Dawno już nie cieszyłam się tak bardzo z czyjegoś szczęścia jak dzisiaj.

Opowiem Wam krótką historię o męskiej dumie, która może przeszkadzać tak wielu kobietom. Otóż mój chłopak jest przykładem braku wiary w siebie. Ta niepewność powoduje u niego powstawanie trudnych do zburzenia murów. Na szczęście ma osobisty dźwig z ogromną metalową kulą (w kształcie serca), która służy do burzenia tych ścian. Jest to dźwig marki Patrycja wersja 93.

Zastanawiam się, co począłby beze mnie. To ja zmuszam go, aby chodził do prowadzących i prosił o poprawki, o ponowne sprawdzenie pracy. Dzięki temu, że poszedł, udało mu się zaliczyć egzamin. Nie byle jaki egzamin, bo z analizy matematycznej – obok fizyki, największej zmory studentów naszego wydziału chemicznego.

W głębi serca mam maleńką nadzieję, że w jakiś ciekawy sposób wynagrodzi mi cały stres z nim związany. Tak naprawdę, to bardziej bałam się, że coś pójdzie nie tak z jego zaliczeniami, niż o moje kursy. Kwestia wiary w siebie.

Męska duma często nie pozwala facetom, aby przyjąć czyjąś pomoc. Chłopak mojej koleżanki ma dokładnie tak samo. Nie daje sobie pomóc w nauce – wszystkiego chce nauczyć się SAM. Trzeba z nimi ostro, ale bez krzyku. Podczas bezpośredniej konwersacji nie dać się zwieść ich wspaniałym oczom, a przy konwersacji pisemnej na końcu każdej wypowiedzi stosować dokładnie JEDEN wykrzyknik. (Stosować tylko, kiedy po dobroci nie działa.) No ale przecież trzeba pokochać naszych mężczyzn takimi, jacy są.

 

Padam z nóg po dzisiejszym dniu. Pełen był biegania, załatwiania, w końcu nauki na egzamin  fizyki. Jutro może podzielę się z Wami moimi doświadczeniami z robienia pizzy. Przygotuję jutro na obiad, więc całkiem możliwe, ze dołączę zdjęcie.

 

Pozdrawiam i z nóg padam,

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail