Gray Man, czyli wszyscy na jednego

Po przeczytaniu Kulawych koni miałam ochotę na coś równie niespotykanego w moim książkowym repertuarze. Z tego powodu sięgnęłam po książkę Gray Man – powieść także polecaną przez Vincenta V. Severskiego.

Gray Man – Mark Greaney

Fabuła

Gray Man to owiany sławą lub niesławą zabójca na zlecenie. Od innych seryjnych zabójców różni go to, że ma swoje zasady i zgadza się jedynie na zabijanie złych ludzi, którzy zasługują na śmierć. I tych, których po drodze uzna za konieczność. Tym razem staje jednak po drugiej stronie barykady i sam zostaje celem. Organizacja Laurent Group zleca zabójstwo Gray Mana i angażuje do tego kilkanaście ekip do zadań specjalnych z każdego zakątka świata. Czy Gray Manowi uda się przeżyć i uratować ludzi, których Laurent Group wzięło na zakładników?

Gatunek nie ten

Nie czytałam jeszcze książki z seryjnym zabójcą w roli głównej. To była ta inność, która zachęciła mnie do sięgnięcia po tę pozycję. Po lekturze Gray Mana odniosłam jednak wrażenie, że nie dostałam tego, czego oczekiwałam. Na lubimyczytać.pl i innych portalach książka ta określona jest jako kryminał, co jest totalną bzdurą. W dodatku ponoć najbardziej wyczekiwanym kryminałem 2021 roku, z czym nie zgadzam się jeszcze bardziej. To czysta sensacja, ale ta na papierze nie sprzedaje się tak dobrze.

Gray Man Court Gentry MArk Greaney wydawnictwo Poradnia K

Zauważam czasem takie naciąganie gatunków na te bardziej popularne, pewnie ze względu na zysk. Więcej jest miłośników kryminałów niż sensacji, stąd książka zyskała status kryminału. Ze strony marketingowej jest to zrozumiałe, ale ze strony czytelnika bardzo zwodnicze.

Umarł, wstał i poszedł dalej

Jak to na sensację przystało, książka była pełna absurdów, które są charakterystyczne dla tego gatunku. Między innymi ludzie mają jedną z kocich cech – dziewięć żyć. Zdaję sobie sprawę, że poszczególne gatunki rządzą się swoimi prawami, stąd traktuję je ulgowo pod tym względem. W przypadku Gray Mana sprawdziło się między innymi to, że główny bohater odniósł multum obrażeń, również takich, które normalnego człowieka by unieruchomiły, a ten dalej biega, skacze i celnie strzela. Przynajmniej nie sili się na żarty.

Szary człowiek

Poza niezniszczalnością Gray Man nie ma zbyt wielu cech. Zależy mu jedynie na dwóch bliźniaczkach, które są w niebezpieczeństwie. W trakcie książki nic też się w nim nie zmienia. I to jednak trochę uwierało podczas czytania. Zazwyczaj bohater, nawet jeśli jest zamknięty w sobie i nawet, kiedy na końcu okazuje się złym człowiekiem, daje się lepiej poznać. Bohaterowie są przecież integralną częścią historii, która nawet w przypadku książki sensacyjnej nie może opierać się wyłącznie na akcji. Zazwyczaj przecież książki czy filmy kojarzymy z głównym bohaterem lub jakąś inną charakterystyczną postacią. Tu nie ma czego zapamiętać.

Wrażenia

Ostatecznie książkę jakoś przemęczyłam. Gdybym nie wzięła jej z zamiarem zrecenzowania, pewnie zabrakłoby mi motywacji. Nie potrafię polecić tej książki, bo wynudziła mnie mimo wartkiej akcji.

Być może planowany film na podstawie tej książki okaże się większym hitem, szczególnie że w główną rolę wcieli się Ryan Gosling. Ponadto w ekranizacji pojawi się z pewnością dodatkowy aspekt – zdjęcia z różnych europejskich miast, których opisy na papierze jakoś w pełni do mnie nie przemówiły.


Zauważasz, że wydawnictwa naciągają gatunki książek? Co o tym myślisz?

Czytałeś Gray Mana?

Akredytacja 14/05/2020

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail