Za co lubię jesień?

Za co lubię jesień?

Jesień mocno zagnieździła się w październikowych dzionkach i codziennie daje jakoś o sobie znać. Nie jest to moja ulubiona pora roku, ale żadna nią nie jest. Wszystkie uwielbiam i nie znoszę jednocześnie. Tegoroczna wyjątkowo daje mi w kość, dlatego jak tonący chwytam się umilaczy i próbuję przypomnieć, za co jesień lubię.

1. Seriale

Seriale są ważną częścią mojego życia. Komuś może wydawać się to żałosne, ale wszystkim nie dogodzę. Są lekiem na samotność, sposobem na zbyt długie wieczory, pozwalają żyć czyimś życiem przez te 40 minut dziennie. A jesień naprawdę obfituje w premiery nowych seriali, nowych sezonów starych seriali, newsy związane z serialami. Od początku października zacieram rączki na niektóre z nich. I jednego tylko mi brakuje – czasu, żeby móc obejrzeć je wszystkie.
Spytacie pewnie, co u mnie na tapecie tej jesieni?
Mam zamiar zabrać się za Westworld i Timeless – dwa nowe seriale, na które nie udało mi się wygrzebać czasu w październikowym szale powrotu na uczelnię.
Obecnie jestem w trakcie drugiego sezonu Domu grozy.
Po raz pięćdziesiąty szósty oglądam CSI:Miami. Zamiast nowe, pachnące świeżością seriale.
Utknęłam na drugim sezonie Bibliotekarzy. Spodziewałam się czegoś innego. Zobaczymy, czy jednak przebrnę, czy nie.
Kiedy sprzątam, albo gotuję i nie mam możliwości skupienia się na serialu, oglądam Detektywów w akcji na Ipli. Taki wypełniacz ciszy (i mogę pośmiać się z durnowatych dialogów).
Porównując to do standardowej jesieni, marnie to wygląda. Ale zaczęłam czytać książki i może stąd rozbieżności.

2. Sweterki

Źródło: kaboompics
Jesień to czas, kiedy mogę założyć tę część garderoby, w której najlepiej się czuję, ale nie najlepiej wyglądam. Ot, takie problemy mojej sylwetki i dość niewielkiego wzrostu.
Przy okazji, co w tym roku jest modne? Muszę powiększyć moją kolekcję sweterków, a właściwie utrzymać ją w odpowiedniej wielkości (niestety z niektórymi ciepłymi przyjaciółmi przyszło mi się pożegnać, nad czym ubolewam, ale muszę iść do przodu i nie żałować spędzonego wspólnie czasu).

 

3. Aromatyczne herbaty

Herbata nigdy nie smakuje tak dobrze, jak wtedy, gdy zaczyna robić się chłodniej i obok smaku doceniamy ciepło rozpływające się od ust, do żołądka i do kończyn. Wewnętrzny grzejniczek. Sama herbata to jednak nie wszystko. Lubię uzupełniać ją przyprawami i dodatkami.
Moimi ulubionymi dodatkami do herbaty są:
  • miód, który rzadko ląduje w herbacie, po pierwsze jest drogi, a po drugie w wysokich temperaturach traci większość pozytywnych właściwości
  • cytryna. Ale po wyjęciu herbaty z herbaty. O zdrowie trzeba dbać. Tylko do czarnej.
  • imbir. Już niewielka jego ilość potrafi pozostawić uczucie wewnętrznego ciepła na dłużej.
  • kardamon. Doczytałam, że ma coś wspólnego z imbirem, ale nie wnikałam. Moje tegoroczne odkrycie, które z pewnością zostanie ze mną na dłużej.

 

Photo by: Clem Onojeghuo

4. Książki

Jesień i zima najbardziej sprzyjają mi w czytaniu książek. Latem jest za dużo do zrobienia, korzysta się z promieni słonecznych, książka jest gadżetem towarzyszącym mi “przy okazji”. Prawdziwe czytanie zaczyna się, gdy dni robią się na tyle krótkie, że wieczory są już długie. Owijam się wtedy w kocyk i czytam w milionach pozycji.

5. Jesienne wyciszenie

Latem działamy na pełnych obrotach. Długim jesiennym wieczorom często towarzyszy zaduma. Zamiast pędzić wciąż przed siebie, można spokojnie przysiąść i oddać się lenistwu. Oczywiście nie za bardzo. Jesienią mogę zastanowić się nad własnym życiem.

***

I na koniec obiecane wyniki konkursu. A zwycięzcą zostaje:

 
Karolina Jucha!

I jej dokładny przepis, w którym dowolnie można zmieniać proporcje.

Gratuluję!

Mam nadzieję, że w kolejnym konkursie zainteresowanie będzie znacznie większe, choć wiem, że te z zadaniem do wykonania (kreatywne) nie cieszą się tak dużą popularnością, jak zwykłe losowania. To moje kolejne wyzwanie.

Pozdrawiam,
Zielona Małpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail
Comments are closed.

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa