Chilling Adventures of Sabrina

Kiedy usłyszałam, że powstaje nowy serial o Sabrinie, poczułam dreszczyk emocji. Było to chyba jeszcze w momencie, kiedy Riverdale dało się oglądać bez robienia facepalma co kilka minut. A że twórcy ci sami, to miałam nadzieję na naprawdę dobry serial. Czy Chilling Adventures of Sabrina zasługuje na ten cały szum wokół siebie?

Chilling Adventures of Sabrina

sezon 1

Zbliżają się szesnaste urodziny Sabriny Spellman (Kiernan Shipka). W połowie czarownica. W połowie człowiek. Sabrina jest zawieszona między dwoma światami, a w dniu szesnastych urodzin będzie musiała podjąć decyzję, czy wybiera służbę Szatanowi, czy swoje ludzkie życie.

Za światem czarownic przemawia możliwość wykorzystania pełnych możliwości magicznych. Wraz z krwawym podpisem w Księdze Bestii Sabrina złożyłaby jednak obietnicę przynależności do Szatana. Cóż, nie ma róży bez kolców.

Za światem ludzi przemawiają przyjaciółki Sabriny, Rosalind (Jaz Sinclair) i Susie (Lachlan Watson) oraz jej chłopak, Harvey (Ross Lynch).

Sabrina w tym serialu jest osobą na pierwszy rzut oka niezwykle sympatyczną. Chciałoby się mieć taką przyjaciółkę, która zawsze pocieszy, pomoże, zrozumie. Problem w tym, że na drugi rzut oka Sabrina jest niezwykle porywcza i bezmyślna, co daje jej dobre predyspozycje na stanie się czarnym charakterem. Sabrina wielokrotnie w imię “wyższych celów” kłamie, nie dotrzymuje tajemnic, kradnie i zwodzi. Jasne, ma dobre chęci, ale dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Czy nie tak to szło?

W Chilling Adventures of Sabrina twórcy wielokrotnie stosują przedziwną optykę. Część ekranu była wyraźna, a część rozmazana w dość nienaturalny sposób. Jakby komuś nie wystarczyło wyostrzenie pierwszego planu a rozmazanie drugiego. Sceny, w których ten efekt się pojawia, sprawiają wrażenie nierzeczywistych, na granicy snu niemalże. Problem w tym, że efekt ten zastosowany jest tak często, że od pewnego momentu czuje się wizualną irytację.

Pojawiły się zarzuty, że w Chilling Adventures of Sabrina kot Salem, który w sitcomie młodzieżowym był dość zabawną postacią, tutaj w ogóle nie mówi. I jeśli mam być szczera, to nie przeszkadzało mi to w ogóle. Myślę, że należy te dwa seriale postrzegać jako odrębne dzieła i nie skupiać się zbytnio na porównaniach. Wiadomo, że rzeczy znane zawsze w jakimś stopniu porównujemy do takich, które się kojarzą z nimi, ale tym razem naprawdę nie warto na porównaniach się skupiać.

Poza Sabriną w serialu ważną rolę pełnią ciotki Sabriny, Hilda (Lucy Davis) i Zelda (Miranda Otto). Są to postaci, które w nawiązaniu do sitcomu z lat 90. zostały wykreowane całkiem na nowo (jak w zasadzie cały nowy serial). Obie ciotki mają fioła na punkcie Szatana i Kościoła Nocy, wręcz prześcigają się w okazywaniu lojalności ojcu Blackwoodowi. Hilda pozostała ciepłą i kluchowatą postacią, za to w przypadku Zeldy twórcy nie mogli się zdecydować, kim ma być jej postać. W każdym odcinku okazywała swoje chłodne nastawienie do relacji rodzinnych, ale poza tym (i lojalnością wobec Kościoła Nocy) brakowało jej postaci konsekwencji. Nie mogłam rozszyfrować jej motywów i to nie na zasadzie “twórcy mają plan i utrudniają widzowi”, ale raczej na zasadzie “w tym odcinku pasuje nam taki wątek”.

Klimatycznie Chilling Adventures of Sabrina doskonale wpisuje się w okres jesienno-zimowy. Ciemne i nasycone kolory na ekranie, zalążek tajemnicy, poboczne postaci, którym także przydarzają się ciekawe historie… A przy okazji mrok i niepewność co do przyszłości bohaterów. Tak, Chilling Adventures of Sabrina to dobry serial, o ile ktoś może przymknąć oko na dziwną optykę i ciągłe wspominanie o szatanie.

odcinek świąteczny

W międzyczasie udało mi się też obejrzeć odcinek świąteczny, którego akcja dzieje się po finale pierwszego sezonu. Żeby nie zdradzać fabuły, powiem tylko, że był on dość mocno przepakowany wątkami. Trwał tyle, co standardowy odcinek, a działo się tu znacznie więcej i to w dodatku równolegle różnym postaciom. Gdyby rozwinęli wątek Susie, i nieco bardziej skupili się na obchodach Przesilenia (magicznego odpowiednika Bożego Narodzenia), prawdopodobnie odcinek ten pozostawiłby po sobie trwałe wrażenie. A w tej sytuacji jest po prostu niewyróżniającym się wypełniaczem między sezonami.

podsumowanie

Chilling Adventures of Sabrina to niewątpliwie serial, któremu warto dać szansę, jeśli liczy się na ciekawy klimat, a jednocześnie nie jest się mocno wymagającym widzem. Z pewnością będę kontynuowała oglądanie, kiedy pojawi się kolejny sezon i jestem szczerze zaintrygowana, cóż takiego twórcy zaserwują mi w kolejnych odcinkach. Magiczne światy zawsze mają ogromne możliwości na rozwój fabuły i mam tylko nadzieję, że w tym przypadku potencjał zostanie dostatecznie dobrze wykorzystany.


Oglądałeś Chilling Adventures of Sabrina?

Jak wrażenia?

A może polecasz jakiś inny serial w podobnych klimatach?

Podziel się w komentarzu.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail