Od środy jestem na najwyższych obrotach. W środę i piątek po osiem godzin siedziałam w laboratorium (tym z laserem za milion) i wdychałam zapach rozpuszczalników. Na nieszczęście większość czasu stałam, więc nie czułam wieczorem moich pięt. W czwartek miałam normalne zajęcia, na które musiałam być jednak przygotowana, więc w środę po laboratorium próbowałam się nauczyć czegokolwiek. Wieczorem ogarniałam jedno sprawozdanie, więc nie odpoczęłam. W piątek po powrocie z laboratorium poszłam pod prysznic, umalowałam się i poszłam z chłopakiem do klubu. Wczoraj po południu pojechałam pograć ze znajomymi w planszówki. Dwie rundy zajęły nam siedem godzin.

Jedna z tych gier to Gloom, w której trzeba było wymyślać historie do postaci i doprowadzić do tego, aby jak najbardziej unieszczęśliwić rodzinę, którą się grało, przed śmiercią. Wyszło nam to całkiem zgrabnie, ale myślę, że po dwóch piwkach byłoby łatwiej wymyślać historie do nieszczęść napisanych na kartach, tak aby pasowały do reszty historii. Moją ulubioną historią było życie kuzyna Mordecaia, który był rudym chłopcem. Jego koledzy ze szkoły bardzo go nie lubili, więc zarazili go ospą i innymi chorobami. Mordecai był tak zniszczony fizycznie przez różne choroby, że zaczął sprzedawać swoje ciało i wybuchł z tego skandal, który bardzo źle odbił się na chłopcu. O Mordecaiu usłyszała królowa, która miała słabość do rudych chłopców, więc zaprosiła go na piknik w parku. Chłopak jednak nie chciał tam siedzieć, więc wstał i podszedł do dwójki bawiących się nieopodal dzieci. Dzieci okazały się jednak być karłami, które zaczęły go zaczepiać. Mordecai zaczął uciekać i wpadł do studni. Była też dalsza część historii, ale jednocześnie tworzyło się wątki dla dwudziestu postaci, tak aby też przeszkodzić przeciwnikom uszczęśliwiając ich członków rodziny, więc nie mogę sobie przypomnieć, co stało się dalej. W każdym razie, na tym właśnie polegała ta gra. Po pierwszych kilku kartach z nieszczęściami można było nieźle puścić wodze wyobraźni.

Dzisiaj mam plan nauczyć się na jutrzejszą wejściówkę i wtorkowe kolokwium, więc nic ciekawego. Pogoda tak ładna, że chciałoby się wyjść. Jak się szybko uwinę, to może pójdę potem na spacerek. Zobaczymy.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail