Uff! W końcu mam czas, aby znów napisać coś na blogu. Proszę nie myśleć, że bez ostrzeżenia i pożegnania opuściłam bloga. Po prostu kończy się semestr  na uczelni i mam pełno zaliczeń i kolokwiów. Dziś o 19 miałam ostatnie w tym tygodniu. Nie bardzo miałam czas, aby w ogóle pamiętać o blogu, a co dopiero się na nim udzielać.

Na moje nieszczęście przeziębiłam się w weekend i cały tydzień nie byłam w stanie myśleć jak człowiek. Na szczęście udało mi się z lepszym lub gorszym wynikiem zaliczyć wszystko do tej pory. Zostało mi jedno ważne koło i jedno sprawozdanie do napisania, a potem sesja i  dwa egzaminy. Nie ma źle.

Chciałam dziś napisać ciekawą notkę i odbić sobie ten długi okres niepisania, ale jedyne o czym jestem w stanie myśleć, to spaaaać. Jestem mentalnie tak potwornie wykończona, że mieszają mi się słowa na ekranie. Myślę, że będę się teraz odzywać dwa razy w tygodniu. W każdym razie postaram się. A jak już skończy się rok akademicki, to wrócę pełna sił i entuzjazmu, taka, jaką mnie znacie.

Właśnie zdałam sobie sprawę, że został mi miesiąc bycia nastolatką. Hm… Wykorzystać, czy nie? Zobaczymy.

 

Miłego i relaksującego weekendu życzę wszystkim,

zielonamałpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail