Pięć lat blogowania. Co zyskałam dzięki prowadzeniu bloga?

Pięć lat blogowania. Co zyskałam dzięki prowadzeniu bloga?

Całkiem niedawno, bo w listopadzie, obchodziłam pięciolecie mojego bloga. Założyłam go na onecie, który niedługo zlikwiduje swoją blogową platformę. Praktycznie całe moje studia spędziłam z blogiem, trudno więc oczekiwać, że nic nie zmienił on w moim życiu. Co więc zyskałam dzięki prowadzeniu bloga?

Regularność

Na początku pisałam na blogu codziennie. Miałam tyle rzeczy do powiedzenia, że słowa same wypływały na klawiaturę. Jednak ta formuła szybko się u mnie wyczerpała i postanowiłam pisać nieco rzadziej.

A potem przyszło postanowienie o pisaniu regularnym. I od pół roku piszę dwa wpisy tygodniowo. Pojawiają się one w poniedziałki i czwartki. Ktoś mógłby powiedzieć, że regularność zabija kreatywność, ale przy moich wpisach recenzenckich ciężko było o kreatywność nawet w czasach, kiedy pisałam z potrzeby serca.

Regularność jest ważna, bo powoduje wewnętrzną motywację, a ta, jak wiadomo, jest najskuteczniejsza i najbardziej pożądana. Przy okazji wspomnę, że regularne pisanie pomaga mi znajdować czas na blogowanie. Nie muszę o tym pamiętać, bo jestem na to zaprogramowana i często mój umysł sam domaga się włączenia edytora.

Obowiązkowość

Obowiązkowość wielu osobom kojarzy się niezbyt dobrze w kontekście wolnego czasu. W końcu w czasie wolnym nikt nie chce mieć obowiązków, każdy chciałby leżeć do góry brzuchem i najlepiej mieć sługę, który przynosiłby jedzenie i napoje. Zauważyłam jednak, że mnie nie bawi słodkie lenistwo.

Blogowanie to moja pasja. Może nie aż tak duża, jak niektórzy ją rozumieją, ale nadal to pasja. Gdybym nie traktowała jej czasem jako obowiązek, nigdy nie rozwinęłabym się na tyle, na ile to mi się udało. I to samo można przełożyć na inne dziedziny życia.

Jeśli zechciałabym od dziś robić wszystko, aby zostać mistrzem świata w tańcu brzucha, musiałabym trening potraktować jako obowiązek. Inaczej marzenie pozostałoby marzeniem.

Warsztat pisarski

Nie mam aspiracji do napisania książki. I poza krótkim epizodem na przełomie szkoły podstawowej i gimnazjum, kiedy to zapisałam cały zeszyt romantyczną (i absolutnie niewiarygodną) historią, raczej nie miałam tego w planach. Jednak zawsze czułam pociąg do pisania.

Kilka lat pisałam wiersze, do których nie lubię wracać, bo poezja niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny, a próbuję żyć w teraźniejszości. Kiedy założyłam bloga, poczułam, że to jest forma dla mnie. I gdy z ciekawości wróciłam do moich pierwszych wpisów na blogu, zobaczyłam jak bardzo rozwinęłam się pisarsko od tego czasu. Czasem łatwo o tym zapomnieć, szczególnie kiedy czyta się sporo twórczości innych osób i nie da się uniknąć porównań.

Powoli z mojej pisaniny wyłania się mój styl. Nigdy nie będę totalną ekshibicjonistką, bo nawet prywatnie nią nie jestem (nie pochwaliłam się przez prawie miesiąc zaręczynami na osobistym profilu), ale może w końcu odważę się pokazać trochę więcej siebie.

Ludzie i spotkania

Przez ostatnie dwa lata wzięłam udział w dwóch spotkaniach dla blogerów. Przypomniałam sobie tym samym, że po drugiej stronie ekranu siedzą ludzie zarówno tacy jak ja, jak i całkowicie odmienni. Ale to nadal ludzie, którzy w wolnym czasie robią dokładnie to, co lubią.

Poprzez blogowanie zdobyłam parę świetnych znajomości, poznałam nad wyraz ciekawe losy niektórych blogerów i niektórych miałam nawet okazję spotkać w cztery oczy. To świetne przeżycie, które polecam każdemu.

Praca

Być może niektórym osobom wyda się to odrobinę nieprawdopodobne, ale dzięki mojemu blogowi (choć nie wyłącznie dzięki niemu) udało mi się zdobyć fajną pracę. Rekruter trafił na moje internetowe CV, w którym niedługo wcześniej wpisałam adres mojego bloga jako mój długoletni projekt. Dzięki temu zwróciłam na siebie uwagę.

Osoby prowadzące blogi mogą być postrzegane naprawdę różnie. Z pewnością znajdą się osoby, które do blogerów będą podchodzić z dystansem, nie chcąc stać się bohaterem w internetowym zakątku. Na pewno też są ludzie, którzy “całe to blogowanie” będą traktować jako beznadziejną fanaberię. Ale zawsze znajdzie się ktoś, kto uzna, że to, co robimy jest niezwykle ciekawe i wartościowe. I przypomną nam, blogerom, że warto czasem mimo chwilowego zniechęcenia usiąść i jednak pisać.


To nie tak, że nigdy nie zrezygnowałam z prowadzenia bloga. Ze dwa razy byłam bliska porzucenia mojego internetowego alter ego. Są wpisy, z których nie jestem dumna, jak taki jeden, w którym nieźle obsmarowałam moją współlokatorkę i potem musiałam na klatę przyjąć konsekwencje w rzeczywistości. Są też wpisy, których dzisiaj nie jestem nawet w stanie przeczytać, bo kaleczyłam język polski jak świeżo przybyły imigrant. Ale całe to blogowanie dało mi przede wszystkim pewność siebie i uczucie spełnienia. Stało się też ujściem moich emocji, choć może nie zawsze da się to odczuć w treści.

Cieszę się, że zdecydowałam się założyć bloga w listopadzie 2012 roku. Te pięć lat było prawdziwą przygodą, rozgrywającą się na ekranie komputera. I życzę sobie kolejnych pięciu lat pisania!

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail
  • Gratuluję i życzę kolejnych pięciu lat blogowania 🙂
    W sumie na początku, kiedy zakłada się bloga, odnosi się wrażenie, że to jest jakaś czynność dodatkowa, mało istotna, dopiero potem orientujesz się, jak dużo energii i czasu ona zabiera, ale także – jak duży wpływ ma na Twoje “pozainternetowe” życie i jak bardzo Cię rozwija. Myślę, że świadomość tego jest bardzo cenna. A tak na marginesie, obsmarowanie współlokatorki nie brzmi dobrze – czy Wasza znajomość przetrwała tę próbę? 😀

  • Podejście do bloga zmienia się w momencie, kiedy podejmujemy decyzję, że chcemy go jednak pisać mimo pewnych przeciwności 🙂
    Oj, obsmarowałam współlokatorkę, po czym ona się obraziła, wyprowadziła i tyle ją widziałam. Wtedy prawie rzuciłam bloga. Stwierdziłam jednak, że nie dam się pod żadnym względem zniszczyć osobie tak toksycznej. Bo napisałam o niej wiele złych rzeczy, ale żadna z nich nie była wyssana z palca. Ale i tak mam nauczkę, żeby część życia prywatnego zostawić dla siebie i niekoniecznie wszystkie żale przelewać publicznie na blogu 🙂

  • jotka

    Ja także Ci tego życzę!
    Wszystko jest rozwojowe, także teksty, bo ćwiczenie czyni mistrza.
    Wszystkiego dobrego w nowym roku i w drugiej pięciolatce 😉

  • Ostro, rzekłabym.

  • Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z blogowaniem, ale Twoje pięć latek robi wrażenie! Gratuluję i życzę dalszych sukcesów związanych z blogiem. 🙂

  • Też życzę Ci kolejnych pięciu lat 🙂 Blogowanie to rozwijająca przygoda, choć i ja mam tak, że raz bardziej, raz mniej się w to angażuję – ale wciąż idę tą drogą, bo jest fajna 🙂

  • Ja pierwszego bloga założyłam w gimnazjum i miałam go całkiem długo. Teraz żałuję, że przestałam go pisać, choć w tamtym momencie był raczej osobistymi wynurzeniami nastolatki. Na studiach założyłam kolejnego, ale tam skończyło się na kilku wpisach. A mogłabym już świętować tyle rocznic 😉 Tobie muszę pogratulować tak ładnego stażu blogowego i życzę dalszego rozwoju :*

Comments are closed.

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa