tabula rasa serial

Niektóre seriale muszą odczekać swoje, zanim postanowię je obejrzeć. Miesiącami zalegają na liście “chciałabym, ale doba ma tylko 24 godziny”. Aż w końcu przychodzi na nie pora. Takim serialem dla mnie był Tabula Rasa.

Tabula rasa

Fabuła

Tabula Rasa to belgijski serial, który można zobaczyć na Netflixie.

Annemie D’Haeze (Veerle Baetens) znajduje się w szpitalu psychiatrycznym. Cierpi na zanik pamięci krótkotrwałej po wypadku samochodowym. Pamięta wszystko przed wypadkiem. Ma jednak znacznie większy problem – jest podejrzana o posiadanie informacji na temat zaginięcia Thomasa De Geesta (Jeroen Perceval). Problem w tym, że nie pamięta w ogóle tego człowieka. Nie wie, czy w ogóle go znała.

Policjant u progu emerytury, inspektor Wolkers, próbuje przebić się przez zaniki pamięci i twierdzi nawet, że Annemie udaje, że nic nie pamięta. Jest zdeterminowany, by znaleźć zaginionego, a czas ucieka. Główna bohaterka przechodzi też terapię z doktor Mommaerts (Natali Broods), która nie zawsze działa w pełni zgodnie z zasadami ośrodka.

Annemie zaprzyjaźnia się z piromanem, który także przesiaduje w tym samym ośrodku. Razem próbują rozszyfrować tajemnicze wiadomości i przebłyski pamięci.

Warstwa psychologiczna

Zanik pamięci jako główny motyw nie jest czymś wyjątkowym, czy rzadkim. Rzekłabym wręcz, że jest to motyw bardzo mocno wyeksplorowany przez kulturę. Znalazł się chyba w każdym możliwym gatunku, od komedii romantycznej przez kryminał aż po horror. Dlatego do Tabula rasa podeszłam z dystansem.

Okazało się jednak, że mój dystans nie był konieczny, ponieważ dostałam coś znacznie bardziej rozbudowanego i dopracowanego, niż się spodziewałam. Główna bohaterka, Annemie, nie trafiła do szpitala zaraz po wypadku samochodowym. Wręcz próbowała przez dłuższy czas funkcjonować w normalnych warunkach, ale z pewnymi udogodnieniami. To typ osoby, która bardziej niż czegokolwiek, boi się ograniczenia wolności. Jej mąż, Benoit (Stijn Van Opstal), przygotował dom, aby Mie mogła w nim mieszkać bez obaw, że przez swoje zaniki znajdzie się w niebezpieczeństwie.

W samym szpitalu natomiast Mie radzi sobie, rysując w notesie twarze osób, z którymi rozmawia oraz ważne przedmioty. Rozpoznaje w ten sposób ludzi, których poznała już w trakcie pobytu w ośrodku. To świetny sposób na urozmaicenie fabuły, tym bardziej, że jej szkice są naprawdę dobre.

tabula rasa serial

W międzyczasie Mie ma przebłyski pamięci, które dzięki napisom umiejscowione są w odpowiednim miejscu na osi czasu. Ponieważ jednak przebłyski te są dość losowe i trudno odnaleźć się w historii głównej bohaterki, kilka pierwszych odcinków sprawia wrażenie niezwykle chaotycznych. Myślę jednak, że to zabieg twórców, aby widz odczuł chaos w umyśle Mie. A w każdym razie ja to w ten sposób odebrałam.

Z kolejnymi odcinkami, kiedy Mie pamięta już dość dużo, aby zacząć składać do kupy kolejne elementy układanki, odcinki stają się mniej chaotyczne.

Jednym z moich ulubionych bohaterów był ojciec głównej bohaterki. Kiedyś uznany profesor zajmujący się pamięcią, dziś schorowany człowiek, któremu pamięć odebrał Alzheimer. Smutna ironia losu. Szczególnie, kiedy weźmie się pod uwagę zaniki pamięci jego córki.

Intryga

Trochę trudno mówić w tym przypadku o intrydze, ponieważ nie jest to typowy kryminał. Raczej mocny thriller psychologiczny z elementami horroru. Ale jednak w trakcie oglądania serialu powoli zarysowuje się intryga, która jest niezwykle istotna, choć długo niesprecyzowana. Zaczyna pojawiać się w momencie, w którym Mie pamięta już na tyle dużo, żeby móc dostrzec, że coś jest nie tak. I to bardzo dobry moment w Tabula rasa na taką intrygę.

Jednym z najistotniejszych elementów tego serialu jest kwestia zaufania. Annemie jako osoba, która nie może ufać swoim wspomnieniom, musi komuś zaufać, ale nie wie, komu może. Niestety rysunki w jej notesie nie zdradzają wszystkiego.

Tabula rasa – co myślę?

Tabula rasa to niezwykle klimatyczny serial. Myślę, że warto zwrócić na niego uwagę późną jesienią, zapalić kilka świeczek i w pełni odczuć niepokój i grozę, które płyną z ekranu. Jak wspomniałam, serial ma w sobie elementy horroru, ale wynika on w większości z prób dopasowania brakujących elementów do wspomnień przez Mie.

Wszystko w tym serialu gra, muzyka, fabuła (o niej jeszcze dwa zdania), bohaterowie… Nie ma co tracić czasu, jak ja.

Jedyne, czego mogę, a nawet muszę się przyczepić, to zakończenie. Ostatnie 1,5 odcinka ma trochę dziur fabularnych i przypomina mi mocno hollywoodzkie produkcje. Silna zmiana dynamiki niestety okazała się nietrafionym pomysłem. Mimo wszystko jest to naprawdę dobry serial, który warto obejrzeć.


Oglądałeś Tabula rasa?

A może polecasz inny serialowy thriller psychologiczny?

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail