Dynia i jemioła Aneta Jadowska

Aby wprawić się w jesienno-zimowy nastrój, postanowiłam sięgnąć po książkę, w której potencjalnie mogłam znaleźć trochę jesieni, trochę zimy. Trochę halloweenowej dyni i trochę bożonarodzeniowej jemioły. I tak oto przeczytałam zbiór opowiadań Anety Jadowskiej – Dynia i jemioła. Nietypowe historie świąteczne.

Dynia i jemioła. Nietypowe historie świąteczne – Aneta Jadowska

Kiedy skończyłam czytać Diabelski młyn, trzeci tom trylogii o Nikicie, nie mogłam podjąć jednoznacznej decyzji, czy przeczytać inne książki z magicznego uniwersum Anety Jadowskiej, czy może całkowicie sobie je odpuścić. Dynia i jemioła. Nietypowe historie świąteczne potraktowałam trochę jak ostatnią szansę na zainteresowanie mnie fantastycznymi książkami autorki.

Dyni i jemiole znalazłam 10 opowiadań, których akcja toczy się w okresie jesienno-zimowym. Bohaterami tych opowiadań są postaci z Thornverse (uniwersum Thorn). Jak to na magiczne postaci przystało, ich przygody są niebezpieczne, okraszone magią i przyprawione ciętym językiem (to głównie zasługa autorki, jak mniemam).

Co roku w sezonie świątecznym fantazjowałam, że w połowie grudnia wsiadam do samolotu i lecę w jakieś przyjemne, ciepłe miejsce. Z daleka od wścibskich ciotek, perfekcyjnej matki, kuzynek, dzieciaków biegających z prędkością kucyków naćpanych amfetaminą…

Choć akcja opowiadań toczy się o okresie od października do grudnia, to nie wszystkie mają miejsce w tym samym roku. Początkowo było to nieco mylące, szczególnie w przypadku opowiadań o Nikicie, gdzie pojawiali się jej partnerzy, którzy w już trylogii leżeli sześć stóp pod ziemią (czy jakkolwiek pozbywa się ciał Cieni). Myślę, że gdyby dorzucić małe wskazówki co do roku akcji na początku fabuły lub określić go w krótkiej notatce przed rozpoczęciem opowiadania, byłoby łatwiej odnaleźć się w akcji. Ale to raczej mały minus.

Jak już wspomniałam, sięgnęłam po książkę, ponieważ nie byłam pewna, czy chcę sięgać po pozostałe książki autorki z uniwersum. I szczerze mówiąc, nadal tego nie wiem. Najlepiej czytało mi się opowiadania z Nikitą w roli głównej. Z pozostałych jedynie dwa spodobały mi się naprawdę bardzo.

Dynia i jemioła. Nietypowe historie świąteczne Aneta Jadowska

Jednym z nich było Jak pies z kotem. Dwójka głównych bohaterów, Anna i Rafał, to zmiennokształtni. Anna jest wilkiem, Rafał natomiast Rysiem. Ponieważ są sąsiadami i mają przekorne charaktery, spędzają wolny czas na przekomarzaniu się. Anna podsyła Rafałowi kocie zabawki, on Annie psią karmę i tak dalej. Ich relacja sprawia wrażenie uroczej i nietrudno wciągnąć się w tę historyjkę.

Drugim dobrym opowiadaniem był Powrót wiedźmy bojowej. Tutaj magia styka się z nowoczesnością w dość ciekawy sposób. Zresztą, podobny, a jednocześnie całkowicie inny wątek znajduje się w opowiadaniu 50 twarzy Baala. Przy czym to opowiadanie przypadło mi do gustu znacznie mniej (choć niewątpliwie także było zabawne).

Są takie duże rzeczy, których nie wystarczy wpisać do kalendarza. Każdy ma taki swój terminarz w głowie i jeśli sam czegoś tam nie wpisze, to nie uda się to nikomu innemu.

Jedno z opowiadań, Wampir, który ukradł święta, było dla mnie natomiast istną torturą. Nie dość, że długie, to musiałam sobie je dawkować, bo było tak niesamowicie nudne, że prawie się poddałam. Ale to chyba jedyne w całym zbiorze, które oceniam tak słabo.

Pozostałe opowiadania okazały się w porządku, choć bez fajerwerków. Na przykład ostatnie, Duch, który stał się lisem, było urocze, ale jednocześnie nie miało w sobie nic na tyle wyjątkowego, żeby zostało w mojej pamięci na dłużej.

Najlepszą historią była ta o Nieboszczyku, który za często się uśmiechał. Zostało ono napisane w ramach akcji charytatywnej i jeden z czytelników został trupem w tym opowiadaniu. Tutaj Nikita, jej umiejętności waleczne i zdolności umysłowe miały szansę naprawdę wybrzmieć. Przy okazji poznałam historię jej pierwszego spotkania z kimś, kto pojawia się w trylogii o Nikicie, co zawsze jest miłą niespodzianką i uzupełnieniem tła historii.

Dynia i jemioła to naprawdę dobrze skonstruowany zbiór opowiadań. W dodatku okraszony wspaniałymi rysunkami Magdaleny Babińskiej.

Czy sięgnę po pozostałe książki z uniwersum Thorn? Raczej nie. Mimo wszystko nie czuję klimatu, jaki Aneta Jadowska stworzyła w powieściach i opowiadaniach. Wolę pozostawać w świecie rzeczywistym, a pojedyncze wycieczki w fantastykę będę odbywała w twórczości i innych autorów oraz w kryminałach Jadowskiej, jeśli oczywiście wyda kolejne.


Za możliwość przeczytania dziękuję portalowi CzytamPierwszy.pl


Czytałeś Dynię i jemiołę?

A może polecasz jakiś dobry zbiór opowiadań?

Czy sięgasz po zbiory i antologie?

Podziel się w komentarzu.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail