Właśnie dziś nastąpił koniec. Wszystkie złe emocje związane z końcem semestru odeszły w niepamięć. W końcu mogę zabrać się za resztę ważnych spraw i naukę na dwa egzaminy w sesji. Póki co mam wystarczająco dobre stopnie i myślę, że wcale nie było tak trudno tego osiągnąć. Trochę dyscypliny, nauki i motywacji i można osiągnąć tak wiele.

Od poniedziałku zaczyna się sesja – dziwny twór, który tak strasznie przeraża większość studentów, szczególnie na pierwszym roku. System Eliminacji Studentów Jest Aktywny. Jest jeden sposób, aby udobruchać tego potwora – co tylko się da, pozaliczać w ćwiczeniach. Wtedy zamiast czterech czy pięciu egzaminów zostają dwa albo trzy. Drugą opcją jest regularne uczenie się w trakcie całego semestru. W przypadku większości absolutnie niewykonalne. Ja po części połączyłam obie opcje i mam dwa egzaminy z głowy.

Myślę, że zacznę znów codziennie dodawać nowe wpisy.

Abstrahując od studiów, nie mogę się doczekać pierwszego spotkania zespołu. Czuję, że będzie to świetna zabawa. Jestem ciekawa, czy będę w stanie dać z siebie wszystko, czy może w obawie przed kompromitacją będę siedziała cicho jak myszka. No cóż, wszystko się okaże.

 

Pozdrawiam wszystkich serdecznie,

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail