Zdrajca tronu, czyli jak ograniczenia wzmacniają duszę

Zdrajca tronu, czyli jak ograniczenia wzmacniają duszę

Po przeczytaniu Buntowniczki z pustyni Alwyn Hamilton nie było innej opcji, jak zabrać się za drugi tom trylogii. Zdrajca tronu to kontynuacja losów buntowniczki Amani. Tym razem pustyni jest jednak jak na lekarstwo.

Zdrajca tronu – Alwyn Hamilton

Fabuła

Amani wraz z grupą buntowników próbuje dostać się bliżej osób rządzących, aby zdobyć informacje na temat przyszłych planów obalenia rebelii. Szczęśliwym lub też nieszczęśliwym trafem wbrew swojej woli dostaje się do sułtańskiego pałacu. Tam spotyka nie tylko ojca swojego towarzysza z pierwszego tomu, ale także paru starych znajomych.

Większość drugiego tomu Buntowniczki z pustyni toczy się z dala od piasków pustyni. Amani trafia bowiem do haremu, gdzie pozbawiona dopiero co odkrytych mocy musi radzić sobie nie tylko z zaborczym synem Sułtana, samym Sułtanem i Sultrimą, ale też próbuje swoich sił w zdobywaniu informacji i przekazywaniu ich rebeliantom.

Różnice między pierwszym a drugim tomem

W odróżnieniu od poprzedniego tomu, gdzie bohaterowie wciąż byli w ruchu i nie zatrzymywali się na dłużej, tu główna bohaterka niemal przez 90% całej książki znajduje się praktycznie w jednym miejscu. Zdrajca tronu wcale jednak na tym nie ucierpiał, a dynamikę autorka zachowała dzięki perypetiom i ciągle zmieniającej się sytuacji Amani. Jednocześnie możliwości bohaterki zostały tu bardzo mocno ograniczone w bardzo brutalny sposób.

Przyznać się muszę, że niezwykle spodobała mi się koncepcja tej książki. Otóż na tylnej okładce ujęta została informacja, że nic nie jest pewne. W trakcie czytania kompletnie o tym zapomniałam. Dopiero pod koniec zaczęło mi świtać, że coś mi nie pasuje. Któryś z bohaterów nie był do końca szczery. Nie udało mi się jednak rozszyfrować który. Jednocześnie odkrycie, kto kłamie w żywe oczy i dlaczego, okazało się sporym zaskoczeniem, ale nie pozbawionym logicznego podejścia.

zdrajca tronu

W porównaniu do poprzedniego tomu Zdrajca tronu miał do zaoferowania zdecydowanie mniej klimatu westernu. W zamian za to autorka wprowadziła Amani w pachnący i kolorowy świat haremu.

Klimat

Mimo dość drastycznej zmiany okoliczności wciąż odczuwalny był klimat Buntowniczki z pustyni. Zdrajca tronu przesunął po prostu akcję w inne miejsce i wzbogacił mitologię pustynną o elementy związane z pałacem sułtańskim i dżinami. Wpleciono tu też całą masę autorskiej mitologii, która okazała się niepozbawiona ziarna prawdy. Wyłuskiwanie tych realnych elementów z legend opowiadanych z pokolenia na pokolenie wywołało u mnie uczucie satysfakcji.

Cieszę się, że Alwyn Hamilton nie boi się zabijać bohaterów. Trup być może w książce Zdrajca tronu nie ściele się gęsto, ale na pewno żadna z postaci nie może się w wyobraźni autorki czuć bezpiecznie. I to właśnie w niej szanuję. Tak samo, jak u Jossa Whedona, producenta Buffy, postrachu wampirów. Jak na debiutancką trylogię, autorce udało się stworzyć świetny drugi tom. Zazwyczaj kontynuacje są gorsze od pierwowzoru, jednak w tym przypadku zaryzykowałabym stwierdzenie, że to wyjątek od tej reguły. Tym bardziej nie mogę doczekać się kolejnego, niestety już ostatniego tomu.

Zdrajca tronu – podsumowanie

Po przeczytaniu Buntowniczki z pustyni czułam pewien niedosyt, bo końcówka pierwszego tomu trylogii nie do końca przypadła mi do gustu. Miałam problem z zapamiętaniem i rozróżnianiem bohaterów, którzy niemal masowo pojawili się o ostatnich rozdziałach. W drugim tomie, jak na złość, bohaterów pojawiło się jeszcze więcej i nadal miałam problem, żeby ich rozróżnić. Tym bardziej, że Amani została odizolowana od swoich nowych znajomych i poznała całą masę nowych. A arabskie imiona bywały w Zdrajcy tronu trochę nierozróżnialne. W końcu jednak udało mi się w miarę przyzwyczaić do postaci i ta wada straciła na znaczeniu.

Polecam książki z serii Buntowniczka z pustyni, w tym szczególnie drugi tom – Zdrajcę tronu. Mimo niewielkich wad, lektura była prawdziwą przyjemnością, przerywaną jedynie łykami dobrej herbaty.

Tu przeczytasz recenzję pierwszego tomu Buntowniczki z pustyni.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail
  • Hmmm tak czytam i aptrze ze koajrze nawet recenzje i mozliwe ze byla ona u Ciebie 😀 czyli oznacza to jedno – trzeba czytac! <3

  • Szaman Shamansky

    Nie znam pierwszego temu, ale seria wydaje się ciekawa.

  • Nie znam i może trochę szkoda, ale jakoś mnnie nie wciągnęło choć, jak się okazało, wcale nie taki odległy mi rodzaj literatury.

  • Ostatnio koleżanka przekonywała mnie, że “Buntowniczka z pustyni” to okropna książka, tutaj natrafiam na pozytywną recenzję drugiego tomu. Komu tu zaufać? Jedno jest pewne – te książki są prześlicznie wydane.

  • Kiedy czytam młodzieżówki, mam do nich inne podejście niż do reszty książek. Więc może stąd bierze się moja pozytywna opinia. Patrząc jednak na inne młodzieżówki, które czytałam w ostatnim czasie, ta ma w sobie coś fajnego. Może po prostu brakowało mi trochę fantastyki i magii w książkach. Nie wiem. Ale warto dać szansę tej trylogii.

  • Warto czasem sięgać po coś nowego. Kto wie, co czeka na nas w kolejnej książce? 🙂

  • jotka

    Nie znam, ale okładka mi się podoba 🙂

  • Oj, okładka przyciąga uwagę 🙂

  • Angelika Fronia

    Nie słyszałam o tej książce, ale myślę że warto przeczytać:)

  • Tyle jest teraz fajnych książek – szkoda tylko, że doba nie potrafi się rozciągnąć…
    Myślę, że seria godna jest uwagi. Podoba mi się okładka:)

  • Chyba nie do końca mój klimat i gatunek, ale Twoja recenzja zachęca, aby przyjrzeć się dokładniej tej książce 🙂 A okładka rzeczywiście piękna 🙂

Comments are closed.

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa