliżej zachodniej granicy niż dalej, musiał na którymś etapie edukacji wkuwać “der die das”. Ja też, ale ponieważ nauczyłam się tego języka sama z telewizji, akurat miło wspominam tę część szkolnych lat a sam język jest mi bardzo bliski. Do niesamowitego klimatu mogę doliczyć także świetną, minimalistyczną i zlewającą się z akcją muzykę. Mniej znaczy więcej i twórcy Dark wzięli sobie to do serca, kiedy łączyli oprawę muzyczną z oprawą wizualną. Cały serial jest jakby trochę wyprany z kolorów. Czasem wyróżniają się jedynie jakieś elementy, jak na przykład żółta kurtka głównego bohatera widoczna także na plakacie.

Zdecydowano się tutaj na spokojne kadry. Nawet, gdy dzieje się coś dynamicznego, sceny wydają się niezwykle statyczne, a akcja spowolniona. Jednak serial bynajmniej nie staje się przez to nudny. Doskonała gra aktorów pozwala bardzo mocno wczuć się w emocje postaci, wymusza dreszczyk niepokoju potęgowany dodatkowo przez wspomnianą już muzykę. A często także jej brak.

Aktorzy a bohaterowie

Ponieważ w serialu akcja czasem przenosi się także do roku 1986, część bohaterów ma swoje dorosłe i nastoletnie wersje. Tutaj należą się ogromne brawa osobom odpowiedzialnym za casting, ponieważ w 90% aktorzy zostali dobrani tak idealnie, że na pierwszy rzut oka widać, którą osobą w roku 2019 jest dana postać. I to nawet, jeśli pominie się pewne cechy charakterystyczne, jak pasmo białych włosów albo pieprzyk nad wargą. W jednym przypadku rozpoznałam postać po samych oczach i nie pomyliłam się. Takie szczegóły dały mi ogromną satysfakcję z oglądania.

Żadna recenzja nie obędzie się bez minimalnego researchu. Tym razem postanowiłam sprawdzić, czy nie znam któregoś z aktorów z jakiejś innej niemieckiej produkcji. Okazało się, że powinnam kojarzyć Stephana Kampwirtha (w roli Petera Dopplera) ze znanego niemieckiego serialu kryminalnego Der letzte Bulle, gdzie grał jakąś gościnną rolę, oraz z filmu Kod Karola Wielkiego, na który trafiłam kiedyś w telewizji. Poza tym zwróciłam uwagę, że większość aktorów dorosłych miała gościnne występy w Tatort, który jest jednym z najdłuższych niemieckich seriali. I istnieje spora szansa, że większość niemieckich aktorów miała okazję znaleźć się na planie tej produkcji.

Podsumowanie

Nie wiem, czy mam ostatnio szczęście czy pecha, ale udaje mi się domyślić niektórych rozwiązań fabularnych. Taką sytuację miałam też z serialem Dark, gdzie bardzo szybko domyśliłam się, co się stało i kim tak naprawdę jest jedna z osób. Fabuła podrzuciła odpowiednio dużo wskazówek, żeby móc samemu próbować dojść do prawdy. Jednak mimo rozwiązania tej zagadki przed upływem czasu, nadal nie wszystko było dla mnie jasne. Dlatego też kontynuowałam serial z dawką niepewności i ciekawości.

Nie lubię używać superlatyw w recenzjach, bo zawsze przy kolejnym serialu może okazać się, że “naj” wcale nie jest już “naj”. Jednak w przypadku Dark zaryzykuję stwierdzenie, że było to najlepszy serial, jaki obejrzałam w tym roku. Choć Małe kłamstewka, o których zapomniałam napisać osobny tekst, również zabiegały o to miejsce.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail