We wtorek wieczorem wracałam do Wrocławia po świętach. Powiem tyle: mgła taka, że nie wiadomo gdzie była droga a gdzie już nie. Strasznie jedzie się w mgle, kiedy dodatkowo szklanka na drodze. Nawet, jeżeli to nie ja prowadzę.

We mgle czuję się jak w nicości – ja i mgła i nic więcej. Niczego nie ma za mną, niczego przede mną, jakby ktoś usunął resztę świata. We mgle jest cicho, dźwięki są stłumione, niewyraźne. Szczególnie w zmrożonej mgle.

W delikatnej porannej mgle jest coś pięknego, nadprzyrodzonego. Ma się wrażenie, że jest się otoczonym przez duchy. Latem lubię jeździć rowerem, kiedy jeszcze mgła otacza okoliczne drzewa. Niestety, rzadko udaje mi się wstać tak wcześnie. Poza tym o tej porze zwierzęta często biegają po polach, więc do ezoterycznej mgły dochodzi element niepewności – czy tym razem coś mnie zauważy, czy jednak nie?

A co Wy sądzicie o mgle?

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail