#tenyearchallenge #10yearchallenge

Styczeń chyli się ku końcowi, a ja nadal nie podsumowałam zeszłego roku. Trochę nie chciałam tego robić, a trochę chciałam zrobić to bardzo. Jestem kobietą, czyli standard.

Uważam, że podsumowania są doskonałym narzędziem do weryfikacji własnego rozwoju. Roczne podsumowania obejmują na tyle długi okres, że można zaobserwować w sobie naprawdę spore zmiany. I to właśnie lubię.

#1yearchallenge

Rok temu pracowałam w mojej pierwszej poważnej pracy. Byłam asystentką, zajmowałam się wyceną stolarki okiennej i kontaktem z klientem, co mnie wyczerpywało z energii. Moje samopoczucie ratowali koledzy, z którymi pracowało się chaotycznie, ale zasadniczo dobrze. Coś się jednak po drodze popsuło i podjęłam decyzję o zmianie pracy. Decyzja ta podyktowana była przede wszystkim potrzebą rozwoju. Nie chciałam być asystentką, chciałam zarządzać jakością a w tej firmie nie miałam takich możliwości bez przeprowadzki.

W 2018 roku zdałam sobie sprawę, że zmiany są nie tylko dobre i potrzebne, ale też cholernie trudne. Łatwo podjąć decyzję, ale trochę trudniej działać, by zmiana doszła do skutku. Szukałam pracy przez trzy miesiące i prawie się załamałam, kiedy nikt się nie odzywał. Modyfikowałam CV, przeszukiwałam różne strony z ogłoszeniami i nic. W ciągu tych trzech miesięcy miałam trzy rozmowy kwalifikacyjne, z czego jedna dotyczyła pracy traktowanej przeze mnie jako “opcja awaryjna”, po drugiej dostałam odmowną odpowiedź i trzecia była strzałem w dziesiątkę, choć tego początkowo tak nie postrzegałam.

Obecnie pracuję w firmie z branży kosmicznej (wow!) i jestem odpowiedzialna za zarządzanie systemem jakości. I jestem zadowolona ze zmiany, choć kosztowała mnie ona mnóstwo nerwów i łez. Zresztą samo rozpoczęcie nowej pracy w nowym miejscu też nie było bułką  z masłem, tym bardziej, że wiele musiałam rozpracować sama i nikt nie prowadził mnie za rączkę.

Rok temu nie byłam już szarą myszką, ale moja pewność siebie w kontaktach międzyludzkich nadal kulała. Pierwsza połowa roku pozwoliła mi rozwinąć skrzydła i zbudować stabilny dystans do samej siebie, co pozwoliło mi zaakceptować siebie trochę bardziej. Nadal muszę dużo nad sobą popracować, ale przynajmniej mam stabilne podstawy. Każdego dnia uczę się przejmować mniej tym, co myślą i mówią o mnie inni, a bardziej tym, co ja myślę o sobie.

Zeszły rok pod wieloma względami nie był łatwy. Emocjonalnie huśtałam się w te i wewte i chyba do samego wesela w sierpniu nie dam rady przestać się huśtać. Tak słyszałam od osób, które to przeszły.

W 2018 roku coś się we mnie obudziło. Zaczęłam dostrzegać, jaką wielką szkodę wyrządzamy środowisku nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Jako ZIELONA Małpa chcę uważnie i świadomie podchodzić do dbania o naszą planetę. Być może obok wpisów kulturowych będą się tu pojawiały także te bardziej ekologiczne. Zabiorę czytelników bloga w tę niewątpliwie ciekawą podróż razem ze mną. Kto wie, może nawet kogoś zarażę.

Nie wiem, co przyniesie rok 2019. I’ll go with the flow. W tym roku nie stawiam sobie celów, bo nie czuję takiej potrzeby. I tak zapowiada się dość intensywnie, więc po co dodatkowo denerwować się celami? Chciałabym bardziej poznać siebie i przy tym na razie zostanę.

#10yearchallenge

Ostatnio pojawił się ciekawy hashtag, który mnie zainteresował i też poniekąd zainspirował do tego podwójnego podsumowania. Kim byłam 10 lat temu?

Miałam 15 lat, chodziłam do trzeciej klasy liceum. Byłam zakompleksiona i nieszczęśliwa. Nie wiedziałam, że dzień po moich szesnastych urodzinach nawiążę znajomość, która okaże się toksycznym związkiem ze smrodem ciągnącym się kolejne kilka lat. Nie wiedziałam, że potem poznam kogoś, kto pomoże mi z tego wyjść. I zostawi mnie tuż przed studiami, łamiąc serce i uniemożliwiając angażowanie się w kolejne relacje. Nie wiedziałam też, że na samym początku studiów, na wykładzie z chemii, poznam kogoś, kto po burzliwym początku poskłada mnie do kupy i będzie mnie uzupełniał. Nie wiedziałam, że z porażek można wyciągnąć życiowe lekcje, a z małych zwycięstw cieszyć się jak z tych dużych.

Gdybym dzisiaj spotkała siebie sprzed dziesięciu lat, powiedziałabym, że już niedługo, krok po kroczku, zacznie odkrywać siebie. Że niedługo zrobi sobie kilkuletnią przerwę od książek na rzecz seriali, ale ma się tym nie przejmować, bo w końcu połączy jedno z drugim i nie będzie miała wyrzutów sumienia z powodu przerwy.

Dziesięć lat temu to nadal byłam ja, ale w wersji roboczej.


Jak tobie minął zeszły rok?

I co zmieniło się w tobie najbardziej przez ostatnie 10 lat?

Podziel się w komentarzu!

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail