Swego czasu zajmowałam się tłumaczeniem angielskich opowiadań na język polski. Polecam, bo jest to świetny sposób na udoskonalenie swoich umiejętności w tym zakresie. Poniżej jest jeden z artykułów o Bunnymanie, czyli człowieku-króliku. Jest on oryginalnie zamieszczony przeze mnie na forum paranormalne.pl.

Miłej lektury:)

 

Most Bunnymana

Miejsce znane jako Most Bunnymana jest właściwie tunelem biegnącym pod wiaduktem kolejowym. Biegnie on wzdłuż Colchester Road, drogą pomiędzy miejscowościami w Virginii – Clifton i Fairfax Station. Wiadukt, zbudowany w 1910 lub w 1911 roku, miał być na początku przejściem ponad strumieniem, który dziś biegnie rurą pod powierzchnią ziemi. Ze względu na fakt, że obiekt na początku nie był przewidziany do ruchu pojazdów mechanicznych, tunel o długości 60 stóp umożliwia ruch tylko jednego pojazdu naraz. Miejsce to wzięło nazwę od miejscowej legendy, która z czasem stała się tam bardzo popularna. Mówi się tam o tym, że jest to główne miejsce nawiedzane przez postać nazwaną przez mieszkańców Bunnymanem (przyp. tłum. Człowiek Królik). Poszczególne legendy o nim różnią się dosyć mocno między sobą. Kiedy jedne z nich umieszczają Bunnymana w miejscach nawet tak dalekich jak Maryland, Washington D. C. czy Culpepper  w Virginii, większość umiejscawia morderstwa popełnione przez Bunnymana na tym właśnie wiadukcie.

 

Legenda o Bunnymanie

Według niektórych opowieści Bunnyman (czasem zapisywany jako Bunny Man) jest szaleńcem przebranym w jasny kostium królika, który dokonuje aktów wandalizmu i morderstw. Historie, w których Bunnyman jest żyjącą osobą różnią się. Są takie, gdzie jest on jednym z mieszkańców, który oszalał, i takie, gdzie jest on zbiegłym więźniem lub pacjentem zakładu psychiatrycznego. W tych historiach atakuje on nocą kierowców i innych podróżujących za pomocą różnych broni wahających się od toporków do pił łańcuchowych. W innych szuka niegrzecznych dzieci, aby straszliwą śmiercią ukarać je za ich młodzieńcze występki.

W innej wersji jest on duchem zmarłego maniaka, który nawet po śmierci kontynuuje swoje mordercze żniwo na żywych. Tej wersji legendy o Bunnymanie w dużej mierze odpowiada artykuł, który możemy znaleźć na stronie castleofspirits.com i została napisana przez Timothiego C. Forbsa w nieokreślonym momencie lat 90. Jego historia zawiera dużo specyficznych szczegółów wraz z określonymi datami. Ta popularna wersja opiera się na zamknięciu w 1903 roku istniejącego wtedy szpitala psychiatrycznego. Wielu pacjentów uciekło podczas transportu do innej jednostki. Podczas, gdy większość odnaleziono w krótkim czasie, dwóch obłąkanych, Douglas J. Grifon (czasem jego nazwisko przekazuje się jako Griffin lub Griffen) i Marcus A. Wallster (czasem Walster lub Lawster), udało się zmylić policję i prawdopodobnie żyli później gdzieś w lasach w pobliżu Clifton. Jedynym znakiem obecności obu mężczyzn, były na wpół zjedzone zwłoki zajęcy, które złapali i zjedli. W niektórych przekazach Griffon lubował się w przebieraniu w ich skóry.

Kilka miesięcy później, w styczniu 1905 roku, znalezione zostało wiszące z mostu ciało Marcusa (czasem mówi się, że już po kilku dniach). Został on znaleziony z ręcznie wykonaną bronią, zrobioną z gałęzi i zaostrzonego kamienia w zimnej martwej dłoni (w niektórych wersjach zostaje znaleziony z notatką dołączoną do jego kiwającego się ciała, która brzmi: “Nigdy mnie nie znajdziesz, nie ważne jak dokładnie będziesz szukał!” z podpisem “Bunnyman”). Władze w końcu zrezygnowały z dalszych poszukiwań 7. kwietnia 1905 roku (w niektórych wersjach pokryty krwią Douglas pojawił się przy moście. Nie dał się jednak złapać, tylko popełnił samobójstwo rzucając się pod nadjeżdżający pociąg). W Halloween tego samego roku dwoje nastoletnich chłopaków i dziewczyna zostało zamordowanych. Mieli przecięte gardła, wypatroszone wnętrzności i wisieli. Ciała chłopaków kiwały się na wietrze po jednej stronie mostu, natomiast, dziewczyna wisiała po drugiej.

Rok później, 31. października, kolejna grupka młodzieży zgromadziła się na moście, jakby nie pamiętając co stało się z ich znajomymi. Tylko jedna z nich, Adrian Hatala, przeżyła. Stojąc z dala od bawiących się pod mostem przyjaciół, zobaczyła dziwne światła przed północą, któremu towarzyszyły potworne krzyki przeszywające chłodne nocne powietrze. W ciągu kilku sekund zauważyła martwe ciała jej szóstki znajomych zwisające bezwładnie z brzegu mostu. Adrian została skazana za morderstwo i zamknięta w więzieniu niedaleko Lorton w Wirginii.

Według tego artykułu Adrian została uniewinniona, kiedy kolejnych dziewięciu nastolatków zginęło na wiadukcie w niewyjaśnionych okolicznościach w noc Halloween 1913 roku. Jednak wtedy było już za późno, ponieważ więzienie doprowadziło Adrian do szaleństwa i musiała ona przebywać w zakładzie aż do dnia swojej śmierci kilkadziesiąt lat później. Według tej wersji legendy o Bunnymanie, na moście zostało zamordowanych jeszcze sześcioro nastolatków w 1943 roku i trójka w 1976. Wszyscy prawdopodobnie przez tę samą istotę.

W tej tajemniczej historii o Bunnymanie możemy spotkać jeszcze jedną osobę, która przeżyła, nastolatkę – Janet Charletier. Janet wraz z czwórką przyjaciół przebywała w pobliżu mostu aż do północy w Halloween 1987 roku. W ostatniej chwili stchórzyła i rzuciła się do ucieczki. Nie była jednak wystarczająco szybka i nagle zobaczyła, że jej ciało zaczęło „pękać” gdy tylko dotarła do końca tunelu. Kiedy biegła, uderzyła głową w kołyszące się z wiatrem nogi jednego ze swych przyjaciół, którzy zwisali już z mostu na pętlach. To silne uderzenie sprawiło, że zemdlała. Kiedy odzyskała przytomność, zauważyła, że jej włosy stały się białe. Następnie historia mówi, że Janet spędza każdy poranek siedząc na swoim balkonie i wpatruje się w miejsce, gdzie nieomalże zginęła wraz z przyjaciółmi. Na koniec autor stwierdził, że co roku w Halloween na moście przebywają grupki młodzieży, ale zawsze przed północą wszyscy znikają, chcąc uniknąć śmierci. Zostało również powiedziane, że ktokolwiek odwiedzi Most, będzie w stanie zobaczyć ślady po sznurach, na których zwisały ciała i, że można samemu poszukać informacji na ten temat w starej bibliotece na mikrofilmach.

Niektóre z wersji tej legendy, zaczerpnęły elementy z historii dotyczącej Krwawej Mary. Według nich Bunnyman pojawi się, gdy trzy razy wypowie się jego imię stojąc pod jego Mostem. Inną wariacją jest opowieść, w której chory psychicznie nastolatek napadł na swoją rodzinę i zabił ją w Wielkanoc. W trakcie popełniania tej zbrodni nosił przebranie królika wielkanocnego. Nadal nosząc przesiąknięty krwią kostium, zawędrował aż do wiaduktu i tam się powiesił. Duch tego obłąkanego chłopaka kontynuuje mordowanie w najbliższej okolicy po swojej śmierci. Wciąż nosi kostium.

 

Prawdopodobne początki Bunnymana

Brian A. Conley, historyk – archiwista w Publicznej Bibliotece w hrabstwie Fairfax, zebrał różne historie o Bunnymanie i przeprowadził ogromną ilość badań. Napisał też artykuł na temat legendy o nim. Praca ta, zatytułowana „Bunny Man zdemaskowany: Prawdziwe początki miejskiej legendy”, przede wszystkim prezentuje oraz odrzuca niektóre aspekty legendy o Bunnymanie, którą możemy znaleźć na stronie Castle of Spirits [powyżej opisana przyp. tłum]. Artykuł Conley’a wyraźnie wskazuje, że w tamtych czasach nie istniały zakłady dla psychicznie chorych w hrabstwie Fairfax, o których mowa. Przed 1910 rokiem nie było również The Lorton Correctional Complex [więzienie gdzie została zamknięta Adrian w 1906 roku wg artykułu Timothiego C. Forbsa przyp. tłum] (była również wzmianka, że kobiety zamykano tam dopiero w latach 70., więc Adrian z pewnością nie została wysłana do tego zakładu za zamordowanie przyjaciół). Conley w swoim artykule oświadcza również, że w trakcie badań nie pojawiły się dokumenty dotyczące Douglasa Grifona lub Marcusa Webstera, ani żadnego innego mordercy opisanego przez Forbsa. Biblioteka, jego zdaniem, nie posiada mikrofilmów wspomnianych w artykule, ponieważ, jak twierdzi, nigdy nie istniały.

Co ciekawe, Brian Conley prezentuje artykuły i dokumenty na temat Bunnymana, które odkrył, prawdopodobnie udało mu się dotrzeć do pewnego specyficznych zdarzeń, które faktycznie dały początek legendzie. W artykule demonstruje trzy różne morderstwa, które popełniono na przestrzeni lat 1918 – 1949. Wprawdzie mogły one mieć nieznaczny wpływ na legendę, ale da się zauważyć pomiędzy nimi pewien związek. Pozycje, które być może w największym stopniu odkrywają początki, to referat zatytułowany „The Bunny Man”, napisany przez studentkę Uniwersytetu Maryland, Patricię Johnson w 1973 roku i seria artykułów w Washington Post z 1970 roku.

Autorka referatu z 1973 roku przeprowadziła wiele wywiadów z osobami, które były zaznajomione z legendą. Jej praca zawierała 54 różnych wersji historii. Pojawiło się 14 różnych lokalizacji, nie tylko wiadukt kolejowy na Colchester Road. Było również odnotowane, że tylko 3 z 54 wersji zawierały Bunnymana jako mordercę; w pozostałych był on głównie przebranym za królika chłopakiem, który dokonywał aktów wandalizmu lub straszył ludzi poprzez wymachiwanie bronią i/lub atakując ich pojazdy. Referat również wskazał Conleyowi artykuły w Washington Post jako źródło informacji.

Artykuł zatytułowany „Mężczyzna w przebraniu królika widziany w Fairfax” został opublikowany w Washington Post 22. października 1970 roku. Historia ta mówi, że kadet Akademii Sił Powietrznych, Robert Bennett, wypełnił raport na posterunku policji hrabstwa Fairfax, a dotyczył on incydentu, do którego doszło w nocy 18. października. Bennett i jego narzeczona najwyraźniej zaparkowali samochód przy 5400 bloku na Guinea Road [chodzi pewnie o słupki, które są ustawione przy drodze w jednakowych odległościach i ponumerowane, m. in. po to, aby na dłuższych odcinkach, gdy nie ma innych punktów odniesienia móc łatwo zlokalizować np. ofiarę, czy porzucony wóz przyp. tłum], w hrabstwie Fairfax w Wirginii (około 8 mil od wiaduktu kolejowego, teraz nierozerwalnie połączonego z legendą), wracali z meczu Akademii Sił Powietrznych przeciw Marynarce Wojennej. Tuż po północy z pobliskich krzaków wybiegł mężczyzna „ubrany w biały strój królika z długimi uszami” i zbliżył się do samochodu. Wtedy miał krzyknąć: „Znajdujesz się na terenie prywatnym, muszę spisać twoje numery!” a później rzucić toporem w przednią szybę samochodu, w którym siedział para. Broń przebiła szybę, a napastnik „zniknął w nocy”.

Inny artykuł w Washington Post, zatytułowany „Królik powraca”, został opublikowany 31. października i był kontynuacją poprzedniego. Jest w nim mowa o tym, że na policji zgłoszono kolejną obserwację Bunnymana wieczorem 29. października. Strażnik był świadkiem zdarzenia przy 5307 Guinea Road. Strażnik ten został zatrudniony, aby czuwać nad osiedlem, będącym w trakcie budowy. Dostrzegł on Bunnymana na ganku jednego z nowo wybudowanych domów. Opis strażnika różnił się jednak nieco od opisu Bennetta, złożonego około dwóch tygodni wcześniej. Według nowego świadka, mężczyzna nosił raczej „szaro – czarno – biały” kostium niż zwyczajny biały. Jego zdaniem był to człowiek „tuż po 20” wyglądający na „około 170 cm wysokiego, o wadze 160 funtów”. Kiedy strażnik krzyknął do niego, ten zaczął rąbać siekierą o długiej rączce słupek stojący na ganku. Bunnyman miał wtedy rzekomo powiedzieć: „Wy, ludzie, tutaj grzeszycie. Jeśli stąd nie znikniesz, to rozwalę ci łeb”. W tym czasie strażnik wyjął z samochodu broń a Bunnyman zniknął, zostawiając po sobie osiem znaków po siekierze na słupku.

Wydarzenia opisane w tej gazecie zgadzają się z częścią historii opisanych przez Patricię Johnson w jej referacie, napisanym trzy lata po ukazaniu się artykułów. Późniejsze badania Conleya, któremu pomagał Urząd Policji Hrabstwa Fairfax, ujawniły akta zamkniętej sprawy, dotyczące zdarzenia z nocy 31. października 1970 roku. W raporcie stwierdzono, że sześciu funkcjonariuszy odpowiedziało na wezwanie, wraz z detektywem Williamem L. Johnsonem z Karnego Biura Śledczego, prowadzącego badania uzupełniające. Po sprawdzeniu osiedla (znanego jako Kings Park West) za dnia, detektyw został wezwany przez kogoś, kto tam pracował. Pracownik oświadczył, że otrzymał dziwny telefon od kogoś, kto twierdził, że jest „Człowiekiem z siekierą”. Rozmówca zidentyfikował strażnika i nazwał go po imieniu, następnie rzekł: „Śmieciłeś na mojej posiadłości, wyrzucałeś tam gałęzie, konary i chrust. Oraz inne rzeczy”. Rozmówca, którego głos brzmiał jak dwudziestoletniego, białego mężczyzny, powiedział, że chciałby go spotkać tej nocy. Policja zabezpieczyła i ogrodziła obszar, na którym miało dojść do spotkania, ale dzwoniący mężczyzna nie pojawił się. 14. marca 1971 roku detektyw Johnson oznaczył sprawę jako zawieszoną.

28. października 2005 roku „The Mason Gazette” opublikował artykuł o Brianie Conley’u i legendzie o Człowieku – Króliku. Rozpoczynał się informacją, że Conley kontaktował się z kobietą, która twierdziła, że była w samochodzie 18. października 1970 roku podczas ataku Bunnymana. Ona i Bennet prawdopodobnie wzięli ślub w czasie po ich fatalnym spotkaniem z przebranym mężczyzną. Kobieta ta przesłała Conleyowi zdjęcia pamiątek po Bunnymanie, w tym sam toporek, który policja jej później zwróciła.

Jesienią 2006 roku „Braddock Byline” oświadczył, że w „Washington Post” w latach 70. pojawiły się jeszcze dwa inne artykuły dotyczące Bunnymana: jeden to „Bunny Man widziany” a drugi „Raporty na temat Bunnymana mnożą się”. Obydwa są wymienione na Wikipedii wraz z datami wydruku 4. i 6. listopada 1970 roku, jednak nie jest znana ich treść. Na stronie Braddock Herritage.org można znaleźć spisane historie ustnie przekazywane przez starszych mieszkańców Hrabstwa Fairfax. W niektórych z wywiadów pojawia się historia Bunnymana. Jeden z nich to rozmowa przeprowadzona z byłym funkcjonariuszem policji w Hrabstwie Fairfax, Lee Hubbardem. Kiedy spytano go o powiązanie wiaduktu z legendą Bunnymana, Hubbard odrzekł: „… Rozumiem, że niektóre dzieci [młodzież dop. tłum] z całego Hrabstwa Fairfax umieściły w Internecie kilka błędnych informacji i stworzyły historie o powieszonych zającach i ludziach zabitych w szpitalu psychiatrycznych…” Następnie Hubbard mówił: „… Odszedłem z policji w 1979 roku – stało się to w czasie, kiedy pracowałem. Jakaś młoda para zaparkowała w pobliżu miejsca, które nazywamy Harrison’ s Crossing, gdzie Guinea Road przechodziła ponad torami. Jest to blisko miejsca, gdzie dzisiaj przechodzi New Roberts Road. Podobno nagle wyskoczył skądś facet w przebraniu królika i rzucił w przednią szybę samochodu młotek albo toporek. Narzędzie przebiło szybę, a młoda parka uciekła. Ten mężczyzna też. Nigdy w to właściwie nie wierzyłem, ale to był początek tej historii…”

Pozycja zatytułowana „Most Bunnymana: Badania i analiza legendy” została opublikowana na Fairfax Underground.com. Artykuł, przypisany do Roberta Greyberga, kwestionuje niektóre z teorii Conleya na temat pochodzenia Bunnymana. Najważniejszym punktem w jego tekście jest ujawnienie faktu, że mimo iż nie istniały tam żadne szpitale psychiatryczne, to „…organizacje, podobne do zakładów psychiatrycznych w hrabstwie, znajdowały się w Clifton i Fairfax Station, czyli na obszarze, który może mieć szczególne powiązania z legendą…” Następnie Greyberg ujawnia te jednostki: jedna z nich to Ivakota Farm. Gospodarstwo to (które znajduje się około 3 mile od wspomnianego wiaduktu kolejowego) służyło jako miejsce schronienia dla samotnych matek oraz szkoła dla kobiet w trudnej sytuacji. Artykuł następnie mówi o tym, że Ivakota Farm „zostało otwarte około 1904 roku, a zamknięte w latach 60. lub 70.” Autor próbuje połączyć te daty z tymi, które można znaleźć w legendzie. Jednak historyczne znaczniki wskazują, że Ivakota Farm funkcjonowało w latach 1915 – 62.

Greyberg również wspomina, że niedaleko od niesławnego wiaduktu znajdował się przytułek i to on mógł być źródłem legendy. Obecność tego budynku została potwierdzona w wywiadzie z Lee Hubbardem. Jednak to nadal nie wyjaśnia, dlaczego nie ma żadnych historycznych dowodów, które wiązałyby to miejsce z morderstwami wspomnianymi w wersji Forbsa. Greyberg proponuje takie wyjaśnienie: „W czasie, kiedy podobno dzieje się akcja legendy, morderstwa nie zawsze były dokumentowane, władze nie zawsze były informowane a śledztwa były przeprowadzane inaczej niż teraz.” Czasy objęte legendą rozszerzają się do morderstw w latach 80. To by oznaczało, że media musiały zafałszować raporty 29 morderstw (w tym Marcusa Wallstera), które miały miejsce między 1904 i 1987 rokiem, cały czas odnosząc się do innych, niepowiązanych morderstw z tego okresu.

Greyberg w swoim artykule prezentuje listę innych prawdopodobnych mostów, znajdujących się w pobliżu, które również mogły być Mostem Bunnymana z legendy. Prawdopodobnie najbardziej przekonującym momentem w artykule jest stwierdzenie, że legendę łączy się z mostem tylko po to, by wyjaśnić w jakiś sposób zjawiska paranormalne. Sugeruje również, że ich powodem mogą być duchy żołnierzy walczących w potyczkach wzdłuż torów w czasie wojny secesyjnej. Artykuł stwierdza, że być może jest to spisek zawiązany przez lokalną policję i historyka Briana Conleya w celu ukrycia rzeczywistych zdarzeń.

(zarzuciłam dalsze tłumaczenie ze względu na brak czasu, związany z maturą, a później nie udało mi się już wrócić do tłumaczenia)

 

 

 

Zapraszam ponownie,

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail