Ostatnio zauważyłam, że ciężko mi spędzić cały dzień bez wiecznego sprawdzania facebooka i poczty. Nigdy wcześniej nie miałam z tym problemu. Jednak właśnie to spostrzeżenie sprawiło, że piszę na blogu tylko dwa razy w tygodniu. Już sama myśl, że mogę być uzależniona wywołuje u mnie “hercklekoty”.

Kilka dni temu spotkałam się z dobrym kolegą jeszcze z czasów gimnazjum. Po kilku chwilach poruszyliśmy temat smartfonów, tabletów i innych urządzeń, które umożliwiają połączenie się z wirtualnym światem wszędzie tam, gdzie jest choć jedna kreseczka wi-fi. Oboje stwierdziliśmy, że nie chcielibyśmy mieć najnowszych sprzętów, nie tylko ze względu na cenę, ale też ze względu na “wieczne połączenie”.

Miałam kiedyś netbooka, czyli taki mniejszy laptop, który służy głównie przeglądaniu stron www. Był on o tyle poręczny, że mogłam z niego korzystać prawie wszędzie i na tyle lekki, że mogłabym go bez problemu nosić w torebce na uczelnię. Wtedy byłam chyba najbliżej “wiecznego połączenia”. Zdecydowałam się jednak na porządnego laptopa, który jest większy i mniej poręczny.

Od dostępu do Internetu bardzo łatwo się uzależnić. Są już nawet nowe choroby z tym związane. Jedna dotyczy popularnej wyszukiwarki Google i polega na tym, że nie zapamiętujemy rzeczy, co do których mamy pewność, że łatwo wyszukamy je w Internecie. Wczoraj mignęła mi przed oczami nazwa tego schorzenia, a dziś jak na złość nie mogę jej odnaleźć. Poza tym stajemy się zależni od komputerów, tych mniejszych i tych większych. Nie dajemy rady funkcjonować bez nich. Sama znam takie osoby, które są o krok od paniki, kiedy nie potrafią znaleźć publicznej sieci wi-fi. Smutne, ale prawdziwe.

Mam świadomość, że smartfon wiąże się również z bezprzewodowych Internetem i dlatego właśnie nie chciałabym go posiadać. Zbyt wiele udogodnień źle wpływa na samodzielne myślenie. Aktualnie mam nokię, która dobrze się sprawuje, mimo że nie mam na niej żadnych gier i aplikacji. I jestem zadowolona.

W najbliższym czasie mam zamiar popracować nad swoim uzależnieniem.

 

Pozdrawiam,

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail