pachnidło netflix recenzja

Przeczytałam Pachnidło Patricka Süskinda i obejrzałam film na podstawie tej książki jeszcze w gimnazjum. Być może trochę za wcześnie. Ostatnio na Netflixie wyhaczyłam niemiecki serial o tym samym tytule i bez większego wahania zabrałam się za oglądanie. Co z tego wynikło?

Pachnidło

Roman znajduje ciało swojej sąsiadki i koleżanki z czasów szkolnych. Kobieta dryfuje w przydomowym basenie i widać, że została zmasakrowana pod pachami i w okolicy krocza. Policja rozpoczyna śledztwo, a starzy znajomi spotykają się w komplecie na pogrzebie koleżanki i rozgrzebują swoją przeszłość.

Historia poprowadzona została dwutorowo. Z jednej strony jest śledztwo policji, kolejne morderstwa i postaci w ich obecnym życiu i stanie ducha. Z drugiej strony powoli rozwija się wątek czasów szkolnych znajomych pierwszej ofiary. Oba wątki są niezwykle ciekawe i naprawdę dobrze zrealizowane. Wizualnie różnią się one kolorystyką, przeszłość pokazana jest w nieco przeżółkłych barwach jak na starych kolorowych fotografiach oraz teksturą obrazu – lata szkolne mają bardziej ziarnisty obraz. Choć zmiany te są dość subtelne, to bez problemu można się domyślić, który wątek jest właśnie na ekranie.

Pachnidło przypomniało mi zajęcia z chemii zapachu na studiach, ponieważ każdy odcinek nosi nazwę związaną z perfumami. I tak na przykład drugi odcinek to Skatol, czyli ciekawy związek chemiczny, który w małych stężeniach pachnie delikatnie i kwiatowo, a w dużych – śmierdzi gównem. I tę informację zapamiętam na zawsze i po grób, bo podczas wspomnianych zajęć każdy robił prezentację na temat jakiegoś zapachu i prawie każdy musiał z powagą na twarzy powiedzieć to na głos przed prowadzącym i salą studentów. Dobre czasy.

pachnidło netflix recenzja

Każdy odcinek zaczyna się też od krótkiego monologu związanego z tytułem danego odcinka. W ten sposób po raz kolejny odświeżyłam sobie fragment teorii perfum. Teoria ta w monologu została okraszona nastrojową muzyką i uproszczona, przez co doskonale wprowadza w nastrój. A na dodatek monolog odnosi się do wydarzeń w odcinku, choć trzeba się skupić, żeby wyłapać nawiązania.

Pachnidło ma tylko 6 godzinnych  odcinków i cieszę się, że nie rozciągnięto fabuły na więcej. Uważam, że wolne tempo, z jakim akcja posuwa się w tym serialu do przodu jest optymalne. Twórcy i tak pozwolili sobie na dość leniwy rozwój akcji, choć nie twierdzę, że sami twórcy byli tutaj leniwi. Serial ten zarówno pod względem aktorstwa, jak i oprawy dźwiękowej i wizualnej pozostawia naprawdę dobre wrażenie. Polecam oglądać go w oryginale i z napisami. Polskiego lektora zdzierżyłam przez dziesięć sekund, po czym go wyłączyłam, bo i tak znam język niemiecki, więc po co kaleczyć uszy.

Co do samej historii, to składa się ona na wspaniałą całość. O ile można tak powiedzieć o kryminale. Serial ten połączył przeszłość i teraźniejszość za pomocą dobrze dobranych paraleli. Bo choć wydarzenia w każdym z wątków są inne, to mają one wspólne elementy.

Sama historia jest dość rozbudowana jak na sześcioodcinkowy serial, a mimo wszystko akcja nie gna na łeb na szyję. Myślę też, że każdy może podjąć się próby własnej interpretacji zakończenia.

Pachnidło to serial o granicy między pięknem i obrzydliwością, i o tym, że jedno bez drugiego nie może istnieć. Choć w serialu tym właściwości perfum balansują na granicy rzeczywistości i fantastyki, to naprawdę bardzo realistyczna produkcja. I tu wspomnieć muszę o doskonałej grze aktorskiej Friederike Becht, odtwórczyni roli pani policjant, która jest zaangażowana w śledztwo. Jej postać odzywa się mało, jak na tak istotną rolę, ale wyraża naprawdę dużo mimiką.

Pozostali aktorzy też odwalili kawał dobrej roboty. Niemieckie produkcje pod tym względem zawsze mnie zachwycają.

Polecam sięgnąć po Pachnidło, choć ostrożnie z przekąskami – dużo tu trupów. Serial ten nie jest bezpośrednią adaptacją powieści, a raczej inspiracją głównym motywem. Zresztą sama książka i film z 2006 roku pojawiają się w tej produkcji. Więc znając film i powieść, można spokojnie obejrzeć także serial – bez obaw, że będzie to ta sama historia w kolejnym wydaniu.


Oglądałeś Pachnidło?

A może czytałeś książkę lub obejrzałeś film?

Podziel się w komentarzu.


A jeśli chcesz poczytać o metodzie kradzieży na perfumy, to zapraszam do wpisu:

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail