Już w sobotę 50. rocznica powstania mojego ulubionego serialu. Z tego powodu cała jestem w motylkach, chichotkach i wszystkim, co pozytywne. Emocje pomału już się nie mieszczą, ale z tym akurat nic nie zrobię aż do soboty.

Naładowana taką pozytywną energią oczekiwania bardzo staram się nie oglądać żadnych filmików, które BBC wypuszcza z okazji rocznicy. Nie chcę popsuć sobie niespodzianki. Szkoda tylko, że pokusa wygrywa ze staraniem.

A jakie mam plany na sobotę? Jak na razie, to równo o 20 siadam przed laptopem i zaczynam krótki maratonik doktorowy – ulubione odcinki i najlepsze sceny. W ten sposób będę oczekiwać na rocznicę najlepszego serialu pod słońcem. A odcinek ten musi być wspaniały, gdyż powraca moje ulubione wcielenie Doktora i moja ulubiona partnerka. To musi się dobrze skończyć!

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail