Mr Robot, czyli serial, który dał mi więcej, niż oczekiwałam

Mr Robot, czyli serial, który dał mi więcej, niż oczekiwałam

O Mr Robot po raz pierwszy usłyszałam na jakimś blogu. Informacja ta przeszła koło mnie kompletnie obojętnie, ponieważ serial o hakerach jakoś nie wydał mi się zbytnio interesujący. Jak to jednak ze mną bywa, w końcu postanawiam dać szansę niemal każdemu serialowi, który napatoczy się w moje ręce. Łącznie z Grą o Tron, którą zaczęłam oglądać dopiero dwa miesiące temu.

Mr Robot

W świecie ogarniętym przez wielkie korporacje i ludzi napędzanych żądzą pieniądza żyje Elliot (Rami Malek). To zagubiony mężczyzna, za dnia pracujący w firmie zajmującej się ochroną danych, nocą hakujący ludzi i stający się samozwańczym obrońcą szarych ludzi. Trwa w takim rozdwojeniu jaźni, aż nie dowiaduje się o nim tajemnicza organizacja, działająca w podziemiach internetu, w sposób podobny do Elliota. Grupa ta planuje atak hakerski na największą korporację Evil Corp.

Bohaterowie

Współczesne seriale często nie są tworzone wyłącznie dla rozrywki, ale także, poprzez stworzenie bohaterów z problemami, w celu uświadamiania. Elliot cierpi na fobię społeczną, nie lubi dotyku, przejawia paranoję na punkcie śledzących go mężczyzn w garniturach. Jednocześnie skrywa przed widzem sekret, który, jak się okazuje, ukrył tak dobrze, że sam zostaje nim zaskoczony. Poza paranoicznym Elliotem w serialu pojawia się Tyrell Wellick (Martin Wallström) wraz z żoną Joanną (Stephanie Corneliussen), stanowiący razem niezwykle wykalkulowane małżeństwo. Znalazło się tu też miejsce dla niezwykle ciepłego geja Gideona Goddarda (Michel Gill) i wcale-nie-najgorszego-chłopaka Olliego Parkera (Ben Rappaport) przyjaciółki Elliota Angeli Moss (Portia Doubleday).

Postaci w tym serialu połączeni są niezwykle dopracowaną siecią powiązań, od przypadkowych zderzeń, po z góry zaplanowane spotkania. Znalazło się tu miejsce dla wieloletnich przyjaźni i nowych znajomości, dla sympatii i nienawiści.

Myślę, że nie bez znaczenia jest fakt, że do serialu zostali wybrani aktorzy o bardzo charakterystycznej urodzie. Często nieoczywistej, czyli takiej, która przyciąga uwagę, ale trudno określić z jakiego powodu. Szczególnie widoczne jest to wśród aktorek, z których żadna nie należy do kanonu piękna, a jednak każda na długo zostaje w pamięci.

W roli… hm… pewnego pana, który jest twarzą tajemniczej organizacji, występuje tutaj Christian Slater.  Nie mogę zdradzić zbyt wiele, żeby nie psuć nikomu przyjemności z oglądania Mr Robot. Jak się okazuje, do tej pory widziałam aktora tylko w jednym z filmów, a było to Morderstwo pierwszego stopnia z 1955 roku, gdzie grał u boku Kevina Bacona.

Problemy społeczne

Elliot nie znosi wielkich korporacji z molochem Evil Corp na czele. Ma ku temu prywatne powody, ale poza tym jest przeciwnikiem społecznego przyzwolenia na obnażanie się w sieci, konsumpcjonizmu i szkodliwości ludzkiej bezmyślności. Mr Robot to nie tylko serial o hakowaniu, ale także o bezsilności jednego człowieka w obliczu ogromnej organizacji, która ma go za nic.

Oglądanie serialu wywołuje wewnętrzny niepokój, ponieważ przedstawiony tam świat doskonale oddaje ten rzeczywisty. Jedynie małe różnice między światami każą myśleć, że nas może czekać to samo. Czy działalność Snowdena i grupy Anonymous nie udowadnia, że coś z naszą prywatnością poszło nie tak? Czy czeka nas rewolucja na miarę tej w serialu?

Zaskoczenie

W Mr Robot wielokrotnie byłam zaskakiwana, czułam obrzydzenie czy niepokój. Myślałam, że serial o hakerach (jak to początkowo nazywałam go w myślach) nie może dać widzowi żadnej przyjemności, a plot twisty dotyczyć mogą wyłącznie sfery programów komputerowych. Myślałam też, że jedynie osoby głębiej siedzące w tematyce programów komputerowych, wirusów i robaków zrozumieją aluzje i nawiązania rzucane gdzieniegdzie (choćby w tytułach odcinków). Okazuje się jednak, że zarówno dialogi bohaterów, jak i monologi skierowane wy wyimaginowanego przyjaciela Elliota (czyli widza), zostały skonstruowane tak, aby komputerowy laik nie czuł się poszkodowany. Jasne, że nie wszystko zostaje wyjaśnione wprost, ale na pewno pozwala wkręcić się w akcję.

We współczesnych serialach zauważyłam tendencję do perfekcjonizmu. Tutaj perfekcja ujęć zostaje momentami zachwiana przez naprawdę nienaturalne kadry. Zaburzenie to wywołuje niepokój, odczucia na granicy paranoi i wzbudza jakąś więź z bohaterami. A dodatkowo wywołuje ciekawe wrażenia estetyczne, ponieważ właśnie granica estetyki zostaje przesunięta na te kilka sekund.

Mr Robot momentami burzy czwartą ścianę. Elliot zwraca się bowiem bezpośrednio do widza, traktując go jako wytwór swojej wyobraźni. Jesteśmy jego wyimaginowanym przyjacielem, tworem jego schizofrenii. Niewątpliwie sprawia to, że nawiązuje się nić relacji przekraczająca prostokątny ekran.

Sezon 2

W sezonie drugim bezpośrednio kontynuowane są wątki rozpoczęte w poprzednich odcinkach. Dziwne wydaje się jedynie zachowanie i otoczenie Elliota. Staje się on jeszcze bardziej odizolowany od całego świata, łącznie ze znajomymi, a jego życie zdaje się toczyć dziwnym tempem wyznaczanym przez oglądanie meczu koszykówki i obiadami z kolegą, którego nie widzieliśmy nigdy wcześniej. Dopiero zakończenie połączone z ogólną wiedzą o postaciach z serialu wywołuje wielkie “no jasne” na ustach. Niezwykle dopracowany i naprawdę świetny, jak na drugi sezon.

Tam też następuje przeniesienie uwagi widza na całkiem innych bohaterów. Tak, jakby ktoś przekazał pałeczkę wszystkim tym, którzy we wcześniejszych odcinkach nie dostali zbyt wiele czasu ekranowego. Ma to pewien związek ze wspomnianą akapit wcześniej sytuacją Elliota.

Klimatycznie serial nie traci. Zmienia się, ale ostatecznie nadal przyciąga uwagę i nie pozwala oderwać się od ekranu.

Czy warto obejrzeć Mr Robot?

Całościowo uważam seans Mr Robot za udany. Przede mną jeszcze trzeci sezon i szczerze nie mogę się go doczekać. Szkoda tylko, że obecnie oglądam tyle seriali jednocześnie, że nieprędko dorwę się do Mr Robot. Ale próbuję nauczyć się nie narzekać na brak czasu, bo każdy ma go tyle samo. Jeśli ktoś ma ochotę na serial o samozwańczych obrońcach świata działających w sferze cyferek i literek, naprawdę polecam. To jedna z tych produkcji, które trzeba obejrzeć samemu, żeby określić, czy leżą one w grupie zainteresowań.

Mr Robot znalazł się na liście trzech seriali, które chcę obejrzeć w najbliższym czasie.

O innych serialach przeczytasz w kategorii SERIALE.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail
  • Woooo naprawde chce oebjrzec serial. Podoba mi sie caly watek. Taki wpsolczesny a zarazem tabu.

  • Kurczę, ne ogladałam. Ale mąż własnie potwierdza, ze genialny, więc chyba bedzie trzeba nadrobić zaległości;)

  • Ostatnio mam mega zaleglości w serialach, a o Mr. Robot słyszałam od koleżanek wiele dobrego!

  • Naprawdę warto dać mu szansę. Jest świetny pod wieloma względami 🙂

  • Myślę, że warto zaufać w tej kwestii mężowi 🙂

  • Ja też mam ogromne zaległości. Ale od czegoś trzeba zacząć ich nadrabianie 🙂

  • O! Nie słyszałam wcześniej o tym serialu, a brzmi interesująco! Koniecznie muszę zaraz obejrzeć jakiś zwiastun i zobaczyć co to;)

  • Też mam go na swojej liście, ale ostatnio tak dużo wszystkiego, a czasu tak mało 🙁

  • Skąd ja to znam 🙂 Moja lista tylko rośnie 😛

  • Naprawdę polecam 😉

Comments are closed.

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa