Jesień to jabłkowy czas. W sadach dojrzewają te czerwone, zielone. Na dodatek możemy znaleźć tam też różne inne owoce. Jeżeli nie macie akurat ochoty na jabłuszko prosto z drzewa, czy warzywniaka, ale szkoda nam patrzeć na leżące samotnie owoce, to mam dla was przepis na ciasto, które jest jednym z prostszych do zrobienia i najpyszniejszych ciast, jakie znam. W domu jest też moją specjalnością i jesienią pod różnymi postaciami co tydzień ląduje na kuchennym stole.

Oto bazowy przepis na ciasto:

8 średnich jabłek (lub 5 większych, nie trzeba się trzymać konkretnej ilości) pokroić w kostkę, zasypać 1 1/2 szklanki cukru (proponuję podczas krojenia w posypywać kostkę mnie więcej co 2 jabłka po trosze) na  godzinę, żeby puściły sok.

3 szklanki mąki

1 cukier waniliowy

5 jajek

bakalie (niekoniecznie muszą być)

1 łyżka proszku do pieczenia

1 łyżeczka sody oczyszczonej

1/2 szklanki oleju

 

Rozdzielić żółtka od białek, żółtka utrzeć z 4 łyżkami cukru. Następnie ubić pianę z białek. Wszystko poza pianą wymieszać w jednej misce. Na końcu dodać pianę i delikatnie wymieszać, najlepiej kolistymi ruchami od dołu do góry. Wylać na blachę wysmarowaną tłuszczem lub wyłożoną papierem. Włożyć do rozgrzanego piekarnika (180-200 stopni) na 35 minut.

Po wyjęciu poczekać aż trochę ostygnie i posypać cukrem pudrem.

Zaletą tego ciasta jest to, że możemy je zmodyfikować w zależności od składników, jakie mamy pod ręką i gustu domowników. Ja dzisiaj nie dodałam żadnych bakalii, za to dorzuciłam pokrojoną w kostkę brzoskwinię (7 sztuk). Jeśli ktoś jest fanem cynamonu, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby wraz z mąką dodać do trochę do jabłek.

Myślę, że na upartego można dorzucić nawet maliny. Koniecznie trzeba je jednak zasypać cukrem i na kilka godzin zostawić, aby puściły sok i odcedzić je później. Robiłam tak z muffinkami i nie było najgorzej. Ewentualnie można ich nie mieszać z ciastem, ale po wylaniu go na blachę sypnąć maliny równomiernie na wierzch. Tak samo można z jeżynami.

Do jabłek można dodać gruszki, brzoskwinie i co tylko znajdzie się akurat w sadzie, czy w koszyku.

Jeśli chodzi o bakalie, to pasują tu migdały, drobno pokrojone orzechy i rodzynki, za którymi, jak zauważyłam w liceum, nie każdy przepada. Jeśli ktoś lubi rum, to rodzynki można w nim namoczyć i jest to nawet wyczuwalne po upieczeniu.

Stawiam jednak na Waszą inwencję twórczą!

 

Pozdrawiam i życzę smacznego!

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail