Marzyciel, czyli sen o mieście, które niemal zostało zapomniane

Marzyciel, czyli sen o mieście, które niemal zostało zapomniane

Każdy lubi czasem pobujać w chmurach. Ja także. Dlatego rzadko, bo rzadko, ale jednak czasem sięgam po fantastykę. A kiedy mam możliwość udać się w świat niezwykły i niepowtarzalny, od razu kupuję bilet i siadam z książką w dłoni. Tym razem w świat wyobraźni zabrał mnie Marzyciel.

Marzyciel – Laini Taylor

Choć okładka Marzyciela jest niezwykle ładna, to właśnie ona w dużej mierze nie pozwoliła mi na przeczytanie książki. Gdy tylko pojawiła się na Instagramie, widziałam ją na co drugim zdjęciu w różnorakich aranżacjach. Dlatego, kiedy dostałam przesyłkę z Marzycielem, powędrował on na półkę, gdzie przeleżał kilka miesięcy aż dojrzałam do decyzji, aby sięgnąć w końcu po tę książkę.

Sam początek był dość oporny. Kiedy książka zaczyna się długim opisem i brakiem fabuły, najzwyczajniej się nudzę. Całe szczęście, że po kilku stronach akcja ruszyła do przodu, a styl Laini Taylor wynagrodził mi początkową nudę.

Sen doprowadzi cię, gdzie tylko chcesz.

Fabuła

Sierota, bibliotekarz i marzyciel. Człowiek bez imienia.

Lazlo Strange jest introwertycznym i niezbyt urodziwym chudym dwudziestolatkiem. Pracuje jako bibliotekarz w mieście królestwa Zosmy i ponad życie kocha książki i historie. Od dzieciństwa fascynuje go legenda pewnego zaginionego miasta – Szlochu, które od dwustu lat nie zostało odnalezione. Przeczytał wszystkie książki na ten temat i z zainteresowaniem przysłuchiwał się opowieściom. Szloch to jego marzenie i pasja.

Pewnego dnia dzieje się coś, czego Lazlo się nie spodziewał. Do jego miasta przybywa delegacja prosto ze Szlochu. Czyżby jego marzenia miały szansę się spełnić? Eril-Fane, przedstawiciel delegacji, proponuje wybrańcom dołączenie do jego drużyny i podróż do Szlochu. Problem w tym, że Lazlo nie dostaje szansy znalezienia się wśród wybrańców. Czyżby jego marzenie miało spełnić się komuś innemu?

 Świat

Ostatecznie, jakimś sposobem Lazlo dołącza do delegacji i dostaje się do wymarzonego “niewidzialnego miasta”, którego rzeczywistość wymyka się wyobrażeniom bibliotekarza. Aż do dotarcia do miasta Eril-Fane nie chce zdradzić, dlaczego zgromadził fachowców z różnych dziedzin i co się stało, że miasto straciło kontakt ze światem.

Laini Taylor to niezwykle utalentowana autorka. Wszystko w jej powieści jest wykreowane z niezwykłą wręcz precyzją – świat, mitologia, bohaterowie i fabuła. Każdy z tych elementów dokładnie pasuje do pozostałych, tworząc magiczną i wciągającą całość. Nawet nie wiem, w którym momencie straciłam kontakt z rzeczywistością, co podczas czytania rzadko mi się zdarza.

Generalnie Marzyciel to połączenie świata fantastycznego, który jest realny w powieści, ze światem snu. Jedną z mieszkanek Szlochu jest Sarai – niezwykła postać, która potrafi wchodzić w ludzkie sny i manipulować nimi. Dlatego też noc staje ważną częścią doby, bo kiedy inni śpią, ona robi swoje.

Bohaterowie

Lazlo Strange jest częścią każdego z czytelników. Miłośnik książek, introwertyk, marzyciel… A jednak, kiedy pojawia się możliwość spełnienia marzenia, na moment wątpi w swoje możliwości. To skomplikowana postać, która na pierwszy rzut oka wydaje się niezwykle prosta do określenia. Dopiero kolejne rozdziały odkrywają jego otwartość i dobroć.

Bo czymże innym jest człowiek, jak nie kompletem złożonym z wycinków pamięci i skrawków doświadczeń, zestawem określonych komponentów, które można nieograniczenie układać w rozmaite wzory?

Podobnie jest z Sarai, której tożsamość i charakter odsłaniane są kawałeczek po kawałeczku, w końcu dając pełny obraz postaci. Niektóre rozdziały pisane są z jej perspektywy (choć nadal w trzeciej osobie) i przybliżają nie tylko jej poglądy, ale także jej wyjątkową perspektywę na to, co dzieje się w Szlochu i w jak bardzo beznadziejnej sytuacji się znajduje.

To, co doceniłam w kreacji bohaterów, zarówno głównych, jak i drugoplanowych, są subtelne elementy zachowań lub też wypowiedzi, które dopiero z perspektywy całej powieści zyskują na znaczeniu. Dzięki temu powieść sprawia wrażenie dobrze przemyślanej już od pierwszych stron.

Akcja

Marzyciel to nie książka, w której akcja pędzi na łeb na szyję. Wręcz rzekłabym, że rozwija się powoli, pozwalając wybrzmieć wydarzeniom. Niektórzy z pewnością uznają to za wadę, bo preferują szybką akcję, która co rusz rzuca ich na głęboką wodę. A jednak w Marzycielu jest bardzo mało miejsca na nudę. Laini Taylor uzupełniła fabułę o elementy zaskoczenia i nietuzinkowe zwroty akcji. Ale pozwoliła też bohaterom zwolnić i nacieszyć się światem, szczególnie tym ze snu.

To było jak… otwarcie książki na pierwszej stronie, na samym początku opowieści. Jakby znał tę historię, jakby z czymś mu się kojarzyła, lecz zdążył już zapomnieć z czym.

Cała książka utrzymana jest w bardzo baśniowym klimacie. Pozwoliło mi to poczuć się niemal jak dziecko, które czerpie nieopisaną przyjemność z poznawania legend i baśni. Marzyciel to historia nowa, świeża i przede wszystkim odważna. A tak naprawdę to dopiero początek, bo kolejny tom z serii niedługo będzie miał premierę w Stanach Zjednoczonych.

Podsumowanie

Nie spodziewałam się tak dobrej książki po Marzycielu. A jednak literatura bywa zaskakująca i to nawet w ten pozytywny sposób.

Marzyciel jest historią o spełniających się marzeniach, również tych z dziedziny “uważaj, o czym marzysz”, o poznawaniu siebie, nienawiści opartej na uprzedzeniach i szukaniu wyjścia z niemożliwej do rozwiązania sytuacji.

Warto dać jej szansę, nawet jeśli kilka pierwszych stron nie zapowiada niczego wyjątkowego. Jakoś trzeba było zacząć tę historię i myślę, że rzucenie czytelnika od razu w wir wydarzeń mogłoby odebrać powieści magię i baśniowość.

Z niecierpliwością czekam na rozwój wydarzeń i kolejny tom. Oby wyszedł jak najprędzej!


Czytałeś Marzyciela? A może inne książki Laini Taylor?

A może znasz książki w podobnych klimatach?

Podziel się w komentarzu.


Książkę przeczytałam we współpracy z portalem czytampierwszy.pl


O innych książkach z dziedziny fantastyki młodzieżowej przeczytasz w poniższych wpisach

Tryjon Melissa Darwood

Buntowniczka z pustyni - Alwyn Hamilton

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa