Czarnobyl serial dramat recenzja

Odkąd usłyszałam, że powstaje serial o katastrofie elektrowni atomowej w Czarnobylu, wiedziałam, że będzie to coś, czego nie odpuszczę. Polubiłam się ostatnio z faktami, a fikcję łatwiej odłożyć mi na bok.

Czarnobyl

Czarnobyl to krótki, bo zaledwie pięcioodcinkowy serial produkcji brytyjsko-amerykańskiej. Narracja w dużym stopniu poprowadzona jest z punktu widzenia Valery’ego Legasova (Jared Harris). To od jego wewnętrznego monologu zaczyna się cały serial. Dziesięć lat po katastrofie.

Po początkowym monologu, który nakreśla, o czym tak naprawdę będzie cały serial, fabuła wraca do momentu katastrofy. Samej katastrofy w tej produkcji nie ma jednak zbyt wiele. W zasadzie jedynie pierwszy odcinek pokazuje jej fragmenty wraz z pierwszą akcją ratowniczą i ostatni przybliża przyczyny wybuchu reaktora. Pozostałe trzy odcinki skupiają się na bezpośrednich skutkach katastrofy, gierkach politycznych i próbach odkrycia prawdy.

Odcinki pokazują nieświadomość ludzi wobec niebezpieczeństwa, w jakim się znaleźli, a także fakt, że nie informowano ludzi w pełni o niebezpieczeństwie, na jakie się narażali podczas kopania tunelu pod elektrownią, czy też sprzątania dachów już po katastrofie.

W serialu ogromną rolę odegrał Valery Legasov, radziecki naukowiec, który badał przyczynę wybuchu. W tej roli Jared Harris odnalazł się jako człowiek, który chce za wszelką cenę odkryć prawdę i zapobiec katastrofie na ogromną skalę.

Szczerze mówiąc, cały serial znacznie bardziej niż na samej katastrofie, skupia się na działaniach rządu ZSRR, by zminimalizować swoją winę i skutki katastrofy w oczach obywateli oraz całego świata. Pokazuje skutki ukrywania prawdy w celu zachowania pozorów nieomylnego państwa. Czarnobyl obnaża propagandowe działania członków Komitetu Centralnego ZSRR oraz wyróżnia jednostki, które próbowały postawić się wytycznym rządu. Szczególną rolę odegrało tu środowisko naukowe, reprezentowane przez fikcyjną postać – Ulianę Chomiuk (Emily Watson). Dążenie do prawdy w całej kupie nakładających się kłamstw, jest potwornie trudnym zadaniem. Szczególnie w sytuacji, kiedy rząd nie szanuje dobra jednostki w najmniejszym stopniu.

Odnośnie samej katastrofy, myślę, że udało się w całkiem przystępny sposób pokazać, że żaden system nie jest nieomylny, a już w szczególności nie system, w którym człowiek zarządzający całym cyrkiem działa wbrew zasadom i zdrowemu rozsądkowi. Ponadto widzowi, który może nie mieć bladego pojęcia o Czarnobylu i radioaktywności, szczegóły techniczne zostały podane w dawce optymalnej i w wersji całkiem przystępnej. Z całą pewnością nie jest to serial, który można oglądać całkowicie bezmyślnie.

Emocjonalnie Czarnobyl totalnie zbił mnie z tropu. Twórcom udało się realizacyjnie, muzycznie i aktorsko uderzyć w jakieś struny mojej emocjonalnej struktury. Po odcinkach dużo dyskutowałam z narzeczonym o tym, co właśnie obejrzeliśmy. W trakcie targały mną różne emocje: strach, niedowierzanie, współczucie, złość… Cała kolorowa gama. To jest właśnie doskonały serial, który warto obejrzeć. Nie zapomina się o nim po obejrzeniu. Ba! Tydzień później nadal czuję lekki niepokój na myśl o wydarzeniach odtworzonych w Czarnobylu

Warto pamiętać, że każdy serial, nieważne czy oparty na faktach czy całkowicie wymyślony, przedstawia jedynie punkt widzenia. Nawet seriale dokumentalne i książkowe reportaże pokazują punkty widzenia osób, które zgodziły się ten swój punkt widzenia przedstawić. A serial dodatkowo korzysta z możliwości przedstawienia czegoś za pomocą alegorii, symbolu, czy też innej figury retorycznej.

Oglądając takie seriale zawsze mam z tyłu głowy margines, który przypomina mi, że to tylko czyjaś twórcza wizja wydarzeń. Nigdy nie poznamy rzeczywistego obrazu.


Serial Czarnobyl można obejrzeć na platformie HBO GO.


Oglądałeś Czarnobyl?

A może polecasz inny serial, który równie dobrze uderza w odpowiednie emocje?

Co ostatnio oglądałeś?

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail