Cień i kość serial Netflix recenzja młodzieżowy fantasy

Kilka lat temu zaczęłam lubić produkcje z gatunku fantasy. Wcześniej cieszyły mnie tylko krwawe kryminały i odrobina sci-fi. Nie czytałam książek, które są pierwowzorem serialu Cień i kość, ale już od zapowiedzi nie mogłam się doczekać seansu.

Cień i kość

Fabuła

Akcja serialu toczy się w kraju, który podzielony jest tajemniczą magiczną Fałdą Cienia, stworzoną wiele lat wcześniej przez Czarnego Heretyka. Nie ma realnej możliwości, by Fałdę ominąć, a przekraczanie jej wskroś jest niezwykle niebezpieczne. Kartografka Alina Starkov (Jessie Mei Lin) spotyka swojego przyjaciela z dzieciństwa, Mala (Archie Renaux). Kiedy Mal zostaje wyznaczony do ekipa, która jako następna będzie przekraczać Fałdę, Alina robi wszystko, by do niej dołączyć. Podczas przekraczania Fałdy coś idzie nie tak… A Alina okazuje się nie być tym, kim myślała, że jest.

Świat przedstawiony

Świat serialu jest magiczny. Obok zwykłych ludzi istnieją griszowie, którzy posiadają nadprzyrodzone umiejętności. Potrafią manipulować krwią, wodą, powietrzem, ludzkim ciałem, ogniem… ale wybiórczo. Są też griszowie, których umiejętności są zdecydowanie bardziej wyjątkowe. Przykładem jest tutaj Aleksander Kirigan (Ben Barnes), który potrafi przywoływać cień.

Griszowie są wykorzystani do Drugiej Armii, czyli oddziału do zadań specjalnych składającego się wyłącznie z ludzi o nadprzyrodzonych umiejętnościach. Wspomagają Pierwszą Armię (składającą się ze zwykłych ludzi) na przykład podczas przepraw przez Fałdę Cienia.

Wątki

Głównym wątkiem jest poznawanie siebie przez Alinę i jej wciągnięcie w polityczne gierki Ravki. Oczywiście jest tutaj trójkąt miłosny, w którym naprawdę nie wiadomo komu kibicować bardziej.

Obok historii Aliny w serialu prowadzone są także dwa inne wątki – planowanie porwania oraz relacji griszy i łowcy griszów. Te historie zaangażowały mnie równie mocno, co główny wątek. Przede wszystkim nie są one tylko wypełniaczami.

Cień i kość serial Netflix recenzja młodzieżowy fantasy

Historia porwania została zaczerpnięta z dylogii Szóstka wron. A właściwie bohaterowie i specyfika gatunku. Wątek porwania nosi bowiem cechy heist movie. Wprawdzie zamiast szóstki wron pojawia się tu tylko trójka, ale za to jak świetne są to postaci! Kaz Brekker (Freddy Carter) to taki typ postaci, który wszystkie emocje trzyma w środku i kiedy już jakaś emocja wypłynie, to ze zwielokrotnioną siłą. Inej (Amita Suman) natomiast jest maszyną do walki z awersją do zabijania. Natomiast Jesper (Kit Young) doskonale włada bronią palną i ma tendencję do dekoncentracji, szczególnie podczas wykonywania ważnych zadań.

Nieco później w serialu pojawia się wątek ciałobójczyni Niny Zenik (Danielle Ganigan) i łowcy Matthiasa Helvara (Calahan Skogman). To z kolei historia bardziej z kategorii tych romantycznych. Ten wątek eksploruje relację, która zaczęła się od nienawiści i dąży do sympatii. Przedstawiciele dwóch przeciwnych obozów są na siebie skazani i muszą się dogadać, żeby przeżyć.

Postaci

Nie mogę wyjść z wrażenia, jak bardzo charyzmatycznych aktorów wybrano do wszystkich głównych ról. I jak dobrze stworzono te postaci na ekranie. Twórcy serialu dodali też coś od siebie. Dali Alinie mieszane pochodzenie i zatrudnili do produkcji scenarzystkę o takim pochodzeniu, aby lepiej pokazać problemy, z jakimi wiąże się posiadanie podwójnego dziedzictwa kulturowego. A właściwie brak dziedzictwa wynikającego z braku wiedzy o swoim pochodzeniu.

Postaci nie dość, że ociekali charyzmą, to mieli niezwykłą wręcz chemię na ekranie. Zarówno chemię romantyczną jak i przyjacielską. Miodzio! Aż przyjemnie oglądało się ich interakcje.

Oklepane motywy?

Serial opiera się na bardzo często stosowanym w fantastyce motywie wybrańca. Często słyszę narzekania na nadmiar tego motywu w książkach i serialach, ale szczerze mówiąc, to jeden z moich ulubionych motywów. Losy świata zależące od jednej osoby? I’m ready for it!

Z trójkątami miłosnymi historia wygląda już nieco inaczej, bo choć sama za nimi nie przepadam, doskonale rozumiem, dlaczego tak bardzo przyciągają uwagę. Szczególnie uwagę młodszych widzów lub czytelników.


Oglądałeś serial Cień i kość? A może czytałeś książki?

Co sądzisz o fantastyce młodzieżowej?

Podziel się w komentarzu.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail