Mindhunter, czyli anatomia umysłu mordercy

Mindhunter, czyli anatomia umysłu mordercy

Kiedy tylko usłyszałam o serialu Mindhunter i o jego fabule, wiedziałam, że to będzie mój must watch. Kiedyś zachwycałam się profilowaniem w Zabójczych umysłach, gdzie odcinki inspirowane były w mniejszym lub większym stopniu prawdziwymi mordercami. Teraz przyszła pora na historię o samych początkach profilowania seryjnych morderców.

Nie obejrzałam serialu od razu po premierze. Dlaczego? Zniechęciłam się wszechobecnością recenzji, opinii i szumu. Odczekałam miesiąc i w końcu w listopadzie włączyłam pierwszy odcinek. Sezon obejrzałam dość szybko. Codziennie jeden odcinek rano przed pracą.

Mindhunter

Fabuła

Holden Ford (Jonathan Groff), zainspirowany wykładem kolegi z FBI, postanawia zgłębić temat psychologii morderców, którzy popełniają zbrodnie bez jawnego motywu. Podczas prowadzonych szkoleń wyjazdowych odwiedza wraz partnerem Billem (Holt McCallany) skazanych za wielokrotne zbrodnie, przeprowadzając z nimi wywiady. Do zespołu dołącza także Wendy Carr (Anna Torv).

Nie jest to jednak serial wyłącznie o początkach analizy psychologicznej seryjnych morderców, ale także o kłodach, jakie trafiały pod nogi agentów w latach 70. To serial o innowacyjności i problemach związanych z wprowadzaniem pomysłów w życie.

Bohaterowie

Każdy z bohaterów wnosi do pracy nad systemem profilowania własny komplet umiejętności. I tak oto mamy zespół składający się z Wendy Carr, mającej doświadczenia ze straumatyzowanymi ofiarami, Holdena Forda, potrafiącego wyciągnąć z psychopatów ich życiowe historie, oraz Billa Tencha, doświadczonego agenta, który potrafi swojego młodszego kolegę utrzymać w ryzach.

Rozpoczynając przygodę z serialem Mindhunter, obawiałam się, że będę miała przed oczami Jessy’ego z Glee, zamiast agenta Holdena. Niestety Jonathan Groff kojarzył mi się do tej pory wyłącznie z rolą utalentowanego wokalisty. Moje obawy szybko jednak się rozmyły, ponieważ Jonathan doskonale wczuł się w agenta FBI, który powoli i niemal niezauważalnie zaczyna podlegać negatywnym wpływom kontaktów z osobami z problemami psychicznymi. Podobnie pozytywnie zaskoczył mnie Holt McCallany, którego znałam prawdopodobnie tylko z CSI: Kryminalne zagadki Miami, gdzie grał postać pojawiającą się od czasu do czasu. Jako profesjonalny agent, hamujący zapędy dość młodego kolegi po fachu, świetnie sprawdził się na małym ekranie.

Jednak nie tylko główni bohaterowie zasługują tu na chwilę uwagi. Równie ważnymi postaciami są odwiedzani w więzieniach mordercy. Najbardziej charakterystyczny jest z pewnością Edmund Kemper (Cameron Britton). Z tego, co udało mi się ustalić, wszystkie postaci realnych morderców oparte są na prawdziwych ludziach i jedynie same rozmowy z nimi zostały sfabularyzowane. W przypadku Edmunda Kempera podobieństwo wizualne jest niesamowite. Cameron Britton w więziennych ubraniach i z niewielką stylizacją twarzy stał się niemal nieodróżnialny od swojego pierwowzoru. W dodatku jego sposób wypowiadania się i świdrujący wzrok w połączeniu ze słowami, które wypływają z jego ust, robią piorunujące wrażenie. Zdecydowanie jest to najlepiej wykreowana postać w serialu.


Edmund Kemper

Klimat

W serialu odczuć można naprawdę ciężki klimat. Przez ekran przebija się niepokój towarzyszący bohaterom podczas rozmów z przestępcami. Całość, w połączeniu ze zbliżeniami na doskonale odegrane emocje na twarzach agentów, dała wręcz klaustrofobiczne odczucie.

Częścią klimatu jest też świetna ścieżka muzyczna serialu. Pojawiają się tu różnorakie hity lat 70., w tym na przykład Psycho killer zespołu Talking Heads. Kiedy usłyszałam pierwsze nuty podczas jednej ze scen, naszła mnie myśl, że gdyby twórcy postanowili wprowadzić do serialu trochę humoru, piosenka ta mogłaby znaleźć się w intrze. Tutaj pasowałaby idealnie. A nie do niesławnego już Belle Epoque. Tfu!

Muzykę potraktowano tu jako przerywniki w akcji. Rozładowywała napięcie i uzupełniała sceny, w których słowa nie były potrzebne.

Jednym z twórców serialu jest David Fincher, co powinno już mówić samo za siebie. Wyprane z barw kadry, ziarnistość obrazu i ten niesamowicie wciągający klimat po raz kolejny wciągnęły mnie na dobre. Jak w Siedem i Zaginionej dziewczynie nie sposób oderwać się od ekranu.

Książka

Mindhunter powstał w oparciu o książkę napisaną przez Johna Douglasa (na nim wzorowany jest Holden Ford) i Marka Olshakera Motywy zbrodni. Metody działania agenta specjalnego FBI. Między innymi przez tę książkę wpis poświęcony serialowi pojawił się dwa miesiące po obejrzeniu. Zależało mi na tym, aby przeczytać pierwowzór, bo chciałam przekonać się jak wypada serial na tle książki.

Książka okazała się zbiorem prawdziwych historii przestępstw o charakterze psychologicznym. Wszystkie przypadki okraszone zostały dogłębną analizą ze strony autorów (głównie Douglasa). Ze względu na moje zainteresowanie tematyką true crime i seryjnymi mordercami część z opisywanych spraw nie była mi całkowicie obca. Mimo to świetnie było przeczytać rozszerzenie ich o cały kawał historii poprzedzającej samą serię przestępstw.

Świetnie zostały przedstawione subtelne różnice między pozornie podobnymi charakterami i motywami. Dzięki temu lektura stała się ciekawa i niemożliwym stało się porzucenie jej w połowie rozdziału. Mimo wszystko książkę czytałam dość powoli ze względu na dość spore nagromadzenie informacji. W końcu nie była to powieść, ale studium wielu realnych przypadków. Pod tym względem przypomina mi Trupią farmę, w której to autor wspomina swoją pracę nad rozwojem patologii sądowej.

Podsumowanie

Mindhunter jest świetnym serialem i w swojej dość minimalistycznej pod względem tempa i akcji formy, przyciąga uwagę na dłużej. Powinni go zobaczyć osoby lubiące wątek seryjnych morderców, ponieważ każdy taki przypadek wiąże się z psychologiczną historią. A serial pokazuje same początki rozwoju dziedziny nauki, która obecnie jest szeroko wykorzystywana w profilowaniu poszukiwanych sprawców.

Książka Motywy zbrodni. Metody działania agenta specjalnego FBI stanowi świetne dopełnienie serialu i z pewnością zaspokoi ciekawość niejednego czytelnika. Nie jest to jednak powieść fabularna i należy podejść do książki z odpowiednim nastawieniem, a wtedy z pewnością przypadnie ona do gustu.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa