Dziewczyna z Dzielnicy Cudów - Aneta Jadowska

Wciąż daję szansę kolejnym polskim pisarzom, dlatego też sięgnęłam po powieść fantastyczną Anety Jadowskiej. Dziewczyna z Dzielnicy Cudów na pewno zostanie w mojej pamięci na dłużej. Ale czy z dobrego powodu?

Aneta Jadowska – Dziewczyna z Dzielnicy Cudów

Fabuła

Dziewczyna o wielu imionach, unikająca partnerów jak ognia, dostaje partnera, którego tym razem nie może pozbyć się bez konsekwencji. Nikita, bo takim imieniem się przedstawia, włóczy się po alternatywnej Warszawie w poszukiwaniu informacji na temat intrygującego ją partnera, Robina. Kiedy w jednym z cieszących się lepszą sławą lokali ginie zatrudniona dziewczyna, Nikita pod wpływem namów zaczyna jej szukać. Wciąż jednak ścigają ją jakieś demony przeszłości.

Bohaterowie

Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy, była buntownicza postawa głównej bohaterki. Nikita początkowo zdaje się być typową wojowniczką, nie przykładającą dużej wagi do swojego wyglądu. W obliczu niebezpieczeństwa staje do walki. Tylko, gdy z góry jest na przegranej pozycji, ucieka w bezpieczne miejsce. Boi się niewielu rzeczy, a jedną z nich okazuje się być jej druga natura. Wielokrotnie daje odczuć, że z całych sił pragnie pozostać sobą. Tylko momentami okazuje słabość. Ale to czyni ją bardziej ludzką.

Nikita ma problemy z zaufaniem, jak i ja. Nie może się otworzyć przy obcej osobie, dlatego, gdy w jej życiu pojawia się partner, z góry spisuje go na straty. Robin natomiast przywodzi na myśl dziecko we mgle. Błądzi, niby to bez celu i stanowi łamigłówkę dla Nikity.

W książce dość znaczącą rolę ma także matka Nikity. W samej fabule jest jej niewiele, ale w myślach córki pojawia się cały czas. Ich relacje mogłyby być ciekawym studium przypadku, gdyby Aneta Jadowska postanowiła dać im odrobinę głębi. Wszystko sprowadza się jednak do myśli “matka mnie nie kocha”, co tłumaczy charakter Nikity, ale jednak nie wyjaśnia wszystkiego i każe powątpiewać w prawdziwe zamiary Ireny (matki). I to bynajmniej nie w intrygujący sposób.

Świat przedstawiony

Na uwagę w książce Dziewczyna z Dzielnicy Cudów zasługuje świat przedstawiony. 95% akcji toczy się w alternatywnej Warszawie, gdzie magia gra pierwsze skrzypce i w czasie I wojny światowej ta właśnie magia zwariowała. Wars, czyli w miarę ogarnięta część alternatywnej Warszawy, to główne miejsce akcji. W tej części magia zazwyczaj nie robi problemów. Zazwyczaj, bo czasem odbija się czkawką, która zamienia ludzi w potwory. Dosłownie. Natomiast w Sawie magia szaleje bez przerwy i nikt o zdrowych zmysłach nie chce się tam zapuszczać.

Kreacja świata zasługuje na uwagę, ponieważ to miejsce, w którym trzeba być twardym orzeszkiem, żeby przeżyć. A nawet to nie zapewnia bezpieczeństwa, bo wystarczy nie zdążyć się schronić. Z tego, co mi wiadomo, Dziewczyna z Dzielnicy Cudów to tylko jedna z wielu książek z całego uniwersum magicznego stworzonego przez Anetę Jadowską. Być może w pozostałych seriach z tego uniwersum alternatywny magiczny świat nabiera jeszcze więcej barw…

Dziewczyna z Dzielnicy Cudów

Język i styl

Książkę generalnie czytało się całkiem dobrze. Niektóre rozdziały były jak nieociosany kamień, ale to dodawało książce trochę prymitywnego uroku. To, co mnie irytowało, to infantylne nazwy własne broni i pojazdów należących do Nikity. Kompletnie nie pasowały mi do jej wojowniczego charakteru i wywiązał się dysonans, który przeszkadzał mi aż do ostatniej strony.

Szkoda, że czytając książkę miałam wrażenie, że autorka nie ufa w moją inteligencję i pamięć. Mimo dobrze wytłumaczonego na początku książki świata przedstawionego, wciąż byłam wręcz bombardowana powtarzającymi się wielokrotnie informacjami na temat działania magii w alternatywnym świecie. Na pewnym etapie miałam już dość wracania do tego tematu. W środku aż krzyczałam, że wiem, czym jest ta cholerna czkawka.

Akcja

Nikita przez połowę książki dosłownie włóczy się po mieście, odwiedzając przyjaciół, wpada w małe tarapaty, szuka informacji, aż w połowie książki wreszcie trafia na główny wątek. Ten brak głównego wątku zmęczył mnie i niestety odebrał większość potencjalnej przyjemności, którą mogłam mieć podczas czytania. I nawet, kiedy wątek się pojawił, nie udało mi się podnieść na duchu.

Samo zakończenie wypada blado. Niby książka ma w sobie wszystkie elementy, które powinny przygotować mnie na to bum, a jednak nie wywarło na mnie dobrego wrażenia. Bardzo szybko zapomniałam o Dziewczynie z Dzielnicy Cudów. Musiałam przewertować kilka stron, żeby przypomnieć sobie, co mi się podobało, a co nie.

Podsumowanie

Ostatecznie Dziewczyna z Dzielnicy Cudów jakoś nie wbiła się w moje gusta. Ciekawa główna bohaterka i intrygujący świat przedstawiony to jednak trochę za mało. Nie wiem, czy sięgnę po inne książki z magicznego uniwersum Jadowskiej. Mam ochotę przeczytać jej najnowszy kryminał Trup na plaży i inne sekrety rodzinne i dać jej szansę w innym gatunku.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail