Morderstwo w Hotelu Kattowitz recenzja Marta Matyszczak

Poprzednie książki Marty Matyszczak zauroczyły mnie i pozwoliły mi pozbyć się bariery, jaką postawiłam między sobą a komediami kryminalnymi. A przynajmniej dały mi narzędzie do jej przekraczania. Niedawno ukazał się piąty tom serii o Solańskim, Morderstwo w Hotelu Kattowitz.

Morderstwo w Hotelu Kattowitz – Marta Matyszczak

W katowickim hotelu zostaje zamordowana znana polska piosenkarka, DJ Dzidzia. Pierwszy podejrzany zostaje szybko aresztowany, ale Szymon Solański mimo wszystko zostaje wynajęty do przeprowadzenia śledztwa w związku z tym strasznym morderstwem.

W życiu detektywa nie dzieje się zbyt dobrze. Po tym, co odjaniepawlił na końcu poprzedniego tomu, sprawiło, że Róża podchodzi do niego z dużym dystansem. A informacje, których dowiedział się w związku ze śmiercią swojej żony, jeszcze bardziej wpędzają go w kłopoty. A odziedziczona fortuna też zaczyna jakby topnieć. Czy wspólne śledztwo poprawi stosunki Róży i Solańskiego? Czy uda się znaleźć prawdziwego sprawcę?

Morderstwo w Hotelu Kattowitz okazało się kolejnym całkiem udanym tomem serii Kryminał pod psem. Marcie Matyszczak udało się po raz kolejny przedstawić bohaterów w ciekawy i oryginalny sposób. Dzięki temu, że każda postać ma indywidualny język narracji, łatwo można już po kilku zdaniach odgadnąć, czyj rozdział właśnie się czyta. To coś, czego brakowało mi w ostatnich kilku książkach, które ostatnio miałam okazję czytać.

Sam wątek morderstwa i późniejszego śledztwa sprawiał wrażenie chaotycznego. Z dużym trudem przyszło mi śledzenie faktów, które autorka mi podsuwała. Z wszystkich dotychczasowych tomów ten pod tym względem okazał się niestety najmniej dopracowany.

Na szczęście książki Marty Matyszczak to coś więcej, niż tylko wątek kryminalny. Główne skrzypce grają tutaj relacje bohaterów napędzane emocjami i przypadkami. Pod tym względem zdecydowanie się nie zawiodłam. Powrót do Solańskiego, Gucia i Róży jest jak balsam na serce, nawet, jeśli akurat w tym tomie relacje postaci zmieniają się jak pogoda w marcu. Jest w końcu coś uspokajającego w tym, że już całkiem dobrze znam głównych bohaterów i wracam do nich trochę jak do starych znajomych.

Poza głównymi bohaterami i osobami związanymi bezpośrednio ze śledztwem, dużą rolę odegrała w tej książce matka Róży. Jej postać po przeczytaniu całości książki wydaje mi się niezwykle niezrozumiała. Z jednej strony ciekawie było ją poznać nieco bliżej, a z drugiej nie czuję tak do końca, bym w jakimkolwiek stopniu ją poznała, czy też zrozumiała.

W Morderstwie w Hotelu Kattowitz autorka wykorzystała teksty Miuosha, którego do tej pory kojarzyłam tylko z nazwy. Zainspirowałam się do przesłuchania kilku jego utworów. Wprawdzie jego muzyka nie do końca nakłada się na mój gust muzyczny, ale czego nie robi się w imię poszerzania horyzontów.

Na pewno sięgnę po kolejne tomy serii o Solańskim. Lubię to uczucie ciepła i spokoju, które wywołują we mnie te książki. I polecam serię wszystkim, którzy obok wątków kryminalnych takiego ciepła w książkach poszukują.


Czytałeś serię Kryminał pod psem?

Co sądzisz o Morderstwie w Hotelu Kattowitz?

Podziel się wrażeniami w komentarzu!


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu (Grupie wydawniczej PUBLICAT).

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail