Dziś zadałam sobie pytanie, dlaczego wylądowałam na studiach we Wrocławiu. Przez całe liceum chciałam dostać się na Politechnikę Śląską. Jak to się stało?

Myślę, że powodów jest dużo, a znalezienie tego najważniejszego byłoby nie lada wyzwaniem. Niektórzy wiedzą, gdzie chcą iść na studia, często mają w tym jakiś główny cel. Czasem wybierają się tam, gdzie idą ich najbliżsi znajomi, czasem tam, gdzie ich partner, a czasem chcą po prostu być daleko od rodziców.

W moim przypadku najbliższym z tych powodów byłby ostatni. Od końca gimnazjum, do matury mniej więcej nie dogadywałam się z moimi rodzicami. Zdarzały się lepsze dni, kiedy rozumieliśmy się świetnie, ale większość czasu panowała między nami dość gęsta atmosfera. Powodem tego byłam chyba wyłącznie ja. Źródło tego leży w mojej nerwowości. Tak, przyznaję się, że dość łatwo traciłam nad sobą kontrolę, a wtedy wszystko latało. Doszło w pewnym momencie do takiej sytuacji, że mój tato stwierdził, że jeszcze raz tak zrobię, a nie da ani grosza na moje studia. Od tamtego momentu pracuję nad tą niezbyt ciekawą cechą mojego charakteru.

W każdym razie, nie chciałam studiować zbyt blisko domu, żeby mieć jakiegoś asa w rękawie, gdybym nie chciała wrócić na weekend do domu. Właściwie, to muszę stwierdzić, że odkąd jestem w domu tak rzadko, to nieźle dogaduję się z rodzicami. Dystans trochę naprawił nasze stosunki.

Kolejnym, może nieco dziwnym powodem, dlaczego jestem dziś we Wrocławiu, jest powietrze. Zorientowałam się, że w zagłębiu śląskim powietrze jest bardzo zanieczyszczone, co sprawiło, że z mniejszym entuzjazmem myślałam o tamtejszej uczelni. Również fakt, że Politechnika Śląska ma budynki rozrzucone dość mocno w dużych odległościach o siebie, nie przemawiał do mnie zbytnio.

Powodów mogłaby wymienić jeszcze kilka. Mało znaczące i pewnie zrozumiałe tylko dla mnie.

Myślę, że przekonał mnie mój kolega z klasy, który stwierdził, żebym poszła do Wrocławia, bo będzie fajnie. I muszę przyznać, że jest.

Nie tylko przywykłam do tego miasta, ale również uległam jego urokowi. Jak widać, studiowanie tutaj daje mi dużo siły, aby robić wszystko na sto procent. Ten blog został założony po tylu nieudanych próbach i zwątpieniach właśnie tutaj. Ta zmiana dała mi dużo dobrego.

 

Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia,

zielonamalpa

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail