Nierealne Joss Whedon serial recenzja

Buffy: Postrach wampirów jest moim ulubionym serialem, zaraz obok Doctora Who i Z archiwum X. Kiedy więc dowiedziałam się, że Joss Whedon pracuje nad nowym serialem, wiedziałam od razu, że nie będę w stanie odpuścić. Mimo że na temat Whedona wyszły ostatnio bardzo nieprzyjemne informacje.

Nierealne

 

W wiktoriańskim Londynie miało miejsce dziwne wydarzenie. Pewnego dnia pojawił się tajemniczy obiekt latający, który rozpylił nad miastem nieokreśloną substancję. W wyniku tego część ludności (w szczególności kobiety z nizin społecznych) zyskała nadnaturalne umiejętności lub deformacje.

Fabuła serialu ma miejsce kilka lat później, kiedy “dotknięci” uważani są za zagrożenie dla społeczności, a w rządzie toczy się dyskusja, co zrobić z tymi ludźmi. Jedna frakcja chce wykorzystać “dotkniętych” dla własnych finansowych korzyści, natomiast druga frakcja obawia się ich nadprzyrodzonych mocy. Szczególnie, że miasto terroryzuje szalona Maladie (Amy Manson), która także została obdarzona pewnymi umiejętnościami.  Jasnowidzka Amalia True (Laura Donnelly) prowadzi ośrodek opieki nad “dotkniętymi”, finansowany przez Lavinię Bidlow (Olivia Williams). Amalia wraz z wynalazczynią Penance (Ann Skelly) szukają zagrożonych kobiet, które potencjalnie mogły zostać “dotknięte”. I podczas jednego z takich poszukiwań widz zostaje wrzucony w fabułę bez żadnych dodatkowych wyjaśnień.

O serialu

Minusy

Mam dwa zasadnicze problemy z Nierealnymi. Nijakość i nadmiar.

Choć serial niewątpliwie wyszedł spod czapy Whedona, nie mogłam odnaleźć tu jego magii. Jasne, były tu silne postaci kobiety w centrum, autoironiczne dialogi i odwrócenie gatunkowych oczekiwań. Jednocześnie silne kobiece postaci okazały się bezbarwne, dialogi rubaszne a odwrócenie oczekiwań po prostu nie zadziałało. W połowie pierwszego odcinka byłam znudzona fabułą i trzymała mnie już jedynie nadzieja, że to jedynie falstart.

W tym samym czasie serial był przeładowany wątkami do granic możliwości. W dodatku zostałam wrzucona w sam środek wydarzeń, bez żadnych wyjaśnień, bez przedstawienia ważnych relacji. Nawet mój mąż, który zerkał czasem na ekran (nie oglądał serialu ze mną), powiedział, że nie ma zielonego pojęcia, o czym dokładnie jest ten serial. Jeśli każdy wątek jest odpowiednio przeprowadzony, nie mam nic przeciwko przeciw dużej ilości wątków. Ale w tym przypadku odniosłam wrażenie, że wszystko to zostało ściśnięte prasą hydrauliczną do kupy. Zabrakło czasu na chwilę oddechu, na czasie, by stwierdzić, czy w ogóle lubimy bohaterów.

Plusy

Serial miał też swoje plusy. Między innymi piękne wiktoriańskie kostiumy, które w Nierealnych tworzą zasadniczą część klimatu. Częściowo symbolizują zniewolenie kobiet (gorsety), ale też ich wolę walki i chęć emancypacji (rozerwane lub zdjęte suknie). Oczywiście zadbano też o to, aby sceneria odpowiadała wiktoriańskiej Anglii.

Ponadto na pierwszy plan wysunęła się solidarność i przyjaźń kobiet, co szczególnie teraz i szczególnie w naszym kraju jest ważne. Mimo wielu przywar serialu, całkiem znośnie było śledzić perypetie przyjaźni Amalii i Penance. Ta przyjaźń, moim skromnym zdaniem, była najlepszym wątkiem serialu. Jest to ten typ relacji, w której dwie osoby nie zatracają się w pełni i nadal pozostają jednostkami, ale łączy je wspólny cel, szacunek i sympatia.

Ostatni odcinek

Nierealne to taki serial, który staje pod znakiem zapytania przez ostatni odcinek.

ROZWIŃ CZĘŚĆ SPOILEROWĄ

Kiedy zaczęłam oglądać ostatni odcinek, upewniłam się trzy razy, że na pewno włączyłam dobry serial i że HBO nie popełniło jakiegoś błędu.

Ostatni odcinek zatytułowany True zaczyna się na statku kosmicznym. Są tu całkiem inni bohaterowie, inna lokalizacja, całkowicie inny czas akcji. Jedyny wspólny element to Galanthi, moc sprawcza tajemniczych umiejętności wybranych jednostek.

Z pewnością wydarzenia z ostatniego odcinka zmieniają całość i stawiają wszystko, co się wydarzyło w pewnej perspektywie. Jednocześnie odcinek ten (a właściwie jego pierwsza ćwiartka) jest tak oderwany od reszty serialu, że nadal nie mogę stwierdzić, czy psuje on cały serial czy trochę go naprawia.

Co myślę?

Jestem na pewno zawiedzona tym, że nie zadziałała tu magia Whedona. Większość jego dzieł, szczególnie z początków jego działalności, uwielbiam. Może to kwestia tego, że nie brał udziału w całym procesie, bo zrezygnował kilka miesięcy przed ostateczną wersją serialu.

Ze względu na ostatni odcinek jestem w stanie sięgnąć po kolejny sezon, jeśli ten wyjdzie. Ale bardziej z ciekawości, co twórcy zrobią, niż z sympatii do samego serialu.


Serial Nierealne dostępny jest na platformie HBO GO.


Sięgasz po nowe dzieła ulubionych twórców?

Jaki serial ostatnio postawił cię w kropce?

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail