Moje życie jest szalone, pełne niespodzianek i zbiegów okoliczności. Dziś na przykład odezwała się do mnie moja dobra koleżanka. Napisała mi, że jej ojciec wracał z Niemiec z moim byłym chłopakiem. To nie wszystko, bo nie dość, że razem wracali, to jeszcze pokusili się o krótką dyskusję na mój temat.

Domyślam się, że ze strony Piotrka popłynęły same oskarżenia i nieprzyjemne rzeczy. Zawsze uważałam, że jest on lekko nie ten teges, bo zdarzało mu się robić różne dziwne rzeczy po tym, jak ze mną zerwał. A zrywał kilkakrotnie. Tu muszę się przyznać, że byłam niemądra, bo dawałam mu się przeprosić i wracałam jak piesek – z wysuniętym języczkiem. A przecież nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.

O jego odpałach opowiem Wam innym razem, poświęcę calutką notkę, może nawet dwie albo trzy, aby dokonać ostatecznego rozrachunku z jego osobą. Niech ludzie wiedzą, jakich facetów mają unikać.

Piotrek nauczył mnie jednego… A właściwie znajomość z nim… Tego, że nie warto cierpieć dla osoby, która nie znaczy dla Ciebie więcej, niż przeciętny przechodzień na ulicy.

 

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail