Szepty dzieciństwa

Blog Anny Sakowicz był jednym z pierwszych, które czytałam zaraz po założeniu własnego. Wprawdzie teraz rzadko już na niego zaglądam, ale wiem, że jest to dobre miejsce, żeby w kilka chwil poprawić sobie humor. Szepty dzieciństwa, czyli jedna z powieści Anny Sakowicz, od kilku lat leżą na moim regale, czekając, aż w końcu zanurzę się w tę historię. Ten moment w końcu nadszedł.

Szepty dzieciństwa – Anna Sakowicz

Baśka jest kobietą, jakich w Polsce wiele. Bez wyższego wykształcenia. Dwójka dzieci. Średnio rozgarnięty mąż. Ojciec alkoholik. I wiązanie końca z końcem bez perspektyw na lepsze życie.

Kiedy zauważa ogłoszenie Prawiebanku poszukującego pracowników, postanawia skorzystać z możliwości i zgłasza się na rozmowę kwalifikacyjną. Spotyka też koleżankę ze szkolnej ławki. Kiedyś piegowatą, pryszczatą i niezbyt urodziwą, dziś bizneswoman z prawdziwego zdarzenia.

Szepty dzieciństwa ciężko streścić w kilku zdaniach, nie zdradzając jednocześnie zbyt wielu elementów fabuły. To typowy przykład literatury obyczajowej. Przedstawia fragment życia bohaterów, w którym akurat dzieje się coś zasługującego na uwagę. Ich sednem nie jest dążenie do nieuniknionego finału, ale raczej wyciągnięcie wniosków z czyichś błędów. Albo przeżycie czyjejś historii.

A jaką historią są Szepty dzieciństwa?

Zanim podzielę się moimi wrażeniami z samej książki, chciałabym powiedzieć kilka słów o języku Anny Sakowicz. Na swoim blogu pisze ona w sposób zabawny i przekorny. Wplata w swoje krótkie historie mnóstwo lekkości, a z bloga wynika, że jej życie jej źródłem naprawdę świetnych anegdot. Dlatego też, kiedy sięgałam po Szepty dzieciństwa spodziewałam się historii o pogodnym nastawieniu i z całą masą żartów sytuacyjnych, które pamiętam z bloga. Tym większe było zaskoczenie, kiedy zaczęłam czytać książkę. Okazało się bowiem, że trzymam w ręce nie komedię, ale dramat z bardzo gorzkim humorem.

Historia przedstawiająca kilka miesięcy z życia Baśki bardzo mnie ujęła. Jest to ostrzeżenie przed zbyt naiwnymi decyzjami. Główna bohaterka nie do końca potrafi odfiltrować, kto ma wobec niej dobre a kto złe zamiary. A w czasach, w których okrada się nawet starsze panie metodą “na wnuczka”, trzeba bardzo uważać na ludzi, którymi kieruje żądza pieniądza.

Choć Baśkę charakteryzuje przede wszystkim naiwność, nie jest to jedyna cecha, przez jaką ją postrzegam. Ponieważ książka napisana została z punktu widzenia głównej bohaterki, łatwo mogłam dostrzec jej prawdziwą motywację. I pod tym względem jej postać okazała się bardzo pozytywna. Zresztą wszyscy bohaterowie są w Szeptach dzieciństwa bardzo namacalni. Widać, że autorka poświęciła wiele czasu na dopracowanie ich i nadanie im unikatowych w skali powieści cech charakteru.

Sama historia jest dobra dlatego, że jest niezwykle realna. Sama pewnie nie musiałby daleko szukać osób, które przez swoją łatwowierność wplątały się w nieciekawe sytuacje. Czasem niosącą szeroko idące skutki.

Przy okazji Szepty dzieciństwa czyta się naprawdę szybko. Zastosowanie humorystycznych elementów rozładowuje wrażenie beznadziejności sytuacji. Sama bohaterka często w myślach żartuje, żeby dodać sobie otuchy albo poradzić sobie z problemem wynikającym z jej wewnętrznych ograniczeń.

Podsumowanie

Cieszę się, że w końcu przeczytałam książkę Anny Sakowicz. Znalazłam w niej wiele elementów, które nie pozwoliły mi zapomnieć, kto jest autorem, a jednocześnie świetną i uniwersalną historię, która może spotkać każdego z nas. To wartościowa powieść obyczajowa i żałuję, że czekałam z jej przeczytaniem tak długo.

O innych książkach przeczytasz w kategorii KSIĄŻKI.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail