Podsumowanie września, czyli początek jesieni, początek wszystkiego

Podsumowanie września, czyli początek jesieni, początek wszystkiego

Uwielbiam jesień, więc wrzesień co roku kojarzy mi się całkiem dobrze. Zapalam w końcu świeczki, dodaję cynamon do kawy, wyciągam z szafy nieco cieplejsze sweterki i koc. Ale też wieczory, które zaczynają się coraz wcześniej, sprzyjają wyciszeniu, sięgnięciu po książkę i po dobry film czy serial. A to małpa lubi najbardziej. Zapraszam na podsumowanie września.

PODSUMOWANIE WRZEŚNIA

FILMY

Lot nad kukułczym gniazdem 1975

Ten film obejrzałam, ponieważ postanowiłam zapoznać się z klasykami kina. Mam niestety ogromne zaległości, a blogerce, która pisze o kulturze, nie wypada nie znać niektórych pozycji.

Pewien przestępca, McMurphy (Jack Nicholson), udaje psychicznie chorego, aby uniknąć więzienia. Zostaje umieszczony w ośrodku dla umysłowo chorych. Szybko zaskarbia sobie sympatię innych pacjentów i znajduje sposoby na życie w dość specyficznym otoczeniu. Jednak ciężka ręka siostry Ratched i jej dość okrutne traktowanie nie stanowią dobrego połączenia z buntowniczym charakterem McMurphy’ego.

Jestem szczerze zachwycona Lotem nad kukułczym gniazdem. To świetny film o buncie, utracie zdrowia psychicznego i wolności. Doceniłam genialną wręcz grę aktorską Jacka Nicholsona oraz Louise Fletcher w roli siostry Ratched. I koniecznie muszę przeczytać książkę, na podstawie której powstał film.

Dokładną recenzję filmu Lot nad kukułczym gniazdem możesz znaleźć na blogu.

 

Vaiana: Skarb oceanu 2016

Po Vaianę: Skarb oceanu sięgnęłam z czystej ciekawości. Słyszałam sporo dobrego o tym nowym animowanym filmie Disneya, ale do tej pory jakoś nie było mi po drodze do niego.

Vaiana, córka wodza jednego z wyspiarskich plemion, od dzieciństwa czuje zew oceanu. Kiedy już jako nastolatka poznaje tajemnicę jej plemiona, wyrusza w niebezpieczną podróż na wodach oceanu w celu uratowania świata przed zagładą.

Jaki ten film był cudowny! Ach ta grafika i detale! Mogłabym się rozpływać w zachwytach, bo jest to prawdopodobnie najlepszy film animowany, jaki widziałam kiedykolwiek. Hawajskie klimaty, brak niesamodzielnej księżniczki, wpadające w ucho piosenki i świetnie wykreowani bohaterowie – cud, miód i orzeszki. Polecam każdemu, kto jeszcze nie widział! A kto widział, niech podzieli się ulubionym momentem w komentarzu.

 

Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie 2016

Nie uważam się za gigantycznego fana Gwiezdnych Wojen. Raczej jestem dość umiarkowanym fanem serii i nowe filmy przyjmuję bez jakiegoś ogromnego entuzjazmu. Nie chłodno, ale też nie gorąco.

Grupa rebeliantów dostaje informację o planach najnowszej, morderczej broni Imperium. Celem staje się zdobycie wspomnianych planów i zniszczenie Gwiazdy Śmierci.

Z Łotrem 1 jest trochę tak, że trzeba odrobinę znać kontekst, żeby zrozumieć, o co chodzi. Nie jest to bowiem ani sequel, ani typowo prequel, ale coś w rodzaju spin-offu do epizodu VI Gwiezdnych Wojen. Łotr 1 (tytuł, jak się okazuje, całkiem trafiony) pogłębia bowiem historię, wyjaśnia ją i pokazuje wojnę galaktyczną z nieco innego punktu widzenia. Na pewno wywarł na mnie większe wrażenie niż Przebudzenie mocy.

 

Footloose 1984

Kevin Bacon należy do zaszczytnego grona moich ulubionych aktorów. A trafić do tego grona naprawdę trudno. Temu aktorowi udało się to kilka lat temu w filmie Footloose.

Ren MacCormack (Kevin Bacon) przeprowadza się z dużego miasta na prowincję. Przez swój buntowniczy charakter i pewność siebie dość szybko zachodzi za skórę mieszkańcom. W miasteczku panują bowiem bardzo surowe zasady. Nie można tańczyć, słuchać współczesnej muzyki i czytać książek z zakazanej listy, która jest dość długa. Ren próbuje przekonać lokalnego pastora, żeby zmienił zdanie i pozwolił na zorganizowanie balu maturalnego.

Footloose to świetny film o buncie i potrzebie młodzieży do popełniania błędów i bawienia się. Niesamowita ścieżka dźwiękowa zabiera w sam środek lat 80., a bohaterowie bawią, wzruszają i denerwują w idealnych do tego momentach. Absolutny must-watch dla każdego!

Dokładną recenzję filmu Footloose możesz znaleźć na blogu.

 

SERIALE

Zaniedbałam trochę seriale we wrześniu. Przyznaję się do tego bez bicia. Ale mam usprawiedliwienie. No dobra, nie mam. Kontynuowałam oglądanie siódmego sezonu Buffy: Postrach wampirów. Obejrzałam może ze trzy odcinki i dotarłam do momentu, w którym zaczyna się dziać to, co lubię najbardziej. Ale jakoś nie miałam ochoty na maraton.

Zaczęłam oglądać po raz kolejny Doktora Who od nowa. To znaczy od odcinków z 2005 roku. Obejrzałam może połowę sezonu.

W końcu znalazłam czas na Mr Robot. Wstępnie mogę powiedzieć, że serial ten wciąga, ale w nieco inny sposób niż inne seriale, które oglądam. Po obejrzeniu całego sezonu z pewnością podzielę się wrażeniami.

Kontynuowałam też Grę o tron. Jestem już w połowie drugiego sezonu.

KSIĄŻKI

Po pierwszym tygodniu września myślałam, że będzie to kolejny miesiąc, w którym przeczytam mniej książek, niż bym chciała, ale na szczęście udało mi się trafić idealną czwórkę.

Piekło otwarte – Gard Sveen

W pierwszych latach służby w policji Tommy Bergmann znajduje zmasakrowane ciało nastolatki. Morderca zostaje złapany i osadzony w szpitalu dla psychicznie chorych. Po 16 latach Tommy znów znajduje dziewczynę, ale tym razem ona żyje. Policjant ma nieodparte wrażenie, że sprawa przypomina mu tę sprzed lat. Ale ówczesny morderca nie mógł tego zrobić, bo przebywa w zamkniętym ośrodku. Matka niegdyś zamordowanej Kristiane chowa przed światem tajemnicę i obawia się, że to nie Anders Rask zabił jej córkę.

Dokładną recenzję książki Piekło otwarte możesz znaleźć już na blogu.

 

Dygot – Jakub Małecki

Pierwsze spotkanie z Jakubem Małeckim okazało się naprawdę udane. Zdecydowałam się na przeczytanie Dygotu i nie żałuję nawet odrobinę.

Jan Łabendowicz nie pomaga Niemce uciekającej przed Armią czerwoną po drugiej wojnie światowej i naraża się tym samym na jej przekleństwo. Wkrótce rodzi mu się drugi syn, który okazuje się być albinosem. Równolegle cyganka przepowiada Bronkowi Geldzie, że jego córka Emilka przejdzie przez piekło. Niedługo później zostaje ona mocno zraniona w wybuchu granatu.

Dygot to przepiękna opowieść o życiu na polskiej prowincji na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Przedstawia los dwóch doświadczonych przez los rodzin i pokazuje problemy tolerancyjne i akceptacyjne na wioskach.

 

Lodowata żądza – Lisa Jackson

Książki Lisy Jackson są moimi guilty pleasures, czyli grzesznymi przyjemnościami. Jej twórczość polubiłam chyba w gimnazjum i od tamtej pory często do niej wracam. Przepadam za wątkiem seryjnego mordercy w książkach, a powieści Lisy Jackson zazwyczaj taki wątek posiadają i w dodatku trzymają mnie w napięciu do ostatniej strony.

Jenny, gwiazda Hollywood, niedawno przeprowadziła się z córkami do małego miasteczka. Zapowiada się zima stulecia, najostrzejsza od wielu lat. Jeden z mieszkańców znajduje w lesie ludzki szkielet, a niedługo później zaczynają ginąć kobiety. Kto stoi za zaginięciami i co ma wspólnego z Jenną?

Książki Lisy Jackson są dość schematyczne. Sięgając po nie zawsze dokładnie wiem, co dostanę. Może właśnie dlatego lubię po nie sięgać, kiedy jestem zmęczona nieco ambitniejszymi powieściami, filmami, albo po prostu dostaję od życia po tyłku i chcę po prostu dobrze się bawić. Obok wątku seryjnego mordercy w dziełach Lisy Jackson dostaje się bardzo wyraźny wątek romantyczny, który, nie ukrywam, dodaje odrobiny pikanterii fabule i odciąga czasem myśli głównej bohaterki od czyhającego na jej życie złoczyńcy.

 

Polska odwraca oczy – Justyna Kopińska

Ostatnią książką przeczytaną przeze mnie we wrześniu jest zbiór reportaży Polska odwraca oczy Justyny Kopińskiej. Zawsze interesowałam się przestępcami i fascynowałam seryjnymi mordercami, ale dopiero jakiś czas temu zaczęłam być świadoma ułomności systemów. Czy to systemu edukacji, czy systemu penitencjarnego, czy też systemu opieki zdrowotnej. Polska odwraca oczy przekonuje, że ludzie są nienormalni, oportunistyczni i okrutni, a świat niesprawiedliwy.

Książka ta okazała się naprawdę mocną lekturą. Ostrzegano mnie przed piciem kawy w trakcie czytania, bo ponoć treść sama w sobie podnosi ciśnienie. Dobrze, że posłuchałam rad.

***

We wrześniu przeniosłam w końcu bloga na WordPressa. To duży krok, który powinnam była zrobić dwa lata temu, kiedy to z Onetu przenosiłam się na Blogspota. Pewne rzeczy mogą na blogu jeszcze nie działać, za co przepraszam. Wciąż pracuję nad komentarzami, bo niestety Disqus nie chce ich przenieść. Jeśli mi się uda, to będę się cieszyć, a jeśli nie, to nie będę płakać (zbyt długo).

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail
  • Echo z Północy

    Dwa tytuły z listy książek wyglądają znajomo. Nie mogłaś lepiej trafić! “Dygot” Małeckiego to zarazem odczarowywanie i zaczarowywanie polskiej prowincji, a “Polska odwraca oczy” to zbiór reportaży, które zapadają głęboko w pamięć i mogą człowieka wpędzić w ogromny smutek… Życzę Ci kolejnych mądrych lektur, wciągających seriali i miłych filmowych wieczorów! 🙂

  • Agnieszka Lewandowska

    Gratuluję zmiany strony, ja ciągle nie mogę się zdecydować i sama prawdopodobnie tego nie zrobię, bo jestem słaba tym 🙁 W każdym razie po przeczytaniu twego wpisu, muszę koniecznie nadrobić moje zaległości filmowo-serialowe 🙂

  • Pamiętam “Footloose” w wersji musicalowej, granej w gliwickim teatrze muzycznym. Pod względem treści z pewnością nie było to nic godnego większej uwagi, ale pod względem muzycznym robiło przyjemne wrażenie. Jeśli będę miała okazję to z chęcią sięgnę również po wersję filmową 🙂

  • Gratuluję przejścia na WP! Lot nad kukułczym gniazdem bardzo lubię, książkę i film 🙂 Muszę koniecznie dorwać “Polska odwraca oczy”. Z seriali u mnie “Mr. Robot” czeka na swój czas 😀

  • Koniecznie muszę obejrzeć “Lot nad kukułczym gniazdem”, bo do tej pory czytałam tylko książkę, a słyszałam, że film jest równie dobry.

  • “Lot nad kukułczym gniazdem” też muszę koniecznie obejrzeć. Jesień lubię właśnie z tego powodu, że jest pretekst by wieczorem siedzieć w dom u i czytać książki. Twoje pozycje są bardzo ciekawe. Skorzystam z polecenia. Seryjni mordercy-masz ciekawe zainteresowanie 🙂 W jesieni fajne jest też to, że dużo nowości wchodzi do kin. Miałam takie jesienie w sowim życiu kiedy to z mężem bywaliśmy i cztery razy w tygodniu w kinie. Mieszkaliśmy tuż obok jednego z nich:-)

  • Z serialami i filmami mam podobnie jak Ty – kiedy nachodzi mnie ochota na oglądanie filmów, to oglądam po kilka w tygodniu, zapominając zupełnie o serialach. I odwrotnie, potrafię włączać kolejne odcinki i spędzić przed ekranem kilka godzin, jednocześnie czując awersję do produkcji trwających dłużej niż dwie godziny (chociaż przecież sezon serialu trwa z dziesięć…). “Lot nad Kukułczym Gniazdem” był chyba jedną z propozycji w Twojej ankiecie na facebook’u, więc nieśmiało zapytam – obejrzałaś już “Fight club”? 🙂

Comments are closed.

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa