Zaczynam odczuwać pewne fizyczne zmęczenie. Już od godziny moje oczy stają się coraz węższe. Zazwyczaj o tej porze jeszcze byłam w stanie się wygłupiać wraz ze współlokatorką, a dziś już padam z nóg. No trudno… Trzeba będzie odespać zarwane wieczory.

Jak na razie to nieźle zapowiada się moja sesja – już jeden egzamin mam z głowy, moim zdaniem ten najgorszy – z analizy matematycznej, gdzie mój wykładowca robi cztery grupy: trzy megatrudne i jedną… grupę śmierci. Udało mi się zaliczyć ćwiczenia z fizyki. Po raz kolejny uświadomiłam sobie, że nie znoszę dynamiki i kinematyki. Pomimo lat i ogromnej pracy włożonej w naukę, nie potrafię sobie z tymi działami poradzić. No ale każdy ma jakąś piętę Achillesową.

Grafikę inżynierską i TI też już mam z głowy – te kursy zakończyłam z piąteczkami. Analizę i ćwiczenia z fizyki na czwórkę, reszta się jeszcze okaże.

Dziś uczę się na egzamin z chemii materiałów. Na szczęście jedna trzecia pytań ma duży związek z fizyką, więc dam radę. Moja współlokatorka bardzo mi pomaga w nauce – przepytuje mnie z każdego opracowanego przeze mnie zagadnienia i w ten sposób w dwie godzinki ogarnęłam dziesięć średnio obszernych zagadnień.

 

Koniec semestru bardzo absorbuje całą moją uwagę – w końcu chcę zaliczyć jak najlepiej.

 

Pozdrawiam serdecznie,

zmęczona, ale nadal Wasza,

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail