Od podstawówki jestem ogromną fanką seriali kryminalnych, takich jak CSI: Las Vegas, CSI: Miami i CSI: Nowy York. Dzisiaj chciałabym poruszyć temat badań, jakie wykonywano we wspomnianych serialach.

CSI - czy jest realne?

Studiując na wydziale chemicznym miałam dużo zajęć laboratoryjnych. Pamiętam, jak strasznie się bałam, że stłukę delikatne szkło albo pomylę odczynniki, jak uczniowie w amerykańskich filmach, i wszystko wybuchnie. Pamiętam, jak pierwszy raz założyłam biały fartuch i okulary ochronne i bardzo nieśmiało podchodziłam do każdych zajęć. Każdy jakoś zaczyna.
Z czasem nabrałam trochę doświadczenia, zarówno z odczynnikami, jak i z urządzeniami, które zdominowały w dużym stopniu te zajęcia.

CSI - czy jest realne?
Moje studia były mimo wszystko dość mało chemiczne. Duży nacisk kładziono na zjawiska z dziedziny chemii fizycznej, która w dużym stopniu składa się z opisu zjawisk zachodzących na poziomie pojedynczych cząsteczek. Wiele zajęć dotyczyło też przetwórstwa tworzyw polimerowych, bądź badania właściwości metali i ich stopów.
Nie będę wypowiadać się na temat części prawnej serialu, bo absolutnie się na tym nie znam. Szczególnie, że jest to serial amerykański, więc prawo różni się w zależności od stanu, w jakim dzieje się akcja.
Jeśli chodzi o seriale kryminalne, typu CSI, to wyrosły one jak grzyby po deszczu na początku naszego wieku. Myślę, że spowodowane to było trzema głównymi czynnikami.
1. Dużo seriali akcji i kryminalnych w latach 90.
Seriale i filmy kryminalne produkowane były praktycznie od początku znanej kinematografii. Już w 1901 roku powstała Historia pewnej zbrodni uważana za pierwszy film w tym gatunku. Zresztą, popularność Sherlocka Holmesa, Panny Marple, czy Herculesa Poirot pewnie równie mocno przyczyniła się do zainteresowania ludzi tą tematyką. Powieści i opowiadania kryminalne zawsze cieszyły się popularnością. Ludziom jednak zawsze mało, mało krwi, mało morderstw, mało badań, mało wszystkiego.
2. Gwałtowny rozwój technologii w latach 90.
Rozwój techniki w latach 80. i 90. kojarzy nam się często z komputerami w domach i coraz mniejszymi telefonami komórkowymi. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że równie duży rozwój, o ile nie większy dotyczył urządzeń laboratoryjnych, maszyn badawczych, a nawet metod badawczych. Dzięki temu identyfikacja związków chemicznych stała się łatwiejsza, przeszukiwanie baz danych szybsze, a urządzenia bardziej skomplikowane w budowie, jednak często łatwiejsze w obsłudze i bardziej dokładne.
3. Skuteczne badania genomu ludzkiego prowadzone w latach 90.
CSI - czy jest realne?

Trzecim, chyba głównym powodem, dla którego postał serial CSI: Kryminalne zagadki Las Vegas, było zbadanie genomu ludzkiego, często zwanego DNA. Dzięki temu stała się możliwa identyfikacja człowieka na podstawie jego krwi, a potem również nasienia, śliny, pozostałości naskórka czy nawet cebulki włosa. To przyczyniło się do zwiększenia ilości rozwiązanych zagadek kryminalnych, również tych z przeszłości, gdyż kiedyś dało się określić chyba tylko grupę krwi.

Serial CSI: Kryminalne zagadki Las Vegas połączył elementy tradycyjnego śledztwa, dedukcji oraz badania miejsca zbrodni i ciała denata za pomocą metod naukowych z wykorzystaniem najnowszych technologii.

Na studiach poznałam bardzo dużo różnych metod badawczych. Zawsze łączyła je jedna cecha, która ma największe znaczenie w większości badań i zleceń w dzisiejszym świecie, a jest to cena. I choć w dążeniu do poznania prawdy pieniądze nie powinny grać żadnej roli, w rzeczywistości wszędzie mamy do czynienia z cięciami budżetowymi. Myślę, że prawdziwe laboratoria mają urządzenia, które są im absolutnie potrzebne, a to, czego nie potrafią zrobić sami, zlecają innym za opłatą. Laboratorium policji w Stanach jest natomiast wyposażone we wszystko, czego akurat potrzebują i szczerze mówiąc, to jest najbardziej nierealne z wszystkich aspektów, bo kogo stać na utrzymanie i serwis tylu drogich sprzętów?
CSI - czy jest realne?Większość badań, jakie zauważyłam w serialach, głównie jednak te chemiczne i biologiczne, jest w jakimś stopniu realna. Na przykład badania absorpcji lub fluorescencji promieniowania są rzeczywiście stosowane w większości laboratoriów. Próbkę naświetla się światłem o różnej długości fali (różnym kolorze) i mierzy się światło zaabsorbowane (czyli takie, które „znika”), światło rozproszone, bądź światło wyemitowane (czyli wytworzone przez próbkę). 
Wielokrotnie w CSI widziałam widma otrzymane w wyniku badań spektroskopowych w podczerwieni. Same widma wydawały się rzeczywiste, ale to, co mnie zawsze bawi, to nadrukowany na widmie wzór strukturalny związku chemicznego. Cała zabawa z widmami polega bowiem na ich interpretacji. Trzeba przeanalizować każdy zakres długości fal, kształt widma i odnieść się jeszcze do innych wyników badań. Dopiero wtedy możliwe jest zidentyfikowanie związku. Komputer może co najwyżej porównać zbadane widmo z bazą i „wypluć” kilka najbardziej podobnych. Wynik pomiaru bowiem często nieco różni się od wzorca. Inaczej wygląda to w przypadku czystego związku, a inaczej w mieszaninie. Do identyfikacji tego pierwszego można skorzystać z bazy, ale już w przypadku mieszaniny o wyjątkowym składzie wzorzec nie będzie istniał.
Znacznie bardziej nierealne niż badania chemiczne są operacje dokonywane na wyjątkowo niewyraźnych zdjęciach. Przybliżenie, wyostrzenie, zmiana kontrastu, kolejne sto przybliżeń i mamy wyraźny obraz mrówki z kosmosu. Ale co ja się znam!

Jak widać, część laboratoryjna rzeczywiście pokrywa się z realnymi możliwościami. Skondensowanie wszystkich metod badawczych w jednym miejscu to najmniej realne okoliczności w serialach. W rzeczywistości duże laboratoria są nieopłacalne, a badania często zleca się mniejszym jednostkom. Mimo to, CSI to wciąż jedna z moich ulubionych serii kryminalnych. W końcu filmy bywają podkoloryzowane i właśnie to często stanowi ich urok. Dlatego idę oglądać następny odcinek.

Pozdrawiam,
Zielona Małpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail