Po raz kolejny przepraszam, że nie wyrobiłam się z dodawaniem wpisów. Moje priorytety wzięły jednak górę i uczyłam się na egzaminy. Na dodatek dostałam bardzo dużego kopa od życia, o czym może opowiem, jak już uda mi się z tym pogodzić. No cóż, czas powrócić na bloga.

Jak już ostatnio pisałam, miałam teraz bardzo trudne kilka tygodni, w kółko nauka i nauka, nawet nie miałam czasu, żeby zjeść porządny obiad. Chyba schudłam przez ten stres, no ale jestem już w domu i mogę nadrobić stracone kalorie. Niestety, wadą pobytu w domu jest to, że ze względu na moją babcię, raczej nie dopcham się zbytnio do kuchni, aby upichcić sobie coś dobrego.

Zdecydowaną zaletą jest rower. Kocham jeździć rowerem polnymi drogami i podziwiać widoki. Najbardziej lubię wieczory, kiedy słońce pomału zachodzi i nie piecze w policzki. Wtedy pomarańczowe światło sprawia, że świat wygląda przepięknie, tak inaczej, jakby ktoś namalował go innymi farbkami. Kocham to uczucie wolności, które wypełnia moje dłonie, ręce, nogi i przechodzi do żołądka. Kiedy dodatkowo słucham dobrej muzyki, przykładowo jakiejś rockowej ballady, czuję się naprawdę zrelaksowana.

Co do zaliczeń i egzaminów, zauważyłam, że niektórzy studenci mają bardzo złe podejście. Chodzi mi konkretnie o to, że uczą się z testów z lat poprzednich, które zostały “zdobyte” przez starszych studentów. A przecież nie o to chodzi, aby nauczyć się na pamięć odpowiedzi i zaliczyć na 5, ale o to, żeby wiedzieć, co działo się na wykładzie przez ostatnie 4 miesiące. Zastanawia mnie też oburzenie niektórych osób, że nie udało im się zaliczyć, “a przecież nauczyli się klucza na pamięć”. To bez sensu. Niestety tacy mają zazwyczaj więcej szczęścia niż rozumu.

Ja tymczasem biegnę na rower, bo naprawdę sobie na to zasłużyłam. Pozdrawiam wszystkich i udanego lata życzę!

 

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail