Wyimaginowany przyjaciel

Przepraszam Cię z całego serca,

Za śmierć w mojej wyobraźni.

Byłeś moim pierwszym chłopcem,

Krasnoludkiem  niewyraźnym,

Pamiętam Twoją czapeczkę,

Miała łatkę nad lewym uchem,

Chciałam dać Ci nową czapkę,

Ale byłeś tylko duchem.

Jabłoń stara, już zmurszała,

Była progiem Twego świata,

Kiedy u mnie mijał tydzień,

Tobie przybywały lata.

Czy pamiętasz jeszcze Jacka?

Przyjaźniłeś się z nim mocno,

Jednak był od Ciebie starszy,

Pewnej nocy się nie ocknął.

Mam nadzieję, przyjacielu,

Że mi nie masz za złe wcale,

Że kazałam zjeść Ci grzyba –

Muchomora w tym upale.

Lato było wtedy piękne,

W słońcu ganialiśmy muszki,

Lecz cień padł, kiedy Twe ciałko

Wkładałam do pustej puszki.

Wykopałam dziurkę w ziemi,

Pochowałam Cię w swym żalu,

Ciężko było mi to przetrwać,

W głowie mi panował zaduch.

Wskrzesić Cię nie mogłam, szkoda,

Było żal mi Twojej czapki,

Brakowało Twego śmiechu

I ironii małej kapki.

Dziś już widzę, żem okrutna

Była kiedyś, jako dziecko,

I nad własnym przyjacielem

Zatrzasnęłam życia wieczko.

Jednak przyszła taka pora,

Kiedy to, co wymyślone,

Przez realne już istnienia

Musiało zostać zastąpione…

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail