Z racji tego, że moje życie składa się ostatnio w znacznej części z nauki i snu, to nie owocuje ono w bardzo ciekawe wydarzenia. Tak naprawdę to dni zaczynają mi się już zlewać. Tylko nauka, sen, kolokwium, odcinek serialu dla relaksu, nauka, obiad, sen i od nowa.Czasem piwko, żeby nie zwariować. No ale mimo to jestem tak potwornie zmęczona! Nie wiem czy bardziej fizycznie, czy psychicznie. Chyba jednakowo.

 

Kolokwium, którego najbardziej się obawiałam mam już za sobą – nanokompozyty – jak to dumnie brzmi. Niestety prowadzący nie ułatwia studentom życia. Dał trzy pytania otwarte, na które chciał treściwej odpowiedzi, bez lania wody. Łatwe były tylko na pierwszy rzut oka. “One wcale nie są takie proste, proszę się zastanowić przed udzieleniem odpowiedzi.” No i przedobrzyłam z tym zastanawianiem się. No ale mam 3.0, czyli zaliczone, czego większość osób na roku nie może powiedzieć nawet w przybliżeniu.

Przed tym zaliczeniem byłam dość zestresowana. Bo jak tu nie być? W efekcie zaczęłam rozmawiać z grupą znajomych. Jest to kilku chłopaków, których na początku nie znałam zbyt dobrze. Aktualnie jednak rozmawiam z nimi bardzo często. Są to takie osoby, które lubią znajdować odpowiedzi drogą totalnie okrężną. Tacy studenci, jakich się oczekuje. Fajnie się z nimi rozmawia. Podczas rozmowy przed tym kolokwium naszło nas na słowo “siabadabada”. Powtarzaliśmy ostatnie rzeczy, regułki, zasady i każdy proces, którego nie potrafiliśmy nazwać określaliśmy słowem: siabadabadacja. Przez to ktoś obserwujący nas z zewnątrz mógł stwierdzić, że coś z nami nie tak. Bo nasza rozmowa w sumie nie miała sensu. Pozwoliło nam się to jednak odrobinę odstresować.

Najlepsze (a tak naprawdę najgorsze – niestety ironię ciężko przedstawić w druku) jest to, że wyniki kolokwiów najczęściej wywieszane są na drzwiach pokoju danego prowadzącego. W dobie internetu, kiedy zamiast marnować papier i drukować (!) listę, można wysłać maila z załącznikiem do całej grupy ćwiczeniowej lub wykładowej praktycznie trzema kliknięciami, oni wywieszają wyniki na drzwiach. Nosz kurka wodna! A często mają swoje pokoje w budynkach, w których w ogóle nie mamy zajęć. To już totalnie nieładnie z ich strony. Strasznie frustrujące. Na szczęście zawsze znajdzie się ktoś, kto zrobi fotkę tych wyników i wstawi je na grupie na facebooku, bo inaczej byłoby kiepsko.

Sówka – mądra główka! Chcę się w końcu wyspać!

 

 

Zadanie dla was: wymyślcie definicję dla słowa siabadabadacja. Niech będzie to wspaniałe słowo z przepiękną definicją! Niechaj zachwyca następne pokolenia! Będzie słowem powtarzanym przez wszystkie narody! Przez całe galaktyki! SIABADABADACJA!

 

Pozdrawiam,

Zielona Małpa

 

PS. Zapraszam też do lajkowania fanpejdża na fejsbuku (jak ja nie lubię takich spolszczeń!). 😉

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail