Myślę, że o świetle, jego dwoistej naturze, prawach odbicia, załamania, rozpraszaniu się, można mówić godzinami. Zjawisko to jest takie fascynujące, ponieważ jest nam bliskie – widzimy światło i dzięki niemu obserwujemy wszystkie zjawiska.

Swego czasu zafascynował mnie fakt, że widzimy przeszłość. Taka myśl naszła mnie na jednej z lekcji fizyki. Każdy, kto podstawy fizyki ma gdzieś poukrywane w szarych komórkach, wie, że fale elektromagnetyczne poruszają się z pewną prędkością. Wynosi ona prawie 300 milionów metrów na sekundę. Jest to niesamowicie wielka wartość i, zdaniem fizyków, nieprzekraczalna dla ciał posiadających masę.

Jak działa nasz wzrok? Fale elektromagnetyczne padają na nasze oko, receptory znajdujące się wewnątrz tego narządu odbierają bodźce i przekazują je do odpowiedniej części mózgu. Tam informacja zostaje przetworzona i tworzy się obraz. Tak więc właściwie widzimy mózgiem, a nie okiem.

Co jednak dzieje się z obrazem, zanim dotrze on do naszego oka? Promienie wędrują od źródła tak długo aż na swojej drodze spotkają jakąś cząstkę lub przedmiot. Co dzieje się w przypadku pojedynczego atomu, opowiem innym razem. Padając na jakieś ciało, promienie częściowo są przez to ciało pochłaniane a częściowo odbijają się zgodnie z prawem odbicia światła. Część światła, która została pochłonięta ma wpływ na to, w jakim kolorze odbieramy dany przedmiot, a właściwie na to, jakich barw nie zobaczymy. W każdym razie takie odbite promienie trafiają później na receptory w naszym oku. A co dzieje się dalej, to już wiemy.

Jeśli przypomnimy sobie, że światło porusza się z pewną prędkością i skorzystamy ze wzoru na czas z prędkości: t=s/c (c – tak najczęściej oznacza się prędkość światła a s to droga przebyta przez fale elektromagnetyczne), możemy wysnuć wniosek, że nie widzimy aktualnego stanu rzeczy, ale taki, jaki był on niewielki ułamek sekundy temu. Czas jest wprost proporcjonalny do drogi, czyli im dalszy obiekt obserwujemy, tym więcej czasu potrzebuje światło na pokonanie tej drogi i tym “bardziej przeszły” jest w stosunku do nas odbierany obraz obiektu.

Podstawiając do tego wzoru wartości (oczywiście pamiętając o odpowiednich jednostkach), możemy się przekonać, że rzeczywiście widzimy przeszłość.

Chcąc sprawdzić, ile czasu minie zanim światło pokona odległość między naszym okiem a przedmiotem leżącym kilometr od nas, musimy w miejscu s podstawić 1000 m.

Z faktu, że światło pokonuje przestrzeń z pewną prędkością, wynika pewna ciekawostka. Domyślam się, że większość już o tym wie, bo jest to jedna z najczęściej powtarzanych ciekawostek. Niektóre gwiazdy, które obserwujemy na niebie, mogą już nie istnieć. Światło pokonuje tak wielkie odległości, zanim trafi na Ziemię, że czasem potrzebuje miliardów lat, a w ciągu tak ogromnej ilości czasu wszystko może się zmienić.

Drugą ciekawostką jest to, że patrząc w lustro też widzimy “dawnego siebie”.

 

Mam nadzieję, że podobał się Wam mój wywód na temat prędkości światła.

 

Pozdrawiam serdecznie,

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail