serial Lucyfer sezon 6 recenzja Netflix

Kiedy kilka lat temu włączałam pierwszy odcinek Lucyfera, nie spodziewałam się, że wpadnę po uszy w sympatię do tej nieco dziwnej produkcji. Niestety wszystko dobre musi się kiedyś skończyć, więc i w tym przypadku nadszedł dla mnie czas pożegnań.

Lucyfer

sezon 6 (ostatni)

W zeszły piątek na Netflixie pojawił się cały ostatni sezon serialu. W niedzielę obejrzałam każdy finałowy odcinek po kolei. A binge watching normalnie praktycznie mi się nie zdarza. Kiedy kolega spytał mnie, co robiłam w weekend, odpowiedziałam, że płakałam. Kiedy wyjaśniłam, że chodziło o oglądanie Lucyfera, popatrzył na mnie ze zrozumieniem. Sam prawie uronił łzę.

Jak sprawdziłam, na blogu nie dzieliłam się jakoś specjalnie moimi wrażeniami na temat Lucyfera. Zrobię to więc teraz.

Moja relacja z diabłem

Z tym serialem łączy mnie dziwna relacja. Dołączyłam do grona fanów Lucyfera gdzieś w czasie, kiedy pojawił się trzeci sezon, czyli tuż przed anulowaniem przez stację Fox. Byłam więc już fanką, kiedy ta fatalna informacja poszła w świat. Byłam też fanką, kiedy Netflix dobrodusznie przejął serial i postanowił nadać mu własny sznyt.

Myślę, że trochę uzależniłam się od tego serialu, bo kiedy tylko pojawiały się nowe sezony, byłam pierwsza w kolejce do obejrzenia. A to naprawdę wyjątkowe w moim przypadku, bo normalnie nie czuję takiej potrzeby. Tym bardziej też nie jestem miłośniczką binge watchingu, ale dla Lucyfera za każdym razem robię wyjątek. Czy wspomniałam już, że obejrzałam cały dziesięcioodcinkowy sezon w jeden dzień? Chyba zostałam opętana przez diabła.

Co lubię w Lucyferze?

Jestem miłośniczką kryminałów, odkąd pamiętam. Byłam więc sprzedana od początku. Pierwsze trzy sezony dość mocno skupiały się na tym aspekcie historii, wplatając w fabułę motywy biblijne. Po przejęciu przez Netflixa serial przypominał mi już bardziej telenowelę z motywami kryminalnymi i biblijnymi. Mimo wszystko w przyjemnym opakowaniu.

Tom Ellis w roli tytułowego Lucyfera to najlepsze, co mogło się przydarzyć mojemu geekowskiemu serduszku. Twórcy wybrali naprawdę charyzmatycznego aktora do tej roli. Początkowo lubiłam także Lauren German w roli Chloe, ale postać ta z czasem straciła swój urok i także swoje „jaja”.

W Lucyferze lubię przede wszystkim połączenie czterech elementów: motywów biblijnych, historii kryminalnych, wątków obyczajowych i charyzmatycznego diabła, który postanowił zrobić sobie urlop od zarządzania piekłem. Ma to swój urok i łączy elementy lubiane przez miłośników kryminałów i fantastyki.

Pożegnanie z diabłem

Jak w moich oczach wypadł ostatni sezon? Całkiem dobrze, ale bez fajerwerków.

Twórcy wykorzystali ostatni klasyczny telenowelowy motyw do zamknięcia tego piekielnego kręgu. Akurat ten motyw bardzo mi się spodobał. Jak to zwykle w tym serialu bywało, dało to Lucyferowi do myślenia i pozwoliło mu pokonać jakieś wewnętrzne bariery.

Jeśli chodzi o postaci, to niestety większość z nich dostała typowo zapychaczowe wątki. Na przykład Mazikeen i Eve wątek ślubu, a doktor Linda historię z pisaniem książki o byciu terapeutą diabła. Jeśli chodzi o Lindę, widziałam tu inny motyw do rozwinięcia – bycie terapeutką dla postaci niebiańskich. Taki zmarnowany potencjał w moim odczuciu.

Odniosłam też wrażenie, że wszyscy prawie całkiem zapomnieli o relacji Trixie z Lucyferem. W sumie odkąd Netflix przejął serial, Trixie pojawiała się rzadziej i często była na Lucyfera zła lub nie miała z nim wspólnych scen. Ze względu na wydarzenia z końcówki wcześniejszego sezonu widziałabym tu więcej córki Chloe, radzącej lub nieradzącej sobie z aktualną sytuacją. Jej niedobór w ostatnim odcinku był szczególnie bolesny.

Twórcy w ostatnim sezonie zagrali zdecydowanie bezpiecznie, pozwalając wybrzmieć emocjom i wyciskając łzy na twarzach fanów. Mimo wypłakanych łez, cieszę się, że zakończenie nie było pierdząco słodkie, jak to często w finałach bywa. To, co stało się z Chloe i Lucyferem było chyba najlepszą opcją, z jaką się spotkałam.

Zakończenia, jak to zakończenia, bywają emocjonalne. I naprawdę będzie mi brakować nowych sezonów serialu i oczekiwania na nie. Ale czas przenieść swoją uwagę na jakąś inną produkcję.

Żegnaj diable!


Oglądaliście Lucyfera?

Jakie seriale polecacie na kaca po finale?

 

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail