Uf! Udało mi się jakoś przetrwać półtorej tygodnia ciężkiej nauki na różne kolokwia. Jak zwykle wszystko uzbierało się w jednej chwili. Zaniedbałam przez to bloga, ale już wracam pełna nowego zapału.

Patrząc przez okno robi mi się ciepło wokół serca, bo słoneczko świeci tak wspaniale od kilku dni. Wprawdzie jeszcze nie skorzystałam z tego w dużym stopniu, bo rozwiązywałam zadanie za zadaniem, ale szybko nadrobię zaległości. Swoją drogą, miałam wczoraj pecha. Przygotowałam się dobrze na wczorajsze koło z fizyki, umiałam wzory, teorię, zadania. Trzy minuty przed rozpoczęciem zajęć, do sali wpadł jakiś mężczyzna, mówiąc, że mamy wyjść, bo alarm jest. Przeklęłam głośno w swoich myślach (a rzadko mi się to zdarza), wrzuciłam rzeczy do torby i wyszłam z budynku. Strażacy pozwolili nam wrócić jakieś dziesięć minut później i prowadząca nie pozwoliła nam już pisać kolokwium. Będę musiała znów stresować się w przyszłym tygodniu.

Ja tymczasem wracam do nauki, bo studia to nie przelewki;)

 

Pozdrawiam,

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail