Kiedy byłam jeszcze mała i nie rozumiałam świata praktycznie w ogóle, zdarzało mi się mieć jakiś dziwny pomysł. Taki jest w końcu umysł dziecka: pełen ciekawości i pomysłów.

Lubiłam zimę. Wręcz uwielbiałam. I kiedy tylko pojawił się pierwszy śnieg, chciałam zostawić sobie trochę na później. Wyszłam więc na podwórko i zebrałam dość dużą kulkę, uklepałam w dłoniach. Później zadowolona z siebie zaniosłam śnieg do zamrażarki. Moja mama nieźle się zdenerwowała, kiedy chciała coś zamrozić, a po prostu nie było na to miejsca.

Taka właśnie jestem. Przywiązuję się do wszystkich niewielkich wydarzeń, ludzi spotykanych gdzieniegdzie i przedmiotów bez większego znaczenia. Jestem jak worek, do którego ktoś ciągle wrzuca nowe elementy. Jak ten zeszłoroczny śnieg, którego już nie ma i nie poświęcam mu mojego czasu. On jednak gdzieś tam jest.

 

A jakie Wy mieliście pomysły, kiedy byliście jeszcze dziećmi?

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail